Nie Gakpo, a inny skrzydłowy. Manchester City pohandlował z sąsiadem Liverpoolu

1 tydzień temu

To był intensywny deadline day dla Manchesteru City, który dopiął dwa wielkie deale. Nie udało się co prawda sprowadzić Cody’ego Gakpo, ale The Citizens odpuścili i zwrócili się do lokalnego sąsiada Liverpoolu po największą gwiazdę. Oprócz tego za 125 mln funtów dołączył także Enzo Fernandez, kończąc tę męczącą sagę transferową, która trwała ponad pół roku.

Enzo Fernandez i ostatni odcinek serialu

Żeby przypomnieć sobie od czego się to wszystko zaczęło, to trzeba się cofnąć do marca 2026. Pół roku wstecz. Enzo Fernandez przyznał wtedy, iż nie jest pewny przyszłości klubie i chciałby zamieszkać w Madrycie. Wysyłał czytelny sygnał do Realu Madryt, który choćby opublikował specjalne oświadczenie, iż nie jest zainteresowany tym piłkarzem.

Dym jednak został. Enzo był przecież wicekapitanem Chelsea, często zakładał opaskę pod nieobecność Reece’a Jamesa. Został potem zawieszony dyscyplinarnie przez Chelsea na dwa mecze, a agent piłkarza – Javier Pastore – przyznawał, iż kara jest niezrozumiała.

Na początku lipca Pastore dawał znać, iż jego piłkarz chce opuścić klub. Później był deadline wyznaczony na klauzulę, ale Manchester jej nie wpłacił. No to Enzo wrócił jak syn marnotrawny i został wygwizdany, kiedy pojawił się na murawie Stamford Bridge w sparingu. Dostał nawet… opaskę kapitańską. Zagrał choćby w Premier League, ale później Xabi Alonso wykluczył go na mecz pucharowy: – Rozmawialiśmy i uznaliśmy, iż na mecz z Luton lepiej będzie, jeżeli zostanie poza kadrą. To była moja decyzja.

Do gry wkroczył w ostatniej chwili Manchester City i kupił niechcianego piłkarza. Enzo Maresca w przeszłości współpracował z nim w Chelsea i jest zwolennikiem talentu krnąbrnego wicemistrza świata z tegorocznego mundialu. Enzo dał się we znaki Anglikom w półfinale prowokacjami i bramką, stąd może spodziewać się gwizdów na każdym wyjeździe.

BTS pic.twitter.com/Aj7I4zoRwE

— Manchester City (@ManCity) September 1, 2026

Manchester City zapukał do drzwi Evertonu

Cody Gakpo został w Liverpoolu. To skłoniło Manchester City do zrobienia szybkiego zwrotu i poszukiwania innej opcji do ofensywy. Również jest to piłkarz, który obskoczy oba skrzydła, a i śmiało może zagrać na środku ataku. The Citizens zapłacili 65 milionów funtów z Ilimana Ndiaye, największą gwiazdę Evertonu. Senegalczyk potrafił zrobić różnicę indywidualną akcją, strzelił sześć goli w Premier League i rozegrał blisko 2800 minut w tych rozgrywkach.

Iliman Ndiaye (25) vs Sunderland. Quality. pic.twitter.com/uW8IJ8UC7i

— EuroFoot (@eurofootcom) November 6, 2025

Transfer Ndiaye pewnie by się nie wydarzył, gdyby nie fakt, iż starania City o napastnika Liverpoolu, Cody’ego Gakpo, utknęły w martwym punkcie. Klub z Merseyside odrzucił ofertę opiewającą na 80 milionów funtów, jak podawał The Athletic. No więc Obywatele skłonili się ku tańszej opcji, a Evertonowi wypożyczyli Jacka Grealisha, który już tam występował i miał bardzo dobre wejście, tylko iż później nabawił się kontuzji.

Domino nastąpiło dość szybko, bo chwilę wcześniej to Tottenham finalizował wymianę z Evertonem dotyczącą tego właśnie piłkarza. David Ornstein z The Athletic podawał, iż ustalone zostały warunki dwóch niezależnych transakcji, a piłkarze czekali na medyczne testy. Wtedy do gry wkroczył Manchester City, co pokrzyżowało też plany Richarlisonowi, bo on przez to w Tottenhamie musiał zostać.

Fot. Newspix

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Manchester City znów wypożyczy niewypał. Już ostatnio tam grał
Manchester City ma nowego skrzydłowego z Brazylii
Wielki transfer City. Ponad 140 milionów za wicemistrza świata
Idź do oryginalnego materiału