Igrzyska rządzą się swoimi prawami. To wyświechtany slogan, ale prawdziwy. Wielka presja nakładana na faworytów. Fakt, iż o wygranej często decyduje jeden bieg, ślizg czy – jak tutaj – dwa skoki. To wszystko sprawia, iż czasem faworyci zawodzą. Dziś przekonała się o tym Nika Prevc, która… niespecjalnie cieszyła się ze srebra. Za to radosna była Anna Twardosz. Bo jej 10. miejsce to spory sukces.
Anna Twardosz w najlepszej „10” igrzysk!
Jeden raz – na początku tego sezonu. Tyle razy Anna Twardosz klasyfikowała się do najlepszej „10” konkursów Pucharu Świata. W szwedzkim Falun zajęła wtedy dokładnie 10. miejsce. Wiadomo jednak, iż na igrzyskach kilku zawodniczek wyżej od niej notowanych być nie mogło – bo limity krajowe na to nie pozwalały. Stąd szansa na to, by powtórzyć takie osiągnięcie się zwiększała, choć wszyscy i tak powtarzali, iż jeżeli Polka będzie w TOP 20, to i tak będzie w porządku.
TOP 15? Świetny wynik. TOP 10? Wspaniały.
Ania o emocje się postarała. W pierwszej serii skakała jako 29. zawodniczka i odpaliła znakomity skok. W trudnych warunkach lądowała na 96. metrze, przez co objęła prowadzenie, a potem jeszcze przez jakiś czas go nie oddała. Jej próba była na tyle dobra, iż serię kończyła jako ósma zawodniczka. Nie powiodło się niestety drugiej z naszych reprezentantek – młoda Pola Bełtowska skoczyła najsłabiej ze wszystkich zawodniczek i była 50.
Tak się skacze po prowadzenie!
Tak się skacze po drugą serię!
Anna Twardosz ląduje na 96. metrze #HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 #skijumpingfamily pic.twitter.com/kencInvpHb
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 7, 2026
W drugiej serii Twardosz nie sprostała wszystkim rywalkom, które były za nią, ale już po swoim skoku była 3. Co to oznaczało? Ano to, iż faktycznie – będzie w TOP 10. Znów na ostatnim miejscu tej dyszki, ale dla naszej skoczkini to kolejny świetny występ w jej rekordowym sezonie.
I wielka zachęta do dalszego rozwoju, bo dzisiejszymi skokami Ania pokazała, iż tkwi w niej spory potencjał. A przed nią na tych igrzyskach przecież jeszcze konkurs mikstów i rywalizacja na dużej skoczni. Tam też może się wykazać.
Nika Prevc bez złota. To sensacja!
Przed konkursem wszyscy stawiali, iż wygra go Nika Prevc. Słowenka miała wszystko w swoich rękach, była zdecydowaną faworytką, fantastycznie skakała na treningach. A w konkursie… nie udało się. Nie to, iż oddała złe skoki – po prostu nie odpaliła petardy, jak to zwykle ma w zwyczaju. Próbami na 98 i 99,5 metra ostatecznie zapewniła sobie srebro. Wygrała – nieco niespodziewanie – Norweżka Anna Odine Stream.
Ale tylko nieco. Bo choć stosunkowo rzadko w tym sezonie stawała na podium, Stroem to jedna z najrówniejszych zawodniczek w stawce, która bardzo rzadko wypada z TOP 10 konkursów, a najczęściej znajduje się choćby w najlepszej piątce.
NERWY ZE STALI
Anna Odine Stroem nie przestraszyła się próby Niki Prevc, nie przestraszyła się tej szansy na złoto #HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 #skijumpingfamily pic.twitter.com/t68scOw9oM
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 7, 2026
Dziś po prostu miała swój dzień. I niespodziewanie może świętować.
Fot. Newspix
Więcej o zimowych igrzyskach na Weszło:
- Siniaki, brak toru i… ucięty palec. Jak nasze bobsleistki trafiły na igrzyska
- Domen i Nika ruszają na podbój igrzysk. Fenomen rodziny Prevców
- Polskie medale zimowych igrzysk. Część II: chude i grube lata
- Jutro pierwszy polski medal? „Ma szansę choćby na złoto”

8 godzin temu













