Nokaut w meczu Świątek! Łzy polskiej tenisistki. "Coś niepokojącego"

15 godzin temu
Iga Świątek pokonała Mayę Joint 6:1, 6:1 w meczu Polska - Australia w ramach ćwierćfinału turnieju United Cup! Polka miała absolutną przewagę nad rywalką, ale niepokojący był moment na początku meczu, gdy kamery pokazały, iż Świątek płakała. Wspierał ją wtedy trener Wim Fissette. Komentator sugerował, iż może przyczyną są problemy zdrowotne.
W piątek polscy tenisiści przystąpili do ćwierćfinału drużynowego turnieju mieszanego United Cup. Mierzą się z gospodarzami zawodów, Australijczykami. W pierwszym meczu na kort wyszła Iga Świątek (2. WTA), by rywalizować z najlepszą w tej chwili Australijką, 19-letnią Mayą Joint (32. WTA).

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"



Początek meczu ułożył się świetnie dla naszej zawodniczki. Dobrze serwowała, grała agresywnie, dominowała w wymianach. Dzięki temu gwałtownie przełamała Australijkę, odskakując na 3:1. Joint próbowała nadążać w wymianach, ale jej uderzenia były zbyt wolne i zbyt czytelne. Miejscowi kibice od początku starali się wspierać swoją reprezentantkę, ale kilka to dawało.
Świątek prowadzi, ale zaczyna płakać
W przerwie między gemami przy stanie 2:1 kamery pokazały Świątek, która siedziała na ławce i wyglądało tak, jakby płakała. To też zasugerował komentujący w Polsacie Sport Dawid Olejniczak. - Może to jakaś kwestia zdrowotna, oby wszystko było ok - powiedział Olejniczak. Trener Wim Fissette stał obok i wspierał naszą tenisistkę, rozmawiał z nią. Ta otarła twarz ręcznikiem i po chwili wróciła do gry.
- Iga prowadzi z przełamaniem, ale dzieje się coś niepokojącego. Wim Fissette wspiera swoją podopieczną. Oby wszystko było w porządku z naszą reprezentantką - zauważył popularny profil "Z kortu" na X. - Iga Świątek przełamuje Mayę Joint na 2:1 i płacze. Oby to nie oznaczało, iż coś ją boli, iż to jakaś kontuzja - dodał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.












Pomimo tej sytuacji Iga Świątek dalej miała sporą przewagę nad Mayą Joint, ponownie przełamała jej podanie, podwyższając prowadzenie na 5:1. jeżeli źle się czuła, nie było tego widać w trakcie gry, wymian, nie przekładało się to na wynik spotkania. Mecz układał się po jej myśli.



Australijka z kolei sporo psuła, nie była w stanie złapać rytmu. Grała nerwowo, oglądaliśmy szarpane uderzenia z jej strony, nie potrafiła zdominować faworytki, za słabo podawała, by postawić się Świątek. Po 27 minutach nasza tenisistka wygrała pierwszego seta gładko 6:1. - Pokaz siły! - podsumował komentator. Wyglądało to podobnie, jak w Seulu we wrześniu ubiegłego roku, gdy Świątek w półfinale rozbiła Joint 6:0, 6:2.
- Ale dobrze gra Polka. Wydaje się, iż jej taktyka polega na tym, by gwałtownie przejmować inicjatywę, nie pozwolić rozpędzić się rywalce. Gra jak w transie, ależ występ - podkreślił Dawid Olejniczak. Kamery pokazały w pewnym momencie Wima Fissette'a, który sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego z tego, co Świątek robiła na korcie.
Sukces Świątek na początku meczu z Australią
Joint nie zamierzała się poddawać. Początek drugiej partii to był najlepszy fragment spotkania w jej wykonaniu. Uratowała się przy własnym podaniu ze stanu 0:40, potem miała też break pointa przy serwisie rywalki. Polka zauważyła jednak, iż należy unikać bekhendu Australijki i dzięki temu odzyskała kontrolę nad pojedynkiem. Przełamała Joint i wyszła po chwili na 4:1. Polka nie oddała już przewagi, rozbijając Australijkę 6:1, 6:1. To był jej doskonały występ, a łzy z początku meczu nie miały wpływu na jego przebieg.
Wiceliderka rankingu ma fantastyczne statystyki w United Cup. Nie opuściła dotąd żadnej edycji imprezy rozgrywanej od 2023 roku. Wygrała w tym czasie 15 z 17 spotkań, a jedyne przegrane to z Jessicą Pegulą trzy lata temu w półfinale z USA oraz rok temu w finale z Coco Gauff, gdy także mierzyliśmy się z Amerykanami.



Dzięki zwycięstwu Igi Świątek nad Mayą Joint reprezentacja Polski przybliżyła się do triumfu nad Australią i do awansu do półfinału United Cup. Po paniach na kort wyjdą panowie: Hubert Hurkacz (83. ATP) będzie rywalizował z Alexem de Minaurem (6.). Na koniec rozegrany zostanie mikst, ale jeżeli Hurkacz pokona rywala, Polacy zapewnią sobie już kwalifikację do następnej rundy, w której czeka zespół USA.
Idź do oryginalnego materiału