W świecie NBA, gdzie granica między sportową rywalizacją a medialnym spektaklem staje się coraz cieńsza, postać Shaia Gilgeous-Alexandra budzi skrajne emocje. Z jednej strony mamy do czynienia z dwukrotnym zdobywcą nagrody MVP, liderem Oklahoma City Thunder, zmierzającym po drugi z rzędu tytuł mistrzowski. Z drugiej – z zawodnikiem, którego styl gry stał się inspiracją do stworzenia… gry planszowej o wymownym tytule „Unethical Hoops” („Nieetyczna koszykówka”). Za tym bezprecedensowym trollingiem stanął nie kto inny, jak Dillon Brooks z Phoenix Suns, samozwańczy „czarny charakter” ligi, który postanowił uderzyć w najczulszy punkt swojego rodaka.
Dillon Brooks, znany z zamiłowania do prowokacji, wzniósł konflikt z Shaiem Gilgeous-Alexandrem na zupełnie nowy poziom. We współpracy z firmą Underdog zaprezentował grę planszową, która jest satyrą na sposób gry lidera Oklahoma City Thunder.
Mechanika gry przypomina kultową „Operację” – gracze muszą próbować odebrać piłkę modelowi koszykarza, ale bez dotknięcia metalowych krawędzi. jeżeli im się nie uda, rozlega się brzęczyk symbolizujący gwizdek sędziego. Na planszy widnieją napisy takie jak „lean-in” (pochylenie w stronę obrońcy), „push-off” (odepchnięcie) czy „rip-through” (wymuszenie kontaktu przy rzucie), które są bezpośrednimi zarzutami wobec stylu gry dwukrotnego MVP.
– Shai sprawił, iż koszykówka kręci się wokół wymuszania fauli, a teraz ty utknąłeś, kryjąc go w nowej grze planszowej. Nie daj się nabrać. Skradnij piłkę bez usłyszenia gwizdka – czytamy w opisie opublikowanym na stronie internetowej gry. Z kolei skrzydłowy Phoenix Suns, promując produkt, sam nie powstrzymał się od „delikatnej” ironii.
– Wiecie, iż ja nie fauluję – stwierdził, po czym natychmiast uruchomił brzęczyk w grze. Choć wygląda to na zabawny trolling, u podłoża leży głęboka frustracja zawodników kryjących Shaia.
Dillon Brooks takes shots at Shai Gilgeous-Alexander by making an ‘Unethical Hoops’ board game
(via @Underdog) pic.twitter.com/rKVcnqvm4i
Pytanie, które zadają sobie fani i eksperci, brzmi: czy Brooks po prostu szuka rozgłosu, czy rzeczywiście obnaża problem współczesnego sędziowania? Statystyki z niedawnej serii play-off pomiędzy Suns a Thunder są uderzające. W ciągu zaledwie czterech spotkań Gilgeous-Alexander oddał 49 rzutów wolnych – dla porównania, cała drużyna rywali w tym samym czasie stawała na linii 79 razy. To właśnie te liczby sprawiły, iż popularny „Dillon the Villain” najwyraźniej stracił cierpliwość.
– Trochę wątły. I to właśnie sędziowie będą gwizdać. Muszę być w tym mądrzejszy, ale to są play-offy, męska gra. Nie rozumiem, dlaczego to całe upadanie, przewracanie się, flopowanie i wymachiwanie rękami jest dozwolone, gdy dochodzimy do play-offów. Nie decydujcie o meczach rzutami wolnymi – grzmiał jakiś czas temu 30-latek, opisując przy tym fizyczność swojego rodaka. Krytyka ta znajduje odzwierciedlenie w opiniach części kibiców, którzy na portalach społecznościowych niejednokrotnie wytykali Shaiowi, iż spędza więcej czasu w parkiecie leżąc, niż biegając.
Sam Gilgeous-Alexander wydaje się niewzruszony atakami Brooksa, choć na boisku rzadko pozostaje dłużny. Ich konflikt trwa od lat, a w pamięci kibiców zapadła sytuacja z pierwszej rundy play-off, gdy Shai po celnym rzucie z wyskoku śmiał się i wytykał rywala palcem. Jednak lider Thunder potrafi stracić cierpliwość nie tylko do rywali, ale i do kolegów z drużyny.
W ostatnim, wygranym meczu z San Antonio Spurs, kamery uchwyciły moment, gdy Shai po kluczowym trafieniu w końcówce krzyknął do play-offowego debiutanta, Jareda McCaina: – Uspokój się, k***a!
– Jared wrzeszczał na mnie, gdy rzucałem, a ja po prostu powiedziałem: „Stary, próbuję rzucać. Nie rozpraszaj mnie”. Ale to właśnie robią wielcy strzelcy – dają znać, kiedy są wolni. Wyjaśniliśmy to sobie, jest dobrze – opisał później tę sytuację SGA z typowm dla siebie spokojem. Nie zmienia to jednak faktu, iż to zdarzenie może rzucać światło na mentalność lidera OKC, który w kluczowych momentach dąży do absolutnej koncentracji, co zresztą sam przyznał: – Zwykle wolę trzymać emocje na wodzy, bo wtedy najłatwiej zachować klarowność myślenia. Czasami jednak właśnie emocje są potrzebne, żeby rozpalić w sobie ogień i wykonać zadanie.
Czy w takim razie „Unethical Hoops” to tylko złośliwy żart? Wydaje się, iż jednak chodzi o coś więcej – to manifest frustracji obrońców, którzy czują się bezsilni wobec sędziowskich interpretacji kontaktu. Dillon Brooks, wchodząc w rolę internetowego trolla, stał się głosem tych, którzy tęsknią za bardziej fizyczną koszykówką lat 90-tych. Jednocześnie Shai Gilgeous-Alexander nie przestał udowadniać, iż niezależnie od tego, czy jego styl jest „etyczny”, pozostaje przy tym piekielnie skuteczny.
Thunder celują w historyczną powtórkę mistrzostwa, a SGA, mimo oskarżeń o „wymuszanie fauli”, pozostaje jednym z najbardziej utalentowanych graczy swojego pokolenia. Konflikt z kolegą po fachu, a zarazem rodakiem, dodaje jedynie kolorytu tej rywalizacji, czyniąc z każdego kolejnego spotkania tych dwóch zawodników spektakl, który śledzi się z zapartym tchem – zarówno na boisku, jak i poza nim.


19 godzin temu













