To był trudny czas w karierze Igi Świątek, ale czegoś takiego nikt się nie spodziewał. Publiczność w Madrycie ucichła po ostatniej piłce półfinału, a komentator WTA opisał Polkę jako zagubioną, otumanioną i sfrustrowaną. - Wszystko się zawaliło – przyznała potem sama tenisistka. W sobotę Świątek powalczy nie tylko o cenny punkt dla Biało-Czerwonych w półfinale United Cup, ale i przerwanie feralnej serii w rywalizacji z Coco Gauff.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Świątek zawiódł największy atut. "K***a, dlaczego?!"
Zaczęło się niepozornie, bo broniąca tytułu Świątek wygrała pierwszego gema. Aż 11 kolejnych jednak padło łupem Gauff. W grze Polki nic się nie kleiło. Zawodziło zaś przede wszystkim to, co zawsze było jej ogromnym atutem.
- Główna przyczyna złej gry Igi to brak dobrego poruszania się na nogach. Sama nie mogę w to uwierzyć. Nigdy nie sądziłam, iż to powiem – przyznała komentująca to spotkanie w Canal+ Joanna Sakowicz-Kostecka.
Była tenisistka też wielokrotnie potem wskazywała, iż wiceliderka światowego rankingu niemal cały czas za wszelką cenę starała się skracać wymiany. Ale zamiast uderzeń wygrywających dokładała głównie niewymuszone błędy.
Będąca wtedy czwartą rakietą globu Amerykanka zaś spisywała się świetnie – rewelacyjnie serwowała i była bardzo skupiona i cierpliwa podczas wymian. Nieraz chodziło niestety tylko o to, by zaczekać na kolejny błąd Polki.
Ta ostatnia zaś coraz bardziej się frustrowała. Pod koniec pierwszej partii po nieudanym zagraniu machnęła z impetem rakietą. Na początku kolejnej zaś wybuchła – wykrzyczane przez nią "K***a, dlaczego?!" słyszeli dobrze zarówno wszyscy na korcie centralnym w Madrycie, jak i przed telewizorami. Słyszał też sędzia, który domyślił się znaczenia tych słów i ukarał 23-letnią wówczas zawodniczkę ostrzeżeniem za użycie obraźliwego sformułowania.
Coś takiego nigdy wcześniej Świątek się nie zdarzyło. "Trudne do pojęcia"
Dzień wcześniej Polka też była w dużych opałach. Z Madison Keys, inną reprezentantką USA, sensacyjnie przegrała pierwszego seta 0:6, ale w dwóch kolejnych zwyciężyła 6:3, 6:2. Fani Świątek do końca półfinału liczyli, iż ich uwielbiającej rywalizację na kortach ziemnych ulubienica tym razem też się przebudzi. Ale tym razem przełomu nie było, a Gauff czujnie czekała na każdą okazję, by powiększyć przewagę. Spotkanie, które całkowicie przebiegło pod jej dyktando zamknęła po 64 minutach asem.
21-letnia wówczas Amerykanka wydała wtedy z siebie okrzyk, który też było dobrze słychać. Osoby na widowni bowiem ucichły – jakby wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co zobaczyły.
- Kibice są oszołomieni. Miażdżące zwycięstwo. 6:1, 6:1 z Igą Świątek na ziemi – niesłychane, niewiarygodne, ale w pełni zasłużone – podsumował komentator WTA.
A na stronie organizacji zajmującej się kobiecym tourem stwierdzono, iż to, co się wydarzyło 1 maja w stolicy Hiszpanii, było trudne do pojęcia. I podano, iż nigdy jeszcze w turnieju rozgrywanym pod szyldem WTA Polka nie przegrała na ziemi tak dotkliwie. W Wielkim Szlemie raz było jeszcze gorzej – 1/8 finału Roland Garros 2019 przegrała z Rumunką Simoną Halep 1:6, 0:6. To było jednak zanim sama stała się dominatorką na tej nawierzchni w kobiecej rywalizacji.
Po laniu od Gauff Świątek także przyznała, iż nie wychodziło jej w tym meczu nic. I iż zawiodło ją poruszanie się po korcie, które zawsze było bazą do jej zwycięstw.
- Nie mogłam choćby wdrożyć planu B. Nic mi dziś nie pomogło. Wszystko się zawaliło. Chciałbym poruszać się lepiej i szukać możliwości powrotu do gry, tak jak w poprzednich dniach, ale dziś mi się to nie udało - przyznała wprost.
Pół roku wcześniej Polka miała z młodszą o trzy lata Amerykanką kosmiczny bilans 11-1, ale przegrana w Madrycie była trzecią z rzędu z tą rywalką. Wcześniej uległa jej w kończącym sezon 2024 turnieju WTA Finals, a następnie w finale United Cup 2025 (4:6, 4:6). W obu tych spotkaniach rywalizowały na kortach twardych, na których zmierzą się też w sobotę. Teoretycznie sprzyjają one bardziej Gauff, ale trudno sobie wyobrazić, by padł teraz podobny wynik jak w Madrycie.
Rok temu w finale United Cup Świątek i Gauff wyszły na kort jako pierwsze, a po nich mierzyli się Hubert Hurkacz i Taylor Fritz. Teraz kolejność będzie odwrotna. Poprzednio Amerykanie wygrali oba spotkania singlowe. Kibicom polskiej drużyny pozostaje trzymać kciuki, by w sobotę było odwrotnie.

9 godzin temu

![Kiedy gra Iga Świątek? Gdzie i o której oglądać mecz z USA w United Cup? [TRANSMISJA]](https://bi.im-g.pl/im/32/1f/1e/z31584818IHG,Iga-Swiatek-i-Hubert-Hurkacz-z-reprezentacji-Polsk.jpg)











