Festiwal Maraton 3 Jezior to wydarzenie, które zdecydowanie warto potraktować jako coś więcej niż tylko jednodniowy start. W dniach 18-20 września 2026 roku uczestnicy będą mogli wybrać jeden z czterech biegów: Czupel Vertical, Bieg Szlakiem Wołoskich Pasterzy, WMRA Mountain Running World Cup Rollercoaster 21 lub Maraton 3 Jezior i odkrywać Krainę Beskidzkich Jezior z perspektywy wymagających górskich tras. Warto jednak pamiętać, iż dobrze zaplanowany wyjazd nie kończy się na mecie. Kilka prostych zasad pozwoli lepiej przygotować się do zawodów, a jednocześnie wykorzystać pobyt do poznania jednego z najbardziej niezwykłych regionów Beskidów.
Co zobaczyć przed startem?
Zwiedzanie przed zawodami jest dobrym pomysłem, ale oczywiście pod warunkiem, iż nie zamieni się w dodatkowy trening. Co nie oznacza, iż powinniśmy leżeć od rana do wieczora w hotelu, ponieważ całkowita bezczynność może powodować poczucie ciężkości, utrudniać wyciszenie i sprawiać, iż wszystkie myśli zaczynają krążyć wokół startu. Krótki spacer pomaga zająć głowę, rozładować napięcie i oswoić się z nowym miejscem. U osób przyzwyczajonych do przedstartowego rozruchu sprawdzi się także 15-30 minut bardzo spokojnego biegu. Najważniejsza zasada brzmi: po zakończeniu aktywności mamy czuć się bardziej rozruszani niż zmęczeni.
Jednym z najlepszych przedstartowych kierunków jest m.in. Góra Żar, na której szczyt można wjechać koleją linowo-terenową. Dzięki czemu cała rodzina lub znajomi będą mogli zobaczyć panoramę jezior i Beskidu Małego, a biegacz nie dołoży sobie stromego podejścia oraz jeszcze bardziej obciążającego zejścia. Na górze znajduje się także górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej, który nadaje temu miejscu niemal futurystyczny charakter.
Dobrym wyborem będzie również krótki spacer nad Jeziorem Międzybrodzkim albo wizyta przy zaporze w Porąbce. Można zobaczyć najważniejsze elementy krajobrazu regionu, nie spędzając kilku godzin na szlaku. Międzybrodzie jest natomiast naturalnym centrum całego weekendu. Warto spokojnie odebrać pakiet, zobaczyć miejsce startu, ustalić logistykę i znaleźć punkt, w którym po biegu spotkamy się z rodziną albo znajomymi. Im mniej niewiadomych zostanie na poranek zawodów, tym mniej niepotrzebnego stresu.
Jan Nyka photographyZwiedzanie tak, ale bez kolekcjonowania kroków
Najczęstszy błąd podczas biegowego urlopu polega na próbie zobaczenia wszystkiego na raz. Kilka godzin spacerowania, wejście na punkt widokowy, obejście jeziora i wieczorna przechadzka mogą nie przypominać treningu, ale należy pamiętać, iż nasze nogi odnotują każdy kilometr. Dlatego dzień przed zawodami lepiej nie wybierać się pieszo na Czupel, Magurkę czy Hrobaczą Łąkę. Problemem jest nie tylko podejście, ale także zejście, podczas którego mięśnie ud intensywnie hamują ciało przy każdym kroku. Efekt może pojawić się dopiero rano w postaci ciężkich, obolałych nóg.
Na później warto zostawić również dłuższą wyprawę kajakiem, intensywny SUP, park linowy lub wycieczkę rowerem górskim. Wszystkie te atrakcje dobrze pasują do kilkudniowego pobytu, ale niekoniecznie do ostatnich godzin przed startem.
Ostrożność przyda się także przy stole. Regionalne dania najlepiej potraktować jako nagrodę po biegu. Przed zawodami należy zostać przy znanym jedzeniu, sprawdzonych napojach i dotychczasowej strategii żywieniowej. Nowy produkt, ciężka kolacja albo niesprawdzony żel mogą skutecznie zmienić nasze plany biegowe i to na zdecydowanie gorszy scenariusz.
Dzień zawodów nie tylko dla biegaczy
Gdy jedna osoba startuje, reszta grupy nie musi spędzać wielu godzin wyłącznie na czekaniu przy mecie. Osoby towarzyszące mogą połączyć kibicowanie z krótkim spacerem, odpoczynkiem nad wodą lub wizytą na Górze Żar. Dlatego warto wcześniej wspólnie ustalić, gdzie rodzina lub znajomi będą kibicować i gdzie spotkacie się po biegu. Prosty plan ustalony dzień wcześniej pozwoli uniknąć nerwowych sytuacji.
To szczególnie ważne, gdy wyjazd odbywa się z dziećmi. Zamiast próbować dotrzeć do kilku trudno dostępnych punktów trasy, lepiej wybrać jedno wygodne miejsce, a pozostałą część dnia zaplanować w spokojniejszym rytmie.
Pozostanie na miejscu choćby jedną noc dłużej ma również bardzo praktyczną zaletę. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu kilometrach górskiej trasy, setkach metrów podejść i wymagających zbiegach perspektywa kilku godzin spędzonych w samochodzie nie brzmi szczególnie zachęcająco. Długie siedzenie ze sztywnymi, zmęczonymi nogami może dodatkowo nasilać dyskomfort i utrudniać pierwsze godziny regeneracji. Znacznie przyjemniejszy scenariusz wygląda inaczej: po przekroczeniu mety jest czas na spokojny marsz, zmianę ubrania, uzupełnienie płynów i wspólny posiłek. Później można odpocząć nad wodą, wrócić do miejsca noclegu albo wybrać się na krótki spacer po okolicy.
Po mecie zaczyna się drugi etap weekendu
Po przekroczeniu linii mety łatwo pomyśleć, iż zadanie zostało wykonane. Jednak z perspektywy naszego organizmu to właśnie teraz zaczyna się solidna praca, czyli regeneracja. Należy pamiętać, iż po intensywnym biegu nie warto natychmiast siadać lub kłaść się, o ile stan zdrowia tego nie wymaga. Lepiej przez kilka minut spokojnie maszerować, pozwalając oddechowi i tętnu stopniowo się uspokoić. Następnie należy zmienić mokre ubranie, rozpocząć spokojne uzupełnianie płynów i zjeść przekąskę lub posiłek zawierający węglowodany oraz białko.

Plan na resztę dnia trzeba oczywiście dostosować nie tylko do pokonanego dystansu, ale także do naszego samopoczucia. Po maratonie albo Rollercoasterze najlepszą atrakcją może okazać się regionalny obiad, prysznic i spokojny spacer nad wodą. Po Verticalu należy pamiętać, iż zejście z Czupla samo w sobie stanowi dodatkowe obciążenie, a choćby 17-kilometrowa trasa może pozostawić spore zmęczenie, ponieważ górskich kilometrów nie należy przeliczać wprost na asfaltowe. Wchodzenie tego samego wieczoru na kolejny szczyt nie przyspieszy regeneracji.
Region najlepiej odkrywać dwa razy
O ile dzień po biegu nie występuje ostry, punktowy ból, wyraźny obrzęk, niestabilność stawu lub problem z normalnym chodzeniem, to możemy sobie pozwolić na lekką aktywność, która może być znacznie przyjemniejsza niż leżenie w hotelu. Powinna ona jednak pozostać naprawdę lekką. Spokojny spacer nad jeziorem, krótka przechadzka po Porąbce czy wjazd koleją na Górę Żar będą znacznie rozsądniejsze niż kilkugodzinna wyprawa górska.
To również dobry moment, żeby ponownie zobaczyć miejsca mijane podczas biegu. Tym razem bez patrzenia na zegarek i bez kalkulowania, ile kilometrów albo przewyższenia zostało do mety. Można wrócić w okolice zapory, odwiedzić Międzybrodzie Żywieckie, przyjrzeć się szybowcom albo spokojnie usiąść nad wodą.
Kajak, SUP czy rower także mogą stać się częścią regeneracyjnego dnia, ale wyłącznie w bardzo spokojnym wydaniu i dopiero wtedy, gdy organizm reaguje dobrze na zwykły marsz. Aktywna regeneracja nie jest drugim treningiem. Jej intensywność powinna pozwalać swobodnie rozmawiać, a zakończenie aktywności nie może pozostawiać większego zmęczenia niż przed jej rozpoczęciem.
Dlatego dłuższe wejścia m.in. na Czupel, Magurkę lub Hrobaczą Łąkę najlepiej przełożyć na kolejny pobyt albo na moment, kiedy mięśnie przestaną boleć przy schodzeniu po schodach. Góry nie znikną, a poznawanie ich na sztywnych i zmęczonych nogach zwykle odbiera większość przyjemności.

Będziesz chciał tutaj wrócić
Pierwszy raz Krainę Beskidzkich Jezior poznaje się szybko. Z numerem startowym na piersi, z przyspieszonym oddechem na podbiegu i koncentracją potrzebną podczas technicznego zbiegu. Jeziora pojawiają się pomiędzy drzewami, widok ze szczytu trwa chwilę, a Góra Żar staje się przede wszystkim kolejnym wymagającym punktem trasy.
Dopiero za drugim razem odkrywa się ją znacznie wolniej. Siedząc nad wodą, spacerując przy zaporze, patrząc na startujące szybowce i próbując zrozumieć, dlaczego na niewielkim obszarze spotkało się tak wiele różnych historii: pasterstwo, energetyka, lotnictwo, turystyka i sport. Właśnie dlatego na Maraton 3 Jezior warto przyjechać wcześniej albo zostać przynajmniej jeden dzień dłużej. Pozwoli nam to zobaczyć przed startem tyle, aby rozbudzić ciekawość, podczas biegu ją dodatkowo pobudzić i rozszerzyć, a podczas regeneracji po prostu delektować się Krainą Beskidzkich Jezior.
To region, który najpierw pozwala się przebiec, a później zaprasza, żeby naprawdę go poznać. Tutaj zawody mogą być najważniejszym punktem wyjazdu, ale zdecydowanie nie muszą być jego jedyną atrakcją.
Wybierz odpowiedni dystans dla siebie
ZAPISY na wszystkie dystanse oraz zgłoszenia do wolontariatu [LINK]
- Czupel Vertical – bieg jest rozgrywany według klasycznej metody verticalu, w której zawodnicy startują kolejno co 15 sekund, dzięki czemu nie ma dużego zatłoczenia na trasie, ale też emocje sięgają zenitu do samego końca, bo ze względu na start interwałowy do samego końca trzeba napierać ze wszystkich sił, nie wiedząc, w jakim czasie trasę pokonali rywale. Meta i punkt regeneracyjny znajdują się na najwyższym szczycie Beskidu Małego. Jest to bieg liczący niespełna 3,5 km, ale prowadzący aż 600 metrów w górę. Po zakończeniu rywalizacji zawodnicy muszą jeszcze zejść pieszo do Międzybrodzia;
- Maraton 3 Jezior – tytułowy i, jak dotąd, najpopularniejszy bieg całego festiwalu. Na zawodników czeka 43-kilometrowa trasa i około 2485 metrów przewyższenia. Trasa prowadzi przez zachodnią, wyższą część Beskidu Małego, okolice Magurki i Czupla, a następnie przecina po wiszącym moście linię jezior, by skierować się w stronę Góry Żar i Porąbki;
- WMRA Mountain Running World Cup Rollercoaster 21 – półmaraton, który od pierwszych kilometrów pokazuje, iż nazwa nie jest przypadkowa. Na pierwszych trzech kilometrach zawodnicy zdobywają niemal 600 metrów wysokości, a później mierzą się z kolejnymi zbiegami i podejściami. W 2026 roku bieg będzie finałem rywalizacji na długim dystansie Pucharu Świata w Biegach Górskich i już teraz na liście startowej znajdują się biegacze z 14 państw. Paradoksalnie jednak jest to też świetny wybór dla górskich debiutantów, bo przy 21 km i 1500 m przewyższeń limit czasu wynosi aż 6 godzin;
- Bieg Szlakiem Wołoskich Pasterzy – 17 kilometrowa trasa z 1230 m up, prowadzi przez tereny, które dawniej wykorzystywane były do wypasu owiec i bydła, gdzie wśród lasów i zarastających polan wciąż można dostrzec ślady pasterskiej przeszłości.
Więcej informacji oraz zapisy: Festiwal Maratonu 3 Jezior.

2 dni temu









