NBA: Steph Curry nie jest już twarzą Under Armour. Wybrał tę samą firmę co Jeremy Sochan

1 dzień temu

Stephen Curry przez lata był twarzą Under Armour, ale teraz jego marka osobista wchodzi w zupełnie nowy etap. Curry Brand rozpoczyna współpracę z chińskim gigantem Li-Ning, czyli tą samą firmą, z którą związany jest Jeremy Sochan. Według ESPN umowa ma obowiązywać przez 10 lat i być warta ponad 400 milionów dolarów. Oficjalnie strony nie ujawniły jednak warunków finansowych.

To jedna z najważniejszych decyzji biznesowych w karierze Stephena Curry’ego i jednocześnie jeden z najciekawszych ruchów na rynku koszykarskiego obuwia ostatnich lat. Czterokrotny mistrz NBA po ponad dekadzie współpracy z Under Armour przenosi Curry Brand do Li-Ning.

Nie chodzi wyłącznie o kolejną umowę sponsorską. Curry nie został po prostu ambasadorem nowej firmy. Do Li-Ning trafia jego własna marka, która ma rozwijać się globalnie w koszykówce, golfie i segmencie lifestyle. To projekt zaplanowany nie na jeden czy dwa sezony, ale na lata, także na czas po zakończeniu przez niego kariery.

Koniec jednej epoki, początek drugiej

Curry rozstał się z Under Armour w listopadzie 2025 roku. Był to koniec współpracy, która przez lata definiowała jego obecność na rynku obuwia. Gdy podpisywał umowę z Under Armour w 2013 roku nie był jeszcze globalną ikoną. Dopiero później przyszły mistrzostwa, tytuły MVP, rekordy rzutów za trzy punkty i status zawodnika, który zmienił współczesną koszykówkę.

Po rozstaniu z Under Armour Curry przez kilka miesięcy znajdował się w nietypowej sytuacji, bo był wolnym agentem na rynku butów i odzieży. W trakcie sezonu testował różne modele i zakładał buty różnych marek. Wśród nich były także modele związane z Li-Ning, m.in. buty Dwyane’a Wade’a i Jimmy’ego Butlera.

To właśnie ten etap miał duże znaczenie przy wyborze nowego partnera. Curry podkreślał, iż w czasie testowania obuwia Li-Ning przekonały go jakość, wygoda i osiągi. Dla zawodnika, który cały czas bazuje na nieustannym ruchu bez piłki, zmianach tempa, pracy nóg i błyskawicznym składaniu się do rzutu, to nie jest szczegół.

Według ESPN Curry zarobi ponad 400 milionów dolarów

Oficjalny komunikat mówi o długoterminowej współpracy Curry Brand z Li-Ning. Strony nie ujawniły wartości kontraktu, ale według informacji Shamsa Charanii z ESPN porozumienie ma obowiązywać przez 10 lat i być warte ponad 400 milionów dolarów.

To kwota, która pokazuje skalę całego przedsięwzięcia, ale najważniejszy może być nie sam kontrakt, tylko konstrukcja współpracy. Curry Brand ma nie tylko produkować buty sygnowane nazwiskiem gwiazdy Warriors. Marka ma rozwijać własne sklepy, tworzyć produkty koszykarskie, golfowe i lifestyle’owe, a także w przyszłości podpisywać kolejnych sportowców.

To od razu budzi skojarzenia z tym, co przez lata udało się zbudować Michaelowi Jordanowi przy Nike. Oczywiście Jordan Brand to osobna półka, ale kierunek jest podobny, bo nie tylko zawodnik i jego buty, ale pełnoprawna marka z własną tożsamością.

Curry komentuje. „To partnerstwo na całe życie”

W oficjalnym materiale poświęconym tejwspółpracy Curry podkreślił, iż nie traktuje przenosin do Li-Ning wyłącznie jako kolejnej umowy sponsorskiej. W jego wypowiedzi wyraźnie słychać, iż chodzi o długoterminowe budowanie Curry Brand jako samodzielnego projektu. – Następny etap jest już gotowy. To coś więcej niż seria sygnowana nazwiskiem, to partnerstwo na całe życie. Przyszłość Curry Brand będzie napędzana przez firmę prawdziwie zakorzenioną w sporcie i innowacjach. To partner oddany tworzeniu wysokiej jakości produktów z butami, w które wierzę i które przez cały czas będą prezentować najwyższy poziom. Przyszłość Curry Brand to Li-Ning i zaczyna się od samego pana Li-Ning – sportowca i założyciela, który przez ostatnie 35 lat zbudował jedną z najbardziej prestiżowych marek odzieży sportowej na świecie. Razem będziemy kontynuować misję marki Curry poprzez historie, platformy i produkty, które zainspirują następne pokolenie na całym świecie i zmienią grę na dobre – powiedział Curry.

Ciekawym symbolem tej zmiany była sytuacja z końcówki poprzedniego sezonu, gdy Curry założył w meczu buty Jimmy’ego Butlera. Jak sam przyznał, był to dla niego wyjątkowy moment, bo wcześniej w oficjalnym spotkaniu nie występował w obuwiu innym niż Under Armour lub Curry Brand.

– To są 'Batmany’. Jimmy nie spędza ani jednego dnia, żeby nie nazwać mnie Batmanem. To były absolutnie pierwsze buty, które założyłem do gry, a które nie były marką Under Armour ani Curry Brand. Myślę, iż był to pierwszy raz, kiedy założyłem w oficjalnym meczu buty inne niż moje. To były 'Batmany’, czyli Jimmy Butler 4. choćby moi koledzy z drużyny, nikt nie wiedział, iż zamierzam ubrać cudze buty, aż dosłownie do momentu wyjścia na prezentację pierwszych piątek. Byliśmy w kółku, robiliśmy ten nasz mały taniec, wszyscy byli nakręceni i wtedy ktoś wskazał palcem w dół, mówiąc: 'Och, spójrzcie na to’. Wtedy Jimmy spojrzał w dół i po prostu oszalał, bo choćby on nie wiedział. Każdy z reguły jest w swoim własnym świecie przygotowując się do meczu. Zapamiętam ten moment do końca życia dlatego, iż mogłem okazać mu wsparcie z perspektywy kolegi z drużyny. Zszokował mnie fakt, iż dotrwałem aż do rzutu sędziowskiego, a on nie miał pojęcia, iż gram w jego butach – dodał Curry.

Ta anegdota dobrze pokazuje, iż przejście do Li-Ning nie wydarzyło się w próżni. Curry już wcześniej miał kontakt z produktami tej firmy i jej zawodnikami. Butler jest jedną z twarzy Li-Ning, podobnie jak Dwyane Wade, a z polskiej perspektywy szczególnie interesujące jest to, iż do tego samego ekosystemu należy również Jeremy Sochan.

Curry dołącza do świata Wade’a, Butlera i Sochana

Li-Ning od dawna próbuje zwiększać swoją obecność w koszykówce. Przez lata najważniejszą postacią tej ekspansji był Dwyane Wade, którego linia Way of Wade zyskała bardzo mocną pozycję wśród fanów koszykarskiego obuwia. Z marką związany jest także Jimmy Butler, obecny kolega Curry’ego z Golden State Warriors.

Z polskiej perspektywy szczególnie interesujący jest jednak inny wątek. Li-Ning to również firma, z którą związał się Jeremy Sochan. Marka komunikowała wcześniej dołączenie reprezentanta Polski do Team Li-Ning, a teraz do tej samej rodziny trafia jedno z największych nazwisk w historii NBA.

Oczywiście skala tych współprac jest zupełnie inna. Curry jest globalną ikoną i jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców świata. Sochan jest młodym, perspektywicznym zawodnikiem, który dopiero buduje swoją pozycję w lidze i poza parkietem. Ale sam fakt, iż obaj są dziś w ekosystemie Li-Ning, dobrze pokazuje strategię chińskiej firmy.

Li-Ning chce mieć w swoim portfolio zarówno wielkie nazwiska, jak i zawodników z wyrazistą osobowością. Curry daje marce globalną wiarygodność. Wade dał jej koszykarskie DNA. Butler wnosi twardy, charakterystyczny wizerunek. Sochan pasuje do tego jako zawodnik młodszej generacji. Rozpoznawalny, nietuzinkowy i wyróżniający się nie tylko stylem gry, ale też osobowością.

Dlaczego to ważne dla rynku NBA?

Przez lata rynek butów koszykarskich był zdominowany przez Nike i Jordan Brand, a w drugiej kolejności przez adidas oraz Under Armour. Chińskie firmy długo były traktowane jako interesująca alternatywa, ale nie jako realne centrum globalnej gry o największe nazwiska.

To się jednak zmienia. Anta zbudowała mocną pozycję m.in. dzięki Klayowi Thompsonowi i Kyriemu Irvingowi. Li-Ning konsekwentnie rozwija koszykarski segment wokół Wade’a, Butlera, a teraz Curry’ego. Podpisanie takiego zawodnika to nie tylko prestiż. To komunikat do całego rynku, iż chińskie marki nie chcą być dodatkiem do NBA, ale chcą być jednym z głównych graczy.

Dla Curry’ego to także dobry moment na taką decyzję. Ma 38 lat, ale wciąż jest jednym z najważniejszych zawodników NBA. Jednocześnie coraz wyraźniej myśli o tym, jak jego marka będzie wyglądała po zakończeniu kariery. Under Armour dało mu dodatkową rozpoznawalność, ale Li-Ning ma dać mu coś innego: większy globalny zasięg, nowe kategorie produktów i możliwość budowania Curry Brand jako osobnej, długoterminowej platformy.

Golf, sklepy i własna marka większa niż buty

Bardzo interesujący jest też wątek golfowy. Curry od lat jest pasjonatem tej dyscypliny, regularnie pojawia się na turniejach i nie ukrywa, iż golf jest istotną częścią jego życia. kooperacja z Li-Ning ma objąć również tę kategorię, co odróżnia ją od typowej umowy koszykarskiej.

Curry Brand ma więc nie być wyłącznie linią butów do gry w NBA. Ma stać się marką sportowo-lifestyle’ową, która może funkcjonować szerzej, bo zarówno na parkiecie, jak i na polu golfowym, ale też poza sportem zawodowym.

W planach są również sklepy Curry Brand w Chinach i Stanach Zjednoczonych. To ważne, bo pokazuje, iż nie chodzi tylko o sprzedaż kolejnego modelu butów. Li-Ning i Steph Curry chcą stworzyć przestrzeń dla marki, która będzie miała własną narrację, własne produkty i własną społeczność.

Największe pytanie: jakie będą pierwsze buty?

Marketingowo to mocny ruch. Sportowo wszystko rozstrzygnie się jednak przy produkcie. Pierwsze modele Curry Brand tworzone z Li-Ning będą oceniane bez taryfy ulgowej. Fani sneakersów będą patrzeć na wygląd, dostępność, technologię, komfort i to, czy buty rzeczywiście pasują do stylu Curry’ego.

To ważne również dlatego, iż przez lata linia Curry’ego w Under Armour miała różny odbiór. Były modele lubiane przez graczy, ale nie wszystkie trafiały do masowej wyobraźni tak, jak największe premiery Nike czy Jordan Brand. Li-Ning dostaje więc szansę, żeby otworzyć nowy rozdział nie tylko kontraktem, ale przede wszystkim produktem.

Jeśli pierwsze buty okażą się udane, to Curry Brand może zyskać nową energię. jeżeli nie, sama wielkość umowy nie wystarczy.

Curry, Sochan i nowy układ sił

Przejście Curry’ego do Li-Ning to nie tylko ciekawostka z rynku butów sportowych. To ruch, który pokazuje postępującą zmianę układu sił w tej branży. Największe nazwiska NBA nie muszą już wybierać wyłącznie między Nike, Jordan Brand, adidasem i Under Armour. Coraz częściej patrzą w stronę marek, które oferują nie tylko pieniądze, ale też większą kontrolę nad produktami, globalny zasięg i możliwość budowania czegoś własnego.

Dla polskich kibiców dodatkowym smaczkiem jest obecność Jeremiego Sochana w tej samej rodzinie Li-Ning. Curry i Sochan są na zupełnie innych etapach kariery, ale dziś łączy ich marka, która najwyraźniej chce coraz mocniej zaznaczyć swoją obecność w NBA.

Ktoś choćby mógłby pomyśleć, iż skoro latem Polak będzie wolnym agentem, to czemu nie miałby pójść do Golden State Warriors? W końcu razem ze Stephem Currym reprezentują tę samą firmę produkującą buty koszykarskie.

NBA: Sochan ma pomysł na Wembanyamę
NBA: Kto będzie nowym Mistrzem? Zaczynamy Wielkie Finały NBA!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału