To miał być hit tegorocznych ćwierćfinałów Australian Open. Słynny w przeszłości amerykański tenisista Andy Roddick podkreślał nawet, iż do takiego pojedynku powinno dojść na późniejszym etapie i wiele osób to zdanie podzielało. Szkoda tylko – z perspektywy kibiców Igi Świątek – iż po pierwszym secie temperatura meczu mocno przygasła, a wróciły demony drugiej rakiety globu.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
"Spokój" i "panika" - to te dwa słowa co chwilę pojawiały się w kontekście Polki w tegorocznej edycji turnieju w Melbourne. Apelowano o zachowanie pierwszego i wskazywano, kiedy pojawiała się druga. A działo się to choćby w meczach z dużo niżej notowanymi rywalkami i przy teoretycznie bezpiecznym wyniku. Obserwując ostatnią passę Jeleny Rybakiny, która przed tym spotkaniem wygrała 17 z 18 ostatnich meczów, można było być niemal pewnym, iż w pojedynku z piątą tenisistką globu kara będzie szybka i surowa. I tak było.
Początkowo Świątek bardzo dobrze weszła w mecz taktycznie. Posyłała na drugą stronę niewygodne serwisy i była czujna przy returnie. Świętnie się oglądało kolejne wymiany. Brakowało jednego – wykorzystywania szans. Kazaszka – jak na siebie – słabiej wtedy serwowała, ale w kluczowych momentach Polce brakowało właśnie wspomnianego spokoju.
- Dwa razy w jedno miejsce, to jest niebezpieczne rozwiązanie – wskazywał komentujący mecz w Eurosporcie Dawid Celt.
Kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Bilie Jean King w wywiadzie dla Sport.pl przed rozpoczęciem turnieju w Melbourne też podkreślał jasno, co będzie kluczowe.
- Im Iga jest spokojniejsza, tym jej gra jest lepsza. Im więcej nerwów, tym szybciej ta dobra gra się kończy, trwa do pierwszego załamania – zaznaczył.
To załamanie nadeszło pod koniec seta otwarcia. Pierwszą piłkę setową Świątek podarowała rywalce po wyraźnym aucie wynikającym z pośpiechu. Potem chwilowo się wybroniła, ale tylko chwilowo. A drugi set był już tylko jednostronnym pokazem siły Rybakiny.
Martina Navratilova i Lindsay Davenport przed tym hitowym pojedynkiem na antenie Tennis Channel spotkaniem zwracały uwagę, iż Polka zwykle potrzebuje dużej liczby meczów, by nabrać pewności siebie w turnieju. Obie legendy zwracały zaś uwagę, iż nie było jej widać ani podczas United Cup, a po tym występie.
- Ciekawe, czy uda jej się - tak, jak w Wimbledonie - przekonać samą siebie, iż chociaż nigdy wcześniej nie grała w Melbourne swojego najlepszego tenisa, to właśnie w tym roku jej się to uda – analizowała Davenport.
Jak widać, ta sztuka Świątek się nie udała.
Tym samym Polka po raz pierwszy w karierze odpadła w ćwierćfinale w Melbourne, a Rybakina po raz drugi awansowała do najlepszej czwórki. Na tym etapie zmierzy się ze zwyciężczynią amerykańskiego meczu Jessica Pegula – Amanda Anisimova.
Świątek musi też odłożyć co najmniej o rok marzenia o karierowym Wielkim Szlemie. Do skompletowania go brakuje jej właśnie jedynie triumfu w Australian Open, w którym dwukrotnie (2022, 2025) zatrzymała się na półfinale.

2 godzin temu



![Piłka w prawo, Świątek w lewo. Polka była bezradna [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69797ba3afacc9_50574868.jpg)









