Lider Leśnych Wilków nie zamierza udawać, iż Minnesota Timberwolves zaczną nowy sezon od zera. Po dwóch kolejnych bolesnych porażkach w play-offach lider Wolves jasno wskazał drużyny, które są dla nich największym zagrożeniem w drodze do sukcesu.
Anthony Ewards wyróżnił przede wszystkim dwie najlepsze drużyny Konferencji Zachodniej z poprzedniego sezonu, czyli Oklahoma City Thunder i San Antonio Spurs.
—W meczach z tymi dwiema ekipami myślę, iż ich pokonamy — powiedział Edwards w rozmowie z ESPN. Deklaracja 25-latka nie była przypadkowa. Thunder wyeliminowali Minnesota Timberwolves w finale Zachodu w 2025 roku, a Spurs z Victorem Wembanyamą zatrzymali Minnesotę w sześciu meczach drugiej rundy ostatnich play-offów. Podopieczni Mitcha Johnsona później wyeliminowali Thunder, ale w finałach NBA przegrali z New York Knicks. Zachód ma nowych liderów, a Edwards nie chce już mówić o przyszłości Wolves wyłącznie przez pryzmat „dobrego zespołu”. Minnesota właśnie zaryzykowała, by zmienić ten układ.
LaMelo Ball ma dać Wolves coś, czego im brakowało
Jednym z największych ruchów tego lata był transfer po LaMelo Balla z Charlotte Hornets. W zamian Timberwolves oddali między innymi Naza Reida, jednego z najbardziej cenionych rezerwowych wysokich w NBA. To decyzja kosztowna, ale jej sens jest czytelny: Edwards nie ma już być jedynym zawodnikiem, od którego zależy kreowanie gry na obwodzie.
W ostatnim sezonie Ant-Man zdobywał średnio 28,8 punktu, 5,0 zbiórki i 3,7 asysty w 61 meczach. W play-offach coraz częściej prowadził piłkę i musiał jednocześnie rozpoczynać akcję, kończyć je oraz brać na siebie najtrudniejsze rzuty w końcówkach. Ball ma zdjąć z niego część tego ciężaru.
To nie oznacza, iż Edwards chce oddać stery Ballowi. Przeciwnie — wypowiedź 4-krotnego All-Stara pokazuje, iż widzi siebie jako człowieka odpowiedzialnego za atmosferę nowej drużyny. Zorganizował ostatnio wspólny wyjazd do Paryża jeszcze przed obozem przygotowawczym. Były treningi, wspólne zwiedzanie i czas poza halą. Przy tak dużej zmianie składu nie jest to detal. — Biorę całą ekipę — mówił Edwards o tym wyjeździe.
Wolves stracili też Juliusa Randle’a, Mike’a Conleya i Kyle’a Andersona. Dodali Balla, Trey’a Lylesa, zatrzymali Ayo Dosunmu oraz Jaylena Clarka. Rudy Gobert i Jaden McDaniels wciąż są najważniejsi w defensywie, której wiele ekip może pozazdrościć, ale w nowej konstrukcji zabraknie też części dawnych zabezpieczeń — zwłaszcza po odejściu Reida.
To dlatego słowa Edwardsa o Thunder i Spurs nie tylko są oznaką pewności siebie. To zapowiedź, iż Minnesota będzie szukała zupełnie innego sposobu na najgroźniejsze zespoły Zachodu.
Najpierw zgranie, potem deklaracje o tytule
Edwards mówił o mistrzostwie ostrożniej, niż można było się spodziewać po jego wypowiedzi na temat Thunder i Spurs. — Tytuł znaczyłby dla mnie bardzo wiele. Ale teraz nie myślimy jeszcze o mistrzostwie. Musimy działać krok po kroku — przyznał.
To rozsądne podejście. LaMelo Ball jest zawodnikiem o dużym talencie, ale potrzebuje rytmu, swobody i odpowiedniej struktury wokół siebie. Edwards najlepiej funkcjonuje, gdy może atakować z przewagą, a nie wyłącznie wyciągać ofensywę z trudnych pozycji. Na papierze obaj mogą stworzyć jeden z najbardziej efektownych duetów obwodowych NBA. Na parkiecie będą musieli ustalić, kiedy piłka ma być w rękach Balla, a kiedy Edwards ma dostać przestrzeń do ataku. — Staramy się to razem budować i zgrać wszystkie elementy — tłumaczył lider Timberwolves.
Właśnie w tym kryje się najważniejsza część jego wypowiedzi. Minnesota nie przeprowadziła transferu po Balla po to, by ładniej wyglądać w październiku. Wolves chcą mieć dodatkowego kreatora na serię z Thunder, Spurs albo innym rywalem, który zmusi Edwardsa do podejmowania trudnych rzutów nad obrońcami.
Oklahoma City wciąż ma mistrzowski rdzeń, bardzo dobrą defensywę i Shai Gilgeousa-Alexandra. Natomiast Spurs weszli do finałów szybciej, niż przewidywano, a Wembanyama potrzebował zaledwie trzech sezonów do osiągnięcia takiego pułapu.
Mimo wszystko Wolves nie muszą udowadniać, iż potrafi grać na wysokim poziomie. Klub z Minnesoty musi jednak pokazać, iż jest w stanie wygrywać serię w play-offach z elitą.
Obecnie lider Wolves przebywa na Filipinach w ramach trasy Believe That Tour, gdzie zaprezentował nowe buty Adida AE 3 podczas jednego z treningów.
FIRST LOOK: @anthonyedwards reveals his adidas AE 3 in the Philippines for his AE tour pic.twitter.com/PfaS0XwmXd
— B/R Kicks (@brkicks) August 14, 2026
3 dni temu















