Trwająca siedem lat era Ja Moranta w Memphis Grizzlies oficjalnie dobiegła końca. W wyniku głośnej wymiany rozgrywający trafił do Portland Trail Blazers. Nagranie przedstawiające jego pierwszą, pełną niedowierzania reakcję błyskawicznie obiegło media społecznościowe, wywołując spore poruszenie w świecie NBA. Dla zawodnika, który z twarzy całej franczyzy stał się postacią coraz częściej zmagającą się z kontuzjami i zawieszeniami, przeprowadzka do Oregonu oznacza rozpoczęcie nowego rozdziału. 27-latek dostaje szansę, by odbudować swoją pozycję i zostawić za sobą problemy, które w ostatnich latach mocno wpłynęły na jego karierę.
Wideo opublikowane w mediach społecznościowych przez Shot By Nie Media ukazuje Ja Moranta stojącego przed garażem i z niedowierzaniem zapoznającego się ze szczegółami transakcji. Koszykarz krótko podsumował całą sytuację: – Cholera, wysłali mnie do Portland, człowieku.
Ja Morant’s reaction to getting traded:
“Damn, they sent me to Portland.”
(h/t @MaskedMem12) pic.twitter.com/cxfPHkbdjp
Zaskoczenie zawodnika było w pełni zrozumiałe – nie tylko ze względu na siedem lat spędzonych w Memphis, ale również na warunki samej wymiany. Do transakcji doszło 29 czerwca. Grizzlies oddali swojego dotychczasowego lidera w zamian za skrzydłowych, Jeramiego Granta i Krisa Murraya, oraz milion dolarów w gotówce. Tym bardziej dziwić może fakt, iż w wymianie nie znalazł się ani jeden wybór w drafcie.
Morant trafił do Tennessee jako drugi wybór draftu w 2019 roku i błyskawicznie wyrósł na lidera całej organizacji. W pierwszych latach kariery zdobył nagrodę dla Debiutanta Roku (Rookie of the Year), a w 2022 roku został uznany za zawodnika, który poczynił największy postęp (Most Improved Player). Dwukrotnie wystąpił również w Meczu Gwiazd i znalazł się w drugiej drużynie All-NBA. w okresie 2021-22 poprowadził Grizzlies do wyrównania klubowego rekordu 56 zwycięstw, a w trakcie swojej kariery łącznie czterokrotnie wprowadził zespół do play-offów.
Potem nastąpił jednak gwałtowny zwrot. Dość powiedzieć, iż w ciągu ostatnich trzech lat, z powodu urazów i zawieszeń, Morant wystąpił w zaledwie 79 z 246 meczów sezonu zasadniczego. W rozgrywkach 2025-26 pojawił się na parkiecie tylko 20 razy, notując średnio 19,5 punktu i 8,1 asysty na mecz oraz najniższą w karierze skuteczność z gry – 41%. Na dodatek na początku rozgrywek doszło do słownego spięcia między zawodnikiem a pierwszym trenerem Grizzlies, Tuomasem Iisalo, po którym rozgrywający został zawieszony na jeden mecz.
Pomimo początkowego szoku Morant gwałtownie zaczął postrzegać zmianę klubu jako szansę na nowy początek. Jak poinformował Shams Charania z ESPN, niedługo po finalizacji transakcji zawodnik przekazał przedstawicielom Trail Blazers, iż jest podekscytowany dołączeniem do organizacji z Oregonu.
– Nowy dom. Nowy zespół. Nowa organizacja. Mogę pokazać kibicom w Portland zupełnie inną wersję siebie. To tak, jakbym zaczynał wszystko od nowa. […] Przez lata bardzo się zmieniłem i wiele się nauczyłem. Zmieniło się moje podejście. Teraz inaczej podchodzę do różnych spraw. Czuję się dojrzalszy i jestem gotowy do pracy – zadeklarował, akcentując potrzebę nowego otwarcia.
Morant chce również zmienić sposób, w jaki jest postrzegany przez opinię publiczną. Zapytany w Las Vegas przez ESPN o to, co chciałby sprostować, odpowiedział bez ogródek: – Myślę, iż znacie odpowiedź. Mój wizerunek. To, iż jestem tym złym gościem.
– Jestem Ja. Zrobiłem w przeszłości to, co zrobiłem, ale sprawa została już wyjaśniona i zamknięta. Nie rozumiem, dlaczego po tylu latach wciąż do tego wracamy, skoro od tamtej pory nic się nie wydarzyło. Gdybym naprawdę był takim człowiekiem, nie rozmawialibyście teraz ze mną. Nie byłoby mnie tutaj – dodał 27-latek.
Teraz Morant dołącza do zespołu, który w minionym sezonie zdołał pozytywnie zaskoczyć, kończąc rozgrywki z bilansem 42-40 i awansując do play-offów. Trail Blazers nie zdołali jednak przejść pierwszej rundy, w której przegrali 1-4 z San Antonio Spurs. Portland wchodzi więc w kolejny sezon z ambicjami dalszego rozwoju, mając w składzie zarówno zawodników z doświadczeniem, jak i młode talenty. Dodatkowym impulsem ma być powrót Damiana Lillarda, który po całym sezonie straconym z powodu zerwania ścięgna Achillesa ma ponownie pojawić się na parkiecie.
Dla 27-letniego rozgrywającego najbliższe dwa sezony w Oregonie będą kluczowym okresem przed wejściem na rynek niezastrzeżonych wolnych agentów w 2028 roku. jeżeli zdoła wrócić do najlepszej dyspozycji, może nie tylko odbudować swoją pozycję w lidze, ale również pomóc Trail Blazers wykonać kolejny krok. W Portland naprawdę zaczyna więc od nowa – a tym razem ma świadomość, iż czasu w udowodnienie swojej wartości będzie coraz mniej.

17 godzin temu














