Nicki Pedersen mówi o zakończeniu kariery. Znamy datę!

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Trzykrotny mistrz świata, legendarny i nieobliczalny Nicki Pedersen, znowu podgrzewa atmosferę w żużlowym środowisku. Choć wielu spisało już legendarnego Duńczyka na sportową emeryturę, 49-latek absolutnie nie zamierza odkładać kevlaru na kołek. W najnowszym wywiadzie wysyła jasny sygnał do klubów i kibiców – to jeszcze nie koniec szalonej jazdy w wykonaniu trzykrotnego czempiona globu.

Wokół przyszłości Duńczyka od wielu miesięcy krążyło mnóstwo spekulacji. Najgłośniej było o jego rzekomych przenosinach do odradzającego się Speedway Krakowa, gdzie miał stać się absolutną gwiazdą najniższego szczebla rozgrywek w Polsce. Choć negocjacje trwały bardzo długo, a kibice z grodu Kraka ostrzyli sobie zęby na wielkie widowisko z udziałem ikony czarnego sportu, ostatecznie cała sprawa spaliła na panewce. Krakowski klub nie zdołał dopiąć budżetu i znaleźć sponsora, który udźwignąłby kontrakt finansowy tej rangi. W efekcie Pedersen pozostał bez angażu na sezon 2026, co wywołało lawinę pytań o jego sportową przyszłość.

Mimo braku startów i wieku, który dla wielu jest już barierą nie do pokonania, trzykrotny mistrz świata nie traci rezonu. Zamiast rozmyślać o zakończeniu kariery, Duńczyk intensywnie trenuje i utrzymuje swoje ciało w pełnej gotowości do wyjazdu pod taśmę.

Dbam o formę, cały czas trzymam fason – przyznaje Nicki Pedersen w rozmowie z portalem Speedwayfans.se.

Weteran światowych torów nie ukrywa, iż jego głównym celem jest powrót do ligowego ścigania w kolejnym sezonie. Plany na rok 2027 są niezwykle ambitne, a sam zawodnik czeka jedynie na konkretne i satysfakcjonujące oferty, które pozwolą mu pożegnać się z owalami w wielkim stylu.

Jeśli pojawi się dobra oferta z Polski, to jazda zarówno w lidze polskiej, jak i duńskiej znowu stanie się jak najbardziej aktualna. Przygotuję swoje ciało tak, aby być w stu procentach gotowym na mój absolutnie ostatni sezon w karierze – zapowiada z pełnym przekonaniem legendarny żużlowiec.

Deklaracja Pedersena z pewnością wzbudzi spore poruszenie w parkach maszyn wielu polskich klubów. Choć 49 lat na karku budzi respekt, waleczność i nieustępliwy charakter Duńczyka wciąż mogą stanowić ogromną wartość dodaną dla niejednego zespołu szukającego charyzmatycznego lidera. Czas jednak pokaże, czy po roku przerwy ktoś skusi się na „Dzika”.

Idź do oryginalnego materiału