NBA: Thunder przełamali czwartą kwartę taktyką! Wojna na usprawnienia

17 godzin temu

Po rewelacyjnym, okraszonym dwoma dogrywkami pierwszym meczu serii Spurs z Thunder, przyszło drugie starcie… Nieco spokojniejsze, ale również wyrównane (do czasu!) i również kapitalne pod względem taktycznym. Trener Mark Daigneault odrobił pracę domową i znalazł odpowiedź na defensywę rywali.

W drugim meczu finałów konferencji zachodniej Oklahoma City Thunder pokonali San Antonio Spurs 122:113, wyrównując stan serii do 1:1. Tym razem, po bardzo wyrównanych trzech kwartach, udało im się przełamać mecz w ostatniej jego odsłonie, wygrywając stosunkowo pewnie ostatnie minuty. Jak im się to udało?

Odpowiedzią na najbardziej podstawowym poziomie byłoby zdanie „Shai Gilgeous-Alexander zagrał znacznie lepszy mecz”. po prostu. Zdobył 30 punktów, znów grał na dobrej skuteczności (12/24 z gry, 50%) i… No cóż, znów flopował. Znów flopował na potęgę, szukając kontaktu i upadku na parkiet przy każdej możliwej okazji. Taki to już “urok” obecnego MVP ligi:

Shai flopped on every single shot attempt. pic.twitter.com/EGsbp3dUbT

— House of Lowlights (@HouseLowlights) May 21, 2026

Chociaż kłuje to w oczy, trudno sprowadzać grę SGA do samego wykładania się teatralnie na parkiet. To on bowiem przeważył szalę zwycięstwa na korzyść Thunder, a adekwatnie zrobił to trener Mark Daigneault, wykorzystując obronę Spurs przeciwko nim samym.

Skupili się na Shaiu, oberwali od reszty

Skupmy się, jak w soczewce, na ostatnich kilku minutach meczu, które okazały się decydujące. Od stanu 99:97, na dziewięć minut do końca, Thunder zaliczyli serię 11 kolejnych punktów bez odpowiedzi i tu przełamali mecz. Tu więc skierujemy wzrok. Nie przez przypadek ten moment zbiega się z ponownym wejściem Gilgeous-Alexandra na parkiet. Do końca meczu zdobył już jednak tylko sześć punktów. Dlaczego więc jego obecność była tak kluczowa?

NBA: Jak Spurs zatrzymali Gilgeous-Alexandra? Mieli patent?

Pamiętamy dobrze, jak agresywną defensywę przeciwko SGA grającemu z piłką zastosowali San Antonio Spurs. Wysoko go podwajali, rzucając przy zasłonach także dodatkowego obrońcę z rogu, nie zważając na pozostałych strzelców. OKC wykorzystało ten defensywny schemat, w wielu posiadaniach końcówki meczu trzymając swojego lidera daleko poza grą. Spójrz tylko, jak daleko przy linii środkowej pozostaje Shai razem ze swoim obrońcą:

Ruchem bez piłki Shai podpuszczał też obronę rywali. Tu zaczyna akcję z osi środkowej, symulując, iż postawi zasłonę na piłce. Skupia tym samym uwagę obrońców. Nie stawia jednak zasłony, zabiera swojego obrońcę w górę parkietu i zostawia sporo wolnego miejsca koledze z piłką:

Shai spodziewał się agresywnej obrony, co potrafił wykorzystać na swoją korzyść. Wychodzi z piłką wysoko, kozłem prowokuje podwojenie, tylko po to, żeby oddać piłkę i dać kolegą chwilową grę w przewadze 4 na 3:

Trener Mark Daigneault razem ze sztabem bardzo mądrze podeszli więc do zaciętej końcówki, w których to gra toczy się zwykle jeszcze mocniej w oparciu o grę indywidualną liderów. Było to zadanie tym trudniejsze, iż poza grą była druga opcja ofensywna zespołu, Jalen Williams (znów uraz). Stąd jednak tak duże minuty z ławki graczy, którzy są najgroźniejsi w rzutach po koźle, jak Cason Wallace, Ayjay Mitchell, czy choćby Jared McCain (kolejno 9, 7 i 7 minut w czwartej kwarcie na rzecz małych minut Lu Dorta czy Cheta Holmgrena). OKC potrzebowali strzelców, którzy skorzystają na odwracaniu uwagi obrony przez Gilgeous-Alexandra.

Nie taki Wemby straszny?

Thunder nie tylko znaleźli sposób na obejście agresywnej obrony Spurs, ale udało im się też skutecznie podejść do defensywy przeciwko Victorowi Wembanyamie. W pierwszym meczu wykorzystali klasyczny patent na niskiego obrońcę, który będzie wchodził w środek ciężkości Victora i utrudniał mu poruszanie się na zewnątrz boiska. W tym schemacie kompletnie nie sprawdził się jednak Isaiah Hartenstein. Był notorycznie wyciągany w obronie spod kosza, gdzie był problemem dla swoich kolegów. Jest jednak na parkiecie potrzebny – sam bardzo mocno wpływa na grę na deskach całego zespołu obrońców tytułu.

W pierwszym meczu trener Daigneault grał nim bardzo ostrożne minuty, najczęściej kiedy na boisku nie było Wemby’ego. Dziś zamiast skromnych 12 minut zagrał aż 27, zdobywając 10 punktów i 13 zbiórek, z czego aż 8 w ataku. Jego zadanie było proste: kryć Victora Wembanyamę i możliwie najmocniej uprzykrzać mu życie fizycznością. Często grał na granicy faulu, nieraz ją przekraczając. Chwytanie za ręce, popychanie, elementy zapaśnicze – wszystko, żeby nie dać Wemby’emu stabilnej pozycji przy obręczy:

Efekt był pozytywny. Dziś Wembanyama zdobył “tylko” 21 punktów. Dołożył co prawda aż 17 zbiórek, 6 asyst i 4 bloki i wciąż rozegrał świetny mecz, ale już nie tak dominujący jak pierwszy.

Thunder dokonali prostej kalkulacji: Znacznie mniej zaboli ich Victor Wembanyama oddający rzuty za trzy, niż ten, który roluje do obręczy i zbiera na atakowanej desce. Wemby to niezły jak na tak wielkiego centra strzelec, ale tylko “niezły”. W tych playoffach trafia najwyżej przyzwoite w ogólnym rozrachunku 36% przy około czterech próbach na mecz. Hartenstein nie wahał się więc przed odpuszczaniem krycia Victora, kiedy ten wychodził za linię rzutu za trzy. Tu na przykład, przy okazji zasłony, Hartenstein nie zostaje z Wembanyamą, tylko pomaga w odprowadzeniu zawodnika z piłką pod kosz:

Tu, w innej sytuacji, nie wychodzi z Wembym na obwód, zostając przy obręczy – wie, iż krycie na obwodzie przejmie w ramach rotacji któryś z kolegów:

Po pierwszym meczu zachwycaliśmy się kapitalnym schematem defensywnym San Antonio Spurs, po drugim możemy chwalić świetne ulepszenia taktyczne Oklahoma City Thunder. Koniec końców jednak dostaliśmy dwa bardzo wyrównane mecze na najwyższym poziomie. Sztaby i zawodnicy obu drużyn muszą wchodzić na wyżyny, żeby pokonać rywala… No, w tym przypadku może nie “ledwo”, ale z trudnościami. Po dwóch meczach to jest seria na najwyższym poziomie. Mecz numer trzy w nocy z piątku na sobotę o godzinie 2:30 naszego czasu. jeżeli masz wolną sobotę, zarwanie na to nocki to wręcz obowiązek.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału