We wtorek odbyły się jedne z ważniejszych krajowych zawodów u naszych południowych sąsiadów. Wygrany przez Jana Kvecha Turniej w Pradze wyłonił czeskich uczestników eliminacji Grand Prix 2027 oraz Tauron SEC 2026, a jego wyniki stanowią także podstawę do wyboru dzikiej karty na praską rundę cyklu walki o indywidualne mistrzostwo świata. Mimo tak dużej stawki, nie zabrakło miejsca na postawę fair-play.
Jak relacjonuje bowiem portal SpeedwayA-Z.cz, do niemałej kontrowersji doszło w biegu dwudziestym – ostatnim wyścigu fazy zasadniczej. Jechał w nim będący w grze o miejsce na podium Daniel Klima. 23-latek potrzebował trzech punktów, by wystąpić w biegu dodatkowym o drugą pozycję z Adamem Bednářem i Václavem Milíkiem. Ze startu wyszedł jednak drugi i od początku robił wszystko, by wyprzedzić prowadzącego Jana Jeníčka.
Gdy pod sam koniec trzeciego okrążenia Klíma dopiął swego i przedostał się na prowadzenie, Jeníček upadł na tor. Atakujący zawodnik został wykluczony, a Jeníček otrzymał 3 punkty. Obaj żużlowcy zgodnie stwierdzili jednak, że… taki werdykt jest błędny, ponieważ nie doszło do kontaktu. Zawodnicy wykonali więc telefon do sędziego Pavla Pučko i przedstawili mu prawdziwą wersję wydarzeń. Arbiter uznał, iż skoro dwaj rywale zgadzają się w tej kwestii, decyzję należy zmienić. I tak też zrobił. Literka powędrowała do Jeníčka, a Klíma mógł cieszyć się z trzech punktów.
Dzięki uczciwej postawie przeciwnika z toru, Klíma zakończył serię zasadniczą z dorobkiem 13 punktów, dzięki czemu awansował do biegu dodatkowego. Ostatecznie nie pokonał w nim żadnego rywala, ale i tak zajął czwarte miejsce w turnieju, dzięki czemu otrzymał przepustkę do udziału w eliminacjach Tauron SEC 2026 i już 16 maja wystartuje we francuskim Lamothe-Landerron. Gdyby nie zmiana decyzji, Klíma skończyłby na szóstym miejscu i marzenia o starcie w europejskich eliminacjach musiałby odłożyć na przyszły sezon.
Daniel Klima
Jan Jenicek (C)













