Absolutny hit dostali kibice na zakończenie 21. kolejki Premier League. W czwartek aktualny lider Arsenal podejmował mistrza kraju - Liverpool. Starcie na Emirates Stadium zapowiadało się więc pasjonująco. Niestety pierwsza połowa okazała się sporym rozczarowaniem.
REKLAMA
Zobacz wideo Trener Wieczystej dostał kartkę ze składem. "Trochę się zaczerwienił"
Pierwsza połowa do zapomnienia. Poprzeczka uratowała Arsenal
Na murawie działo się niewiele. Arsenal zdołał oddać zaledwie dwa celne strzały, a Liverpool żadnego. Alisson bez problemu poradził sobie z próbami Bukayo Saki i Declana Rice'a. Paradoksalnie to goście byli bliżej zdobycia bramki. W 27. minucie kompletnie pogubiła się defensywa zespołu Mikela Artety. Nieporozumienie Williama Saliby i Davida Rai mógł wykorzystać Conor Bradley, który próbował przelobować hiszpańskiego bramkarza. Gospodarzy uratowała jednak poprzeczka.
Po zmianie stron lepiej wyglądała ekipa Liverpoolu. Wciąż brakowało jednak skuteczności. Dwa uderzenia z dystansu posłał Dominik Szoboszlai, ale najpierw został zablokowany, a potem wyraźnie spudłował z rzutu wolnego. Nieźle zapowiadała się także akcja skrzydłem Jeremiego Frimponga, który przedarł się pod bramkę Arsenalu, tyle iż decydujące podanie było już niedokładne. Na niespełna kwadrans przed końcem znów do głosu doszedł Szoboszlai, ale z 14 metrów raz jeszcze chybił. Węgier niedługo później po raz drugi spróbował swoich sił z wolnego i choć tym razem był bliżej celu, przez cały czas pozostał bez trafienia.
Hit rozczarował kibiców. Bez goli w starciu Arsenalu z Liverpoolem
Z kolei Arsenal w drugiej części był kompletnie bezradny w ofensywie. Długo nie był w stanie stworzyć żadnej dogodnej sytuacji. Dopiero w doliczonym czasie gry za lekki strzał głową oddał Gabriel Jesus. Później z ostrego kąta uderzał Martinelli, ale wprost w Alissona. Do ostatniego gwizdka sytuacja się już nie zmieniła i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem 0:0.
Wynik ten oznacza, iż Arsenal pozostał na czele tabeli Premier League. W dorobku ma 49 punktów, a więc utrzymał sześciopunktową przewagę nad drugim Manchesterem City (w środę remis z Brighton 1:1 - red.). Liverpool z 35 "oczkami" plasuje się na czwartej pozycji. Przed nim pozostało Aston Villa (43 pkt).

17 godzin temu















