NBA: Koszmarny pech syna legendy! Walczył, by zasłużyć na powrót do NBA

13 godzin temu

W świecie zawodowej koszykówki rzadko zdarza się, by jeden upadek na parkiet odbił się echem na dwóch kontynentach. Jednak gdy 221-centymetrowy Bol Bol runął bez kontaktu z przeciwnikiem podczas półfinału PBA Commissioner’s Cup w Manili, ból poczuli nie tylko kibice filipińskiego TNT Tropang 5G, ale i obserwatorzy w Stanach Zjednoczonych. To, co miało być triumfalnym marszem po odbudowę reputacji i powrotną przepustkę do NBA, zamieniło się w dramatyczną walkę o zdrowie, która stawia pod znakiem zapytania przyszłość jednego z najbardziej intrygujących talentów ostatnich lat.

Przed feralnym wieczorem w Mall of Asia Arena, Bol Bol przeżywał na Filipinach prawdziwy renesans. W barwach TNT Tropang 5G syn legendarnego Manute Bola stał się postacią niemal mityczną, notując statystyki, które w warunkach NBA wydawałyby się niemożliwe do osiągnięcia. W 15 rozegranych spotkaniach 26-letni środkowy notował średnio… 37,6 punktu, 14,3 zbiórki oraz imponujące 4,1 bloku na mecz.

Można się spierać, iż to jednak tylko rozgrywki filipińskie, które leżą o kilka klas niżej od najlepszej koszykarskiej ligi świata. Nie zmieni to jednak faktu, iż do momentu kontuzji Bol był murowanym kandydatem do nagrody dla najlepszego gracza z zagranicy, udowadniając, iż przy odpowiedniej liczbie minut i swobodzie w ataku, jest zawodnikiem nie do zatrzymania. Robił wszystko, co w jego mocy, bo zasłużyć na szansę powrotu.

Niestety, pod koniec pierwszej kwarty drugiego meczu z Meralco Bolts, podczas próby wejścia pod kosz, jego lewy Achilles odmówił posłuszeństwa. Już po meczu, który TNT przegrało 76:87, tracąc przewagę w serii, menadżer zespołu, Jojo Lastimosa, nie pozostawił złudzeń co do powagi sytuacji, mówiąc: – Wykluczony z gry. To już koniec. Myślę, iż to częściowe zerwanie. Nie jest całkowite, ale mimo wszystko chodzi o problem ze ścięgnem Achillesa. Wszystko okaże się w szpitalu, po rezonansie magnetycznym. Tak czy inaczej, szkoda chłopaka.

Późniejsze informacje potwierdziły najczarniejszy scenariusz – Bol doznał częściowego zerwania ścięgna Achillesa, przez co wypadnie z gry na długie miesiące. Dla obserwatorów zza oceanu, jego kontuzja, zwłaszcza tak poważna, to kolejny rozdział w sadze o „niespełnionym talencie”. Mimo unikalnych warunków fizycznych i umiejętności rzutowych, 26-latek nigdy nie zdołał na stałe zagrzać miejsca w rotacjach swoich drużyn, nosząc opinię gracza chimerycznego i podatnego na urazy.

Bol Bol suffered a partial torn Achilles after an awkward step driving to the basket

Hoping for a speedy recovery

(via @jonasterradoINQ, @HomerSayson) pic.twitter.com/NOlVuczZcx

— Overtime (@overtime) May 22, 2026

Warto przypomnieć, iż 26-latek spędził w NBA pięć sezonów, reprezentując barwy Denver Nuggets, Orlando Magic i Phoenix Suns. W najlepszej koszykarskiej lidze świata notował średnio 6,2 punktu i 3,5 zbiórki na mecz, co mocno kontrastuje z jego dominacją na Filipinach. Taka dysproporcja tylko wzmacnia narrację o niewykorzystanym potencjale zawodnika, od którego wielu oczekiwało znacznie większej kariery, przynajmniej takiej na miarę sławnego ojca.

Występy w PBA miały być dla skautów dowodem, iż Bol dojrzał fizycznie i — przede wszystkim — mentalnie do większej roli. Teraz jednak, zamiast kompilacji efektownych wsadów i bloków, potencjalni zainteresowani otrzymają raport medyczny o uszkodzonym ścięgnie Achillesa – urazie, który dla gracza o takim wzroście i specyficznej mechanice ruchu może być wyrokiem. Być może jeszcze trudno tu przewidywać koniec kariery, ale dłuższą przerwę – już na pewno.

Ironią losu jest fakt, iż kontuzja Bola to dla drużyny TNT ponura powtórka z rozrywki. Syn Manute’a trafił do zespołu jako zastępstwo za Rondae Hollisa-Jeffersona – innego byłego gracza NBA, który w ubiegłym roku również musiał pożegnać się z grą z powodu zerwania ścięgna Achillesa. Wydaje się, iż nad pozycją „zawodnika z importu” w tej drużynie ciąży jakieś fatum.

Trener Chot Reyes, mimo dumy z postawy pozostałych graczy, przyznał, iż strata takiego zawodnika jest ciosem w samo serce aspiracji 11-krotnego mistrza: – To będzie dla nas ogromny cios. Kontuzje są jednak nieodłączną częścią sportu i nie mamy na nie wpływu. Pozostaje nam zrobić wszystko, aby poradzić sobie w tej sytuacji.

Zarząd klubu został zmuszony do błyskawicznego działania na rynku transferowym. Na giełdzie nazwisk pojawili się kolejni gracze z przeszłością w NBA: Marquese Chriss oraz Darius Days. Pierwszy, wybrany niegdyś z ósmym numerem draftu, ze względu na swoje doświadczenie i atletyzm wydaje się faworytem menadżera Lastimosy. jeżeli jednak żaden z nich nie dotrze do Manili na czas, TNT może zostać zmuszone do skorzystania z naturalizowanego środkowego, Angelo Kouame.

Tymczasem dla Bol Bola walka o mistrzostwo Filipin dobiegła końca, ale ważniejsza bitwa – o uratowanie marzeń o powrocie do najlepszej koszykarskiej ligi świata – właśnie się rozpoczyna. W wieku 26 lat, z bagażem doświadczeń i nowym, poważnym urazem, zawodnik, którego Tim Hardaway Sr nazywał swego czasu „lepszym od Victora Wembanyamy staje przed największym wyzwaniem w swojej karierze.

"Bol Bol has the same abilities as Victor Wembanyama."

Tim Hardaway Sr.@MichelleDBeadle | @ChandlerParsons | @TeamLou23 pic.twitter.com/kbKr4RIxdR

— Run It Back (@RunItBackFDTV) March 10, 2025

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału