Gdy 17 czerwca 2024 roku Neemias Queta świętował na środku parkietu zwycięstwo Boston Celtics nad Dallas Mavericks w Finale NBA, niewielu zdawało sobie sprawę, jak daleką i wyboistą drogę musiał przebyć ten młody człowiek, by dotrzeć na szczyt koszykarskiego świata. Jego historia to nie tylko kronika sportowych sukcesów, ale przede wszystkim opowieść o przetrwaniu, determinacji i niezwykłym harcie ducha, który ma swoje korzenie w małym afrykańskim państwie targanym krwawą wojną domową.
Fundamenty dzisiejszych sukcesów Neemiasa Quety zostały położone w dramatycznych okolicznościach pod koniec lat 90. XX wieku w Gwinei Bissau. Kraj ten, o powierzchni zaledwie połowy stanu Massachusetts, stał się areną brutalnego konfliktu między zwolennikami prezydenta, Joao Bernardo Vieiry, a siłami wiernymi generałowi Ansumane Mane. Wojna domowa, która wybuchła w 1998 roku, zmusiła blisko 400 tysięcy mieszkańców do opuszczenia swoich domów.
Wśród uchodźców szukających ocalenia byli Mica i Djaneuba Queta, rodzice koszykarza Boston Celtics. Ich ucieczka wiodła przez Republikę Zielonego Przylądka aż do Portugalii, gdzie osiedlili się w Vale da Amoreira – niewielkim miasteczku pod Lizboną, będącym bezpieczną przystanią dla wielu imigrantów z Afryki. To właśnie tam, 13 lipca 1999 roku, zaledwie rok po rozpoczęciu konfliktu, który na zawsze zmienił życie jego rodziny, Neemias przyszedł na świat.
Co ciekawe, droga młodego Quety pod kosz nie była oczywista. Jako dziesięciolatek trafił na trening swojej starszej siostry i to tam, niejako przy okazji, został dostrzeżony przez lokalnych trenerów. Już wkróce jego talent zaczął rozkwitać w portugalskim klubie Barreirense, a prawdziwy przełom nastąpił podczas turnieju FIBA U20, gdzie notował statystyki bliskie triple-double.
Amerykańskie uczelnie gwałtownie dostrzegły potencjał mierzącego 213 cm wzrostu środkowego. Eric Peterson, ówczesny asystent trenera na Utah State, wspomina, iż nazwisko Quety pojawiało się w każdej wiadomości od skautów z Europy. 43-letni szkoleniowiec do dziś z uznaniem wypowiada się o etyce pracy swojego podopiecznego: – Neemias sam zapracował na to, by zostać zawodowcem. Naprawdę wiele trzeba, żeby każdego dnia stawiać się do pracy z takim nastawieniem. Niektórym zawodnikom trzeba przypominać: „Chodź, idziemy na trening” albo pytać: „Masz ochotę dziś potrenować?” Z Neemim było zupełnie inaczej. To on nieustannie pytał: „Trenerze, ma pan dla mnie jakieś nagrania do analizy?” albo „Trenerze, możemy dziś o siódmej rano porzucać?”
Ta dyscyplina pozwoliła mu stać się pierwszym Portugalczykiem w historii wybranym w drafcie NBA. Niestety, jego początki w Sacramento Kings były – delikatnie mówiąc – trudne i wiązały się z częstymi występami w G League. Prawdziwa szansa nadeszła dopiero po przeprowadzce do Bostonu.
Zupełnie przełomowy dla Quety okazał się miniony sezon 2025-26. Portugalczyk stał się kluczowym elementem rotacji podkoszowej Celtics. Jego wpływ na grę zespołu był tak duży, iż eksperci z Bleacher Report uznali go za najbardziej niedocenianego gracza w całej lidze, stawiając go wyżej niż innych solidnych zawodników drugiego planu, takich jak Nickeil Alexander-Walker z Atlanta Hawks czy Cam Spencer z Memphis Grizzlies.
Bleacher Report’s most underrated players in the NBA right now:
1. Neemias Queta
2. Nickeil Alexander-Walker
3. Ryan Rollins
4. Ty Jerome
5. Miles McBride
6. Naji Marshall
7. Paul Reed
8. Toumani Camara
9. Cason Wallace
10. Cam Spencer pic.twitter.com/1hVRxLyN9T
– Queta stał się jednym z filarów historii, którą Celtics chcą pisać w kolejnych latach. Miniony sezon był nie tylko jego pierwszym w roli pełnoprawnego zawodnika pierwszej drużyny, ale także pierwszym, w którym na stałe wywalczył sobie miejsce w rotacji. Wszystko wskazuje na to, iż jego rozwój dopiero nabiera tempa. Pozostaje mieć nadzieję, iż dzięki temu coraz więcej osób dostrzeże jego potencjał – zauważył w swoim artykule Zach Buckley.
Statystyki potwierdzają to, co było widać na parkiecie: 10,2 punktu i 8,4 zbiórki na mecz przy znakomitej skuteczności z gry. Zaawansowane wskaźniki również stawiają go w ścisłej czołówce ligi pod względem wpływu na grę drużyny. Gdy Celtics musieli oszczędzać, to właśnie Queta wziął na siebie ciężar gry pod koszem i sprawił, iż rotacja wysokich nie rozsypała się jak domek z kart.
Władze ekipy z Massachusetts nie pozostały obojętne na postępy swojego środkowego. Na początku lipca 2026 roku Neemias podpisał w pełni gwarantowany, czteroletni kontrakt o wartości 56 milionów dolarów, który wiąże go z klubem do sezonu 2030-31. Dla chłopaka, którego rodzice uciekali przed wojną z niemal pustymi rękami, jest to zwieńczenie drogi, która wydawała się niemożliwa do pokonania.
Dziś Queta nie jest już tylko ciekawostką statystyczną czy „pierwszym Portugalczykiem w NBA”. Stał się fundamentem jednej z najlepszych drużyn na świecie, udowadniając, iż choćby z najtrudniejszych doświadczeń można wykuć wielkość. Jak podsumowują eksperci, jego kariera wciąż nabiera rozpędu, a oczy całej ligi będą teraz zwrócone na to, co jeszcze ten „niedoceniany” gigant pokaże na parkiecie.

15 godzin temu











