NBA: Nie bał się Nowego Jorku, a dziś jest w Galerii Sław

3 dni temu

15 sierpnia Springfield ponownie stało się centrum koszykarskiego świata. Do Koszykarskiej Galerii Sław im. Jamesa Naismitha oficjalnie dołączył Amar’e Stoudemire – jeden z najbardziej dynamicznych podkoszowych swojej generacji. Podczas ceremonii u jego boku stanął Mike D’Antoni, trener, z którym w Phoenix Suns współtworzył jeden z najbardziej charakterystycznych zespołów swojej epoki. Była to okazja nie tylko do wspominania czasów „Seven Seconds or Less”, ale także kariery zawodnika, który po latach spróbował przywrócić blask New York Knicks.

Przemowa Amar’e Stoudemire’a w Springfield nie była jedynie suchym wyliczeniem statystyk, choć te – średnio 18,9 punktu i 7,8 zbiórki na mecz w ciągu 14 sezonów – budzą ogromny respekt. 43-latek wrócił pamięcią do swoich korzeni na Florydzie, dorastania w ubóstwie i determinacji, która pozwoliła mu przetrwać najtrudniejsze chwile. Droga świeżo upieczonego członka Galerii Sław była nietypowa; to zawodnik, który pominął grę w lidze akademickiej NCAA i trafił do NBA prosto z liceum z dziewiątym numerem draftu, by już rok później odebrać nagrodę dla najlepszego debiutanta.

– Kiedy dorastasz w środowisku, z którego trudno się wyrwać, najważniejsze jest, by nie zejść na złą drogę. Trzeba zachować pozytywne nastawienie, skupić się na tym, co ma sens, i pamiętać, iż bez względu na to, przez co przechodzisz, możesz to przetrwać – mówił Stoudemire, podkreślając hart ducha, który towarzyszył mu przez całą karierę.

Największe sukcesy święcił w barwach Phoenix Suns, gdzie wraz ze Steve’em Nashem stworzył jeden z najbardziej niszczycielskich duetów w historii ligi. Ich kooperacja w ramach akcji pick-and-roll stała się wzorcem kopiowanym przez lata przez inne zespoły NBA. Mike D’Antoni wspominał, iż siła wsadów Stoudemire’a była tak potężna, iż paraliżowała przeciwników.

– Tyle razy podczas przerwy na żądanie po prostu się śmiałem. Obręcz wciąż się trzęsła po potężnym wsadzie Amar’e, a rywale stali kompletnie oszołomieni. Patrzyłem na to i myślałem: „Mój Boże, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem” – wspominał doświadczony trener, który, podobnie jak jego były podopieczny, również został wprowadzony do Galerii Sław.

Gra u boku Nasha ukształtowała również spojrzenie Stoudemire’a na pozycję rozgrywającego. Były podkoszowy uważa, iż współczesna NBA coraz bardziej odchodzi od klasycznego modelu „jedynki” – zawodnika, którego głównym zadaniem jest kreowanie gry dla innych.

– Wiesz, dzisiejsi rozgrywający często chcą być bardziej rzucającymi obrońcami. Prawdziwych point guardów jest w NBA naprawdę niewielu. A dla wysokich zawodników ma to znaczenie, bo czasami po prostu czekasz na podanie. Nie możesz za każdym razem zebrać piłki, sam pobiec z nią do przodu i robić całej reszty – stwierdził niedawno w podkaście Vince’a Cartera i Tracy’ego McGrady’ego, odnosząc te słowa również do współczesnych gwiazd, takich jak Luka Doncić czy Shai Gilgeous-Alexander, których styl gry jest znacznie bardziej skoncentrowany na zdobywaniu punktów niż w przypadku klasycznych rozgrywających.

Amar'e Stoudemire says there is no point guard in today’s game that he would want to play with, it’s no true point guards in the NBA today:

“Because for me, you know, as a big sometimes you rely on that ball coming to you. You can’t just grab the rebound and take it yourself and… pic.twitter.com/uV2BNojVYn

— NBA Courtside (@NBA__Courtside) August 13, 2026

W 2010 roku Stoudemire podjął jedną z najważniejszych decyzji w swojej karierze. Jako wolny agent podpisał kontrakt z New York Knicks, klubem od lat pogrążonym w kryzysie. Jego przyjście było sygnałem, iż Madison Square Garden znów może stać się miejscem dla wielkich gwiazd. W swoim pierwszym sezonie w Wielkim Jabłku notował imponujące 25,3 punktu na mecz, prowadząc drużynę do pierwszych od siedmiu lat play-offów.

Amar’e nie bał się niczego, a już na pewno nie Nowego Jorku. Jego nastawienie było takie, iż przyjdzie tam i go podbije – podkreślił D’Antoni.

Niestety, kontuzje i kolejne operacje kolan skróciły jego najlepsze lata, a końcówkę kariery spędził w Chinach i Izraelu. Nie zmienia to jednak faktu, iż do Springfield trafił nie za to, co wydarzyło się pod koniec jego drogi, ale za to, jakim zawodnikiem był w swoim najlepszym okresie. W Phoenix razem z Nashem i D’Antonim pomógł zmienić sposób, w jaki NBA patrzyła na grę w ataku. W Nowym Jorku spróbował zrobić coś równie trudnego – przywrócić Knicks nadzieję. I właśnie za tę historię Amar’e Stoudemire został członkiem Galerii Sław.

Buty NIKE za połowę ceny! Ponad 1000 modeli, ale tylko przez 3 dni!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału