Ten sezon może przesądzić o finansowej przyszłości kilku wielkich nazwisk NBA. Anthony Davis, Jimmy Butler, Kyrie Irving, Kawhi Leonard i czterech innych znanych zawodników stoją przed podobnym pytaniem: czy kluby jeszcze raz zainwestują w nich ogromne pieniądze? Nie każdy walczy o maksymalną umowę. Dla niektórych stawką jest przedłużenie kontraktu, dla innych uniknięcie nagłego spadku wartości na rynku. W świecie drugiego apronu, rosnących kosztów i coraz ostrożniejszych właścicieli choćby status gwiazdy nie daje już gwarancji.
Na wstępnie zaznaczamy, iż to nie jest lista ośmiu potwierdzonych negocjacji. To analiza sytuacji zawodników, których obecne umowy, wiek, zdrowie albo pozycja ich zespołów sprawiają, iż rozgrywki 2026/27 będą dla nich wyjątkowo ważne.
Anthony Davis – zdrowie warte 275 mln dolarów
Anthony Davis może podpisać z Washington Wizards przedłużenie warte maksymalnie 275 milionów dolarów za cztery lata.
Obie strony odłożyły jednak poważniejsze rozmowy do czasu, aż minie około 20 pierwszych meczów najbliższego sezonu. To zrozumiałe. Davis w poprzednich rozgrywkach zagrał właśnie tylko 20 spotkań, choć gdy był zdrowy, przez cały czas wyglądał jak koszykarz z poziomu All-NBA: 20,4 pkt, 11,1 zb., 2,8 asysty i 1,7 bloku.
Dla Wizards pytanie brzmi prosto: czy można zagwarantować prawie 70 mln dolarów rocznie 33-letniemu środkowemu z taką historią urazów? Dla Davisa pierwsze miesiące sezonu będą próbą pokazania, iż wciąż warto postawić na niego na lata.
Michael Porter Jr. – czy 40 mln dolarów rocznie to przez cały czas realna cena?
Michael Porter Jr. wchodzi w ostatni rok umowy z Brooklyn Nets, wartej 40,8 mln dolarów. Może podpisać przedłużenie sięgające czterech lat i 234 mln dolarów, ale klub nie spieszy się z taką decyzją.
W poprzednim sezonie Porter notował 24,2 pkt, 7,1 zb., 3 asysty w 52 meczach. To najlepszy ofensywny rok w jego karierze, ale osiągnięty w zespole, który wygrał tylko 20 spotkań.
Nets muszą zdecydować, czy jego liczby są fundamentem do wielkiej umowy, czy efektem roli pierwszej opcji w słabym zespole. Sam Porter musi udowodnić, iż potrafi być skuteczny również wtedy, gdy gra o wysoką stawkę i nie oddaje każdego rzutu, na jaki ma ochotę.
Wraz z Juliusem Randle, którego również znajdziecie w tym tekście, publicznie przekonują, iż zaskoczą ligę w tym sezonie.
Karl-Anthony Towns – mistrzostwo nie kończy rozmowy
Karl-Anthony Towns ma za sobą sezon, po którym jego pozycja sportowa jest mocniejsza niż kiedykolwiek. Z New York Knicks zdobył mistrzostwo NBA, a klub może zaoferować mu przedłużenie warte choćby 272 mln dolarów za cztery lata gry.
Problemem pozostaje koszt utrzymania całego mistrzowskiego rdzenia. Knicks mają już drogie umowy Jalena Brunsona, Mikala Bridgesa i OG Anunoby’ego. Każdy dolar oszczędzony przy kolejnej umowie Townsa może mieć znaczenie.
Dla 31-letniego środkowego to prawdopodobnie ostatnia okazja, by podpisać kontrakt obejmujący jego najlepsze lata. Kolejny sezon zdecyduje, czy będzie negocjował pełną stawkę gwiazdy, czy cenę, która pozwoli New York utrzymać drużynę walczącą o obronę tytułu.
Zach LaVine – od 49 mln dolarów do walki o zaufanie
Zach LaVine wykorzystał opcję zawodnika wartą 49 mln dolarów na sezon 2026/27. To była racjonalna decyzja, ponieważ na rynku wolnych agentów trudno byłoby mu znaleźć dziś podobne pieniądze.
Następne lato będzie jednak dużo ważniejsze. LaVine zagrał tylko 39 meczów poprzedniego sezonu, notując 19 punktów przy 39 proc. skuteczności za trzy. Wciąż potrafi zdobywać punkty i rzucać, ale kluby będą patrzyły przede wszystkim na zdrowie, wiek i ograniczenia w obronie. W jego przypadku nie chodzi już o kolejny maksymalny kontrakt. LaVine musi pokazać, iż przez cały czas zasługuje na wieloletnią umowę wartą ponad 20 mln dolarów rocznie.
Oczekuje się od niego, iż stanie się kimś takim, jak Aaron Gordon w mistrzowskim sezonie Denver Nuggets. Trzecią opcją, która wykorzysta swoje walory. Zach ma potencjał, ale przez kilkanaście sezonów w NBA rozegrał zaledwie cztery mecze w play-offach. Czy Mercedes, który nigdy nie miał okazji rozpędzić się do 200 km/h, mimo iż ma takie możliwości, nie ma prawa w końcu spróbować – i przekonać się, czy poradzi sobie przy takiej prędkości? Podobnie jest z Zachem LaVine’em, który chciałby wreszcie trafić do zespołu walczącego o coś więcej – i to najlepiej nie za „drobne”.
Jimmy Butler – najtrudniejszy powrót
Jimmy Butler ma 37 lat, wraca po zerwaniu ACL i wchodzi w ostatni rok kontraktu z Golden State Warriors, który zapewni mu 56,8 mln dolarów. Przed kontuzją przez cały czas był bardzo dobry: 20,0 pkt, 5,6 zb., 4,9 asysty i 1,4 przechwytu w 38 spotkaniach. Problem w tym, iż po tak poważnym urazie nikt nie wie, ile z tej wersji Butlera zobaczymy ponownie.
Nie musi już udowadniać, iż jest gwiazdą. Musi przekonać Warriors lub inny klub, iż przez cały czas warto dać mu dwa lata i poważne pieniądze, a nie tylko krótką umowę dla doświadczonego weterana.
Kyrie Irving – najpierw powrót na parkiet
Kyrie Irving nie zagrał w NBA od marca 2025 roku. Dallas Mavericks wyłączyli go z całego sezonu 2025/26, gdy dochodził do siebie po zerwaniu ACL.
W 2025 roku podpisał z Mavericks umowę wartą 119 mln dolarów za trzy lata. Ostatni sezon, 2027/28, jest opcją zawodnika. To oznacza, iż udany powrót może dać mu wybór: wykorzystać gwarantowane pieniądze albo ponownie wejść na rynek.
Wszystko zależy od zdrowia. jeżeli Irving wróci jako elitarny kreator gry i strzelec obok Coopera Flagga, przez cały czas może liczyć na duże zainteresowanie. o ile będzie miał problemy z dostępnością, opcja na kolejny rok stanie się znacznie bezpieczniejszym rozwiązaniem.
To dalej wielki zawodnik, ale w dużej mierze polega na mobilności, która teraz będzie wątpliwa.
Julius Randle – nowy klub, stara presja
Julius Randle trafił do Brooklyn Nets z umową wartą 33,3 mln dolarów w tym sezonie i opcją zawodnika na 35,8 mln dolarów w kolejnym.
To istotny rok dla jego postrzegania w lidze. Randle wciąż daje produkcję na poziomie topowego gracza pierwszej piątki. W zeszłym sezonie notował 21,1 pkt, 6,7 zb. i 5 asyst, ale Minnesota Timberwolves zdecydowali się rozstać z nim, szukając finansowej elastyczności.
W Brooklyn będzie miał dużo odpowiedzialności i szansę, by udowodnić, iż przez cały czas warto wokół niego budować poważny projekt. jeżeli sezon będzie słaby, znacznie bardziej opłacalne może być skorzystanie z opcji zawodnika niż ryzykowanie wolnej agentury.
Kawhi Leonard – najbliżej podpisu, ale jeszcze bez umowy
Kawhi Leonard wrócił do Toronto Raptors i ma ostatni rok kontraktu warty 50,3 mln dolarów. Może podpisać przedłużenie na dwa lata, którego wartość sięga 123,7 mln dolarów.
W przeciwieństwie do pozostałych zawodników z tej listy Leonard nie musi udowadniać, iż wciąż potrafi grać na poziomie supergwiazdy. W poprzednim sezonie notował 27,9 pkt, 6,4 zb., 3,6 asysty i 1,9 przechwytu w 65 meczach.
Kluczowe pozostaje zdrowie oraz formalne zamknięcie rozmów z Raptors. Leonard zrezygnował choćby z 15-procentowego bonusu transferowego, wartego około 7,45 mln dolarów, by ułatwić wymianę do Toronto. To mocny sygnał, iż chce właśnie tam zakończyć ten etap kariery.
Nie każdy dostanie to, czego chce
Jeszcze kilka lat temu wielkie nazwisko, dwa dobre sezony i status All-Star często wystarczały do otrzymania kolejnej ogromnej umowy. Dziś kluby dużo dokładniej liczą każdy dolar, szczególnie po wejściu w życie restrykcji drugiego apronu finansowego. Dlatego dla tych ośmiu zawodników sezon 2026/27 będzie czymś więcej niż zwykłą walką o zwycięstwa. To walka o to, jak będą wyceniani przez NBA za rok – jako przez cały czas potrzebne gwiazdy czy jako ryzykowne, kosztowne nazwiska po trzydziestce.

51 minut temu
















![Bieg Trzech Kopców 2026 [WYNIKI]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/09/bieg_trzech_kopcow.jpg)