Jeszcze zanim Jalen Brunson kolejny raz udowodnił wielu, iż mylili się co do jego osoby, podjął istotną decyzję, która pozwoliła New York Knicks zbudować wokół niego mistrzowską drużynę. Rozgrywający podpisał przedłużenie kontraktu niższe o 113 mln dol. w stosunku do tego, które mógł otrzymać. Teraz, trzymając w rękach statuetkę dla najbardziej wartościowego gracza Finałów NBA, jednoznacznie stwierdzić, iż decyzja była jak najbadziej trafiona.
Jalen Brunson już teraz jest jednym z najlepszych zawodników w historii New York Knicks, choć w drużynie z Madison Square Garden gra dopiero od 2022 r. Teraz jest na ustach wszystkich kibiców NBA, nie tylko tych z Nowego Jorku. Jednak jeszcze zanim stał się legendą Knicks, Brunson wykonał istotny krok, który pozwolił władzom drużyny zbudować wokół niego skład gotowy skutecznie walczyć o mistrzostwo NBA.
W lipcu 2024 r. Brunson podpisał z Knicks czteroletnią umowę wartą 156,5 mln dol. Gdyby Brunson poczekał rok, latem 2025 r. mógłby podpisać przedłużenie warte 113 mln dol. więcej. Wcześniejsze parafowanie umowy sprawiło, iż Knicks nie tylko zatrzymali swojego lidera, ale jednocześnie zyskali miejsce w salary cap, które pozwoliło im na ściągnięcie do Nowego Jorku wartościowych zawodników.
Już po piątym meczu Finałów przeciwko San Antonio Spurs, który Knicks wygrali 94:90, Brunson udzielił wywiadu ESPN. Przeprowadzajaca rozmowę Malika Andrews spytała koronowanego chwilę wczesniej MVP Finałów o niższy kontrakt, który zdecydował się podpisać. Dał jasno do zrozumienia, iż niczego w tej kwestii by nie zmienił.
– Na 100 proc. było warto. Na 100 proc. było. choćby gdyby nam się to nie udało, czuję, iż sama możliwość podjęcia tego wyzwania, ciężkiej pracy i wyruszenia w tę podróż, by spróbować to osiągnąć, też byłaby tego warta, ale to jest zdecydowanie wisienka na torcie – stwierdził Brunson.
Brunson przez całe play-offy był kluczowym zawodnikiem Knicks, a w piątym spotkaniu zanotował 45 punktów, przypieczętowując zwycięstwo swojej drużyny. Wcześniej w rywalizacji ze Spurs prowadził drużynę do spektakularnych powrotów – w czwartym meczu Knicks odrobili 29 punktów straty. Średnio w Finałach notował 32,6 punktu.
Brunson, który do NBA trafił z 33 numerem draftu w 2018 r. jest drugim najniżej wybranym zawodnikiem w historii z tytułem MVP Finałów — ustępuje tylko Nikoli Jokiciowi, który został wybrany z 41. numerem.
Mecz numer 5 finału NBA obejrzycie na YouTube z polskim komentarzem:
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

4 godzin temu








