Nie ma spiny, są drugie terminy to hasło popularne wśród studentów, ale Arkowcom nie podpasuje. Poprawka meczu w Radomiu zakończyła się tak, jak każda inna wyprawa zespołu Dawida Szwargi poza Gdynię. Brakiem zwycięstwa.
To niesamowite, iż można zagrać jedenaście razy na wyjazdach i nie wygrać choćby raz, choćby przypadkiem, fartem. Wiadomo, iż Arka Gdynia w tym sezonie jest najbardziej krzywdzonym przez sędziów zespołem, ale… Ale nie używajmy tego argumentu w sytuacji, w której Arka na wyjazdach strzeliła trzy gole, tracąc ich dwadzieścia siedem.
W Radomiu dołożyła jednego, ale jak to mówił Tomasz Burnos – co z tego, iż dołożyła. Jak dostawała w czapę, tak dalej dostaje.
Ekstraklasa. Arka Gdynia wciąż bez wyjazdowej wygranej. Radomiak był lepszy
Jest to sygnał dla gdynian bardzo niepokojący, bo – patrząc na pozostałe ligi w Polsce – takie serie zdarzają się zespołom absolutnie beznadziejnym. Takim, które szykują się do wyjazdu, ale do niższej klasy rozgrywkowej. Spójrzmy:
- 1. liga: 0 zwycięstw na wyjeździe ma tylko klejony na kolanie, bez kasy, Górnik Łęczna (ale choćby on ugrał sześć punktów dzięki remisom – Arka zremisowała raz);
- 2. liga: 0 zwycięstwie na wyjeździe mają klejony bez kasy GKS Jastrzębie (trzy remisy) i rezerwy ŁKS (cztery remisy).
Wymieniony tercet zakopał się na dole stawki, Arka strefę spadkową wciąż ma za plecami. Natomiast marne to pocieszenie, bo o żadnym spokoju nie można mówić. I w końcu brak punktów zdobytych poza domem może do Arki wrócić, przesądzając o tym, iż Legia, Widzew czy choćby Bruk-Bet ją przeskoczą, nucąc radośnie Stayin’ Alive od Bee Gees.
Radomiak Arkę załatwił w zasadzie w dziesięć minut. Bo ok, potem zdarzył się gol kontaktowy, który w teorii przywrócił nadzieję, niemniej czy pachniało tu remisem?
Nie za bardzo.
Radomiakowi na wciąż pokiereszowanej zimą murawie nie grało się łatwo, ale jeżeli ktoś tu potrafił płynnie, sprawnie, przyjemnie wymienić kilka podań – to gospodarze. Fakt, iż gol numer jeden padł akurat w sytuacji, w której piłka stała w miejscu i skutecznie kopnął ją Rafał Wolski (no, przy pewnej pomocy Vladislavsa Gutkovskisa w murze), ale drugie trafienie to radomska piłka w najlepszym wydaniu.
Moment przyspieszenia, złamanie „zamku” Arki w niskiej obronie poprzez prostopadłe podanie do Capity, który tym razem nie uciekł rywalowi na dłuższym dystansie, prezentując swój największy atut, ale zgubił krycie na małej przestrzeni, wyskakując zza pleców stopera – i było pozamiatane.
MOCNY POCZĄTEK W WYKONANIU RADOMIAKA!
Gospodarze prowadzą z Arką po golach Rafała Wolskiego i Capity Capemby!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/MwWDDxv9eI
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 5, 2026
Dwa gole z rzutów wolnych w meczu Radomiak – Arka
Tych ładnych klepek było jeszcze parę, żeby tylko rzucić tę, gdy Luquinhas zagrał w szesnastkę, skąd Jan Grzesik obsłużył wbiegającego Rafała Wolskiego. Albo o sytuacji, w której Capita w polu karnym znalazł Zie Ouattarę, ale skończyło się na dwubramkowej zaliczce do przerwy. Nie tak źle, dobry punkt wyjściowy, choć po zmianie stron spełniło się to, przed czym ostrzegał w przerwie Rafał Wolski.
Stałe fragmenty gry. Jeden z kapitanów stwierdził, iż Arka w piłkę grać specjalnie nie chce i trzeba wybronić to, co w pole karne wrzuca, wstrzela, gdy ma na to szansę w postaci rzutu rożnego, wolnego czy wrzutu z autu. Radomiak długo dawał sobie z tym radę, ale w końcu skapitulował po zwycięskich dla Michała Marcjanika i Dawida Gojnego pojedynkach w powietrzu.
Świetnie rozegrany stały fragment gry i Arka łapie kontakt w Radomiu!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/1hz8JGBbGZ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 5, 2026
Jeśli Arka miała swój moment to tylko zaraz po tym, bo jej najbardziej energiczny, chętny do radosnego futbolu zawodnik – Oskar Kubiak – parokrotnie sprawił obrońcom Radomiaka problem. Natomiast wtedy, gdy było najbliżej, kapitalnie zachowali się i Filip Majchrowicz, i Jan Grzesik. Pierwszy świetnie odbił dwa strzały, potem piłkę wybił jak najdalej. Drugi zablokował strzał Vladislavsa Gutkovskisa, który mógł (powinien) skończyć w siatce.
Na koniec i Radomiak pokonał Arkę jej własną bronią, bo drugi raz pokonał Damiana Węglarza po strzale z rzutu wolnego. Co prawda ciężko zakładać, iż Romario Baro miał taki zamiar (chociaż reakcja Goncalo Feio, który krzyczał z trybun, żeby to Baro zajął się wykonaniem tego stałego fragmenty gry, może sugerować, iż jednak tak właśnie było), to wykonanie wyszło idealne. Mocno wstrzelona w pole karne, w kierunku bramki, piłka po prostu minęła wszystkich i wpadła do bramki.
𝐑𝐀𝐃𝐎𝐌𝐈𝐀𝐊 𝐏𝐑𝐎𝐖𝐀𝐃𝐙𝐈 𝟑:𝟏!
Romário Baró trafia (dość szczęśliwie) z rzutu wolnego!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/0y7bVJckLz
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 5, 2026
Arka swojej passy nie przerwała. Radomiak to zrobił. Z pięciu meczów z rzędu bez zwycięstwa zrobił serię trzech gier bez porażki i znów może wszystko: minus dwa do pucharów, plus siedem nad strefą spadkową. Kochany środek stawki.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Motor przedłużył kontrakt skrzydłowego. „Nasz Jacula”
- Igor Jovićević pożegnał się z Widzewem. „Jestem wdzięczny”
- Sejmowy zespół ds. wspierania Arki, Lecha i Cracovii. Pytamy, o co chodzi
fot. Newspix

19 godzin temu
















