Jesienią Jakub Kamiński był kluczowym piłkarzem reprezentacji Polski. Uwagę przykuwała jego świetna kooperacja z Robertem Lewandowskim. Dzięki temu duetowi Biało-Czerwoni wyszli na prowadzenie w listopadowym starciu z Holandią, które ostatecznie zakończyło się remisem 1:1. Kamiński odżył po wypożyczeniu do FC Koeln przed sezonem 2025/26. I co istotne - w tej chwili trudno wyobrazić sobie bez niego podstawowy skład. W wyjściowej jedenastce znalazł się rzecz jasna także w batalii z Albanią.
REKLAMA
Zobacz wideo Żelazny: Reprezentacja jest na fali wznoszącej! Piłkarze są w formie
Kamiński miał dyskomfort w łydce. "Trzeba się gwałtownie zregenerować"
Tym razem Kamiński nie zapisał przy swoim nazwisku gola ani asysty, ale tradycyjnie woli walki nie można mu odmówić. Polacy do przerwy przegrywali z Albanią 0:1, ale po wznowieniu gry Robert Lewandowski i Piotr Zieliński odmienili losy rywalizacji, strzelając po jednym golu. Przy obu tych trafieniach asystował Sebastian Szymański, który zanotował jeden ze swoich najlepszych meczów w kadrze.
Kamiński z kolei w końcówce poprosił selekcjonera Jana Urbana o zmianę. Po zakończeniu meczu w niepokojący sposób wypowiedział się o swoim stanie zdrowia. Pozostaje liczyć, iż na finał baraży będzie w stu procentach gotowy do gry.
- Prawa łydka odmówiła posłuszeństwa, to raczej kwestia zmęczeniowa. Trzeba się teraz gwałtownie zregenerować przed meczem ze Szwecją - powiedział Kamiński, cytowany przez sport.tvp.pl.
Kamiński nie ma wątpliwości. "Mieliśmy dużo szczęścia"
Cztery lata temu Polska także rywalizowała ze Szwecją o awans na mistrzostwa świata w finale baraży. Wówczas na Stadionie Śląskim w Chorzowie Biało-Czerwoni zwyciężyli 2:0 po bramkach Lewandowskiego i Zielińskiego. Teraz przyjdzie nam zmierzyć się ze Szwedami na wyjeździe.
Kamiński i spółka zdają sobie sprawę z tego, iż trzeba będzie poprawić grę w stosunku do tego, co miało miejsce w potyczce z Albanią. Tam szczególnie od 10. do 45. minuty Biało-Czerwoni nie zachwycali. Wtedy też padł gol dla rywali. W drugiej części spotkania goście mogli podwyższyć prowadzenie.
- Mieliśmy w tym meczu dużo szczęścia. Interwencjami ratował nas Kamil Grabara, w innej świetnej sytuacji rywal przestrzelił. No cóż, w sporcie potrzebujesz trochę szczęścia - skwitował to Kamiński.
Czytaj także: Tak eksperci ocenili Polskę przed meczem ze Szwecją. choćby kibice są zdziwieni
Mecz Szwecja - Polska odbędzie się 31 marca. Początek o godz. 20:45.

1 godzina temu
















