Obalanie biegowych mitów i testy butów PUMA

16 godzin temu
Zdjęcie: Bialystok Polmaraton


PUMA, Sklep Biegacza i Bieganie.pl zapraszają na spotkania w Krakowie i Gdańsku, gdzie uczestnicy porozmawiają o biegowych mitach, a także będą mieli okazję przetestować buty PUMA z kolekcji NITRO. W czasach, gdzie przepływ informacji jest szybki i niestety czasem niesprawdzony, warto uważać, by nie wpaść w pułapkę mitów, które powtarzane zyskują coraz większe grono odbiorców, ale nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą.

Mity tworzą się poprzez różne mechanizmy. Często są to powtarzane historie, czasem podbudowane autorytetem i osobistym przykładem danego sportowca, który nie ma przełożenia dla całej populacji biegaczy. Ciało jest również tak skomplikowanym mechanizmem, iż czasem słynny „chłopski rozum” zawodzi i rozwiazanie nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Na budowę mitów mają też wpływ social media, gdzie wiele osób udaje kogoś kim nie jest, opowiada historię „na skróty”, czy po prostu wysnuwa twierdzenia niepoparte nauką i sportowym doświadczeniem.

Bieganie na śródstopiu, lądowanie pod biodrami, ocena techniki z boku

Włączając Instagram można w kilka chwil znaleźć profile pokazujące, jak biegać „idealnie technicznie”. Wielu trenerów sprzedaje usługę oceny techniki biegu na bieżni mechanicznej. Ma to zapobiegać kontuzjom i czynić biegaczy szybszymi. Mimo iż istnieją pewne standardy biegowej techniki, to są one średnią zaleceń na hipotetycznego, przeciętnego biegacza.

Gdyby do przeciętnego badacza techniki biegu przyszedł dwukrotny mistrz olimpijski Eliud Kipchoge, rekordzista świata Kelvin Kiptum, kilkukrotna mistrzyni olimpijska Sifan Hassan, czy najszybszy maratończyk urodzony poza Afryką Conner Mantz to każda z tych wielkich gwiazd dostałaby masę zaleceń czego nie powinni robić podczas biegu. Szczególnie Hassan i Mantz są przykładami, iż to co uznaje się za wielkie błędy techniczne nie musi oznaczać błędów w naszym przypadku.

Ciało poprzez lata treningu przyzwyczaja się do własnej, indywidualnej techniki, a to iż coś wygląda z boku inaczej niż w opisach biegowych książek, nie musi oznaczać nic złego. Robbie G. Cochrum i zespół w badaniu „Visual classification of running economy by distance running coaches” sprawdzili czy trenerzy biegowi na każdym poziomie (od sportu uniwersyteckiego do międzynarodowego) potrafią na podstawie nagrań uporządkować, którzy biegacze mają najlepszą ekonomię biegu. Badania wskazały, iż nie byli w stanie określić po samym nagraniu czy dana technika biegu była bardziej czy mniej ekonomiczna.

To nie znaczy, iż technika nie jest ważna. Jest! Ale mitem jest twierdzenie, iż jest jeden idealny wzór techniki biegu do którego trzeba dążyć.

Każdy biega 1:30 w półmaratonie… albo szybciej

Śledząc media społecznościowe można dojść do wniosku, iż wszyscy biegają szybko. 1:30 w półmaratonie? Żaden problem! Poniżej 40 minut na dychę? Już się robi. Tak można pomyśleć wchodząc na Instagram. Niedawny 20. Półmaraton Warszawski był tego dobrym przykładem. Boom na bieganie, 25 tysięcy zapisanych osób i masa treści biegowych związanych z tym wydarzeniem. W internecie mogliśmy oglądać materiały osób trenujących do biegu rzucających się np. na cel 1:30, przy treningu, który raczej nie zwiastował sukcesu. Następnie okazywało się, iż bieg zajmował takiej osobie… ponad pół godziny więcej.

Sroga zima wysłała też ludzi na bieżnie elektryczne. Kilka osób tworzących biegowe treści biegała tam „niezwykle szybko”. Niestety weryfikacja przyszła na zawodach. I nie jest tu mowa o rozminięciu się z tempem o 10 – 15 sekund na kilometr, a o minutę czy więcej.

Chociaż ten artykuł jest tworzony w przekonaniu, iż chcemy pokazać wam prawdę, to wiele osób nie podchodzi z takim założeniem do tworzenia treści w internecie. Część z nich robi to nieświadomie, poprzez brak wiedzy, inni niestety bardzo świadomie. Niedawno powstał profil instagramowy, który śledzi osoby na całym świecie, które podają zaniżone czasy ukończonych zawodów.

pokazuje wiele osób, które uznają czas, który wskaże zegarek z GPS, a nie oficjalny pomiar na zawodach. Oczywiście, w dobie wielkiego szturmu na bieganie nowych osób, część z nich jest nieświadoma tego, iż GPS, zawsze zawyży dystans. Niestety część osób robi to z pełną świadomością np. wyłączając zegarek kilometr przed metą.

Każdy ma też inną historię i inne predyspozycje. Ktoś, kto od lat był aktywny może łatwiej wejść w trening biegowy, niż osoby, które nie uprawiały żadnego sportu. Znaczenie ma też wiek, płeć, styl życia, praca. Porównywanie się do kogoś, kto biega szybciej zabiera nam euforia z biegania. Warto popatrzyć na swoją drogę i to ile już osiągnęliśmy i nie mieć wrażenia, iż „wszyscy biegają szybciej niż ja”.

Strefy tętna po aptekarsku

Im popularniejsze stały się zegarki biegowe, tym coraz częściej można czytać o strefach intensywności. Są one oczywiście ważne, szczególnie by trzymać biegaczy w ryzach na spokojnych rozbieganiach. Przydają się także do kontroli podczas treningów, które mają być mocne, ale bez osiągania krańcowego zmęczenia. Niestety wiele osób zbyt dosłownie traktuje to, iż podczas danego treningu musimy znajdować się w takich, a takich widełkach. jeżeli Twój zegarek wskazuje, iż trening progowy powinien być wykonywany w zakresie tętna 160 – 165 uderzeń na minutę, to jest to tylko i wyłącznie szacunkowa wartość. jeżeli będzie tam 157, albo 167 uderzeń to dla 99% osób wciąż będzie to ten sam trening.

Należy też pamiętać, iż strefy intensywności, jak i cała teoria treningu biegowego, powstawała raczej na podstawie badań nad osobami wytrenowanymi. Tam polaryzacja intensywności jest odmienna od tej, która jest osiągalna dla amatorów trenujących 3 – 4 razy w tygodniu. I oczywiście, należy biegać wolno, wolne treningi. Problem pojawia się wtedy, gdy według teorii oznaczałoby to tempo szybszego marszu. Wyczynowi biegacze, którzy uczestniczyli w badaniach m.in. słynnego Jacka Danielsa, wykonywali biegi regeneracyjne na niskim tętnie i to przekładało się na ich sukces na zawodach. Jednak czym innym jest bieg regeneracyjny dla osoby, która trenuje codziennie, a często choćby dwa razy dziennie, a czym innym dla osoby, która biega co drugi dzień, a na treningu jakościowym nie jest w stanie zmusić się do wysiłku porównywalnego, jak u wyczynowca.

Trening biegowy jest w uproszczeniu względnie prosty. Należy biegać w tygodniu bardzo spokojnie, umiarkowanie i bardzo szybko. Ale lepiej nie poświęcać masy czasu w analizę tętna, czy było ono o uderzenie wyższe czy niższe. Lepiej ten czas przeznaczyć na odpoczynek.

Testy butów

Mitem na pewno nie jest to, iż trzeba mieć sprawdzone, dopasowane do swoich potrzeb buty. Oczywiście sam but nie pobiegnie. choćby najbardziej zaawansowana technologia nie pomoże, jeżeli my nie będziemy mogli wykorzystać jej ze względu na nasz styl biegania.

Razem z PUMA i Sklepem Biegacza oragnizujemy dla Was spotkania, gdzie będziecie mogli przetestować cztery rodzaje butów i wybrać te odpowiednie dla siebie. Odbędą się one w Krakowie 26.04 – spotkanie poprowadzi Adam Kszczot i w Gdańsku 28.04, gdzie z biegaczami porozmawia Bartek Falkowski. Redaktorzy Bieganie.pl i ambasadorzy marki PUMA po części teoretycznej zabiorą uczestników na trening i sprawdzenie butów w boju. Razem z naszymi redaktorami o biegowy klimat zadbają lokalne Run Cluby! Po Krakowie oprowadzi ekipa

a w Gdańsku event wspierać będzie
.

  • PUMA ForeverRun NITRO 2 – to pozycja treningowa ze stabilizacją. jeżeli masz problemy z utrzymaniem stabilności w stawie skokowym, ten model może pomóc ci w bezpiecznym bieganiu. Jednocześnie wsparcie zapewnione przez but nie jest przesadzone i nie wyręcza naszej stopy. Dzięki temu nasz układ mięśniowy nie jest rozleniwiony, a stopa wciąż musi aktywnie pracować i dzięki temu jest silniejsza.
  • PUMA Velocity NITRO 4 – codzienny but treningowy z bardzo dużym zacięciem do szybszego biegania. Sprężysta pianka NITRO daje dobrą amortyzację i pomaga w dynamicznym biegu. Brak płytki zatopionej w podeszwie pomaga stopnie w pełniejszej pracy nie obciążając łydek. Dzięki temu w bucie można biegać często, a jego profil i świetna przyczepność podeszwy zewnętrznej sprawi, iż na koniec spokojnego rozbiegania będziemy mogli zrobić kilka rytmów szybko… naprawdę szybko.
  • PUMA Deviate NITRO 4 – but treningowo-startowy, który bardzo dobrze sprawdzi się przy umiarkowanych i nieco szybszych treningach. Płytka z włókna węglowego jest nieco bardzije elastyczna, dzięki czemu jest to wyjątkowy przyjazny model dla wszystkich biegacza. W wersji czwartej, tak samo jak w przypadku Velocity, but został nieco poszerzony dając więcej miejsca w przedniej części stopy.
  • PUMA Deviate NITRO Elite 4 – but startowy z sztywną, karbonową płytką. Niezwykle lekki (170 gramów w rozmiarze 42 EU), dynamiczny i skonstruowany z myślą o biciu rekordów.

Testy butów będą dostępne dla uczestników spotkań, którzy zapiszą się poprzez formularz, dzięki którego wybiorą buty dla siebie.

FORMULARZ KRAKÓW
FORMULARZ GDAŃSK

Idź do oryginalnego materiału