Zamieszanie wokół wielkiej walki w Newark wciąż nie cichnie. Tym razem głos zabrał jeden z najbardziej bezkompromisowych zawodników w historii UFC.
Nate Diaz skomentował zachowanie Khamzata Chimaeva oraz Seana Stricklanda po gali UFC 328 i nie zostawił na nich suchej nitki. Gwoli przypomnienia, w walce wieczoru Strickland pokonał Chimaeva po pięciu rundach wojny, zapisując na jego koncie pierwszą porażkę w karierze. Sam pojedynek spełnił oczekiwania kibiców, ale to, co wydarzyło się przed i po starciu, wywołało spore kontrowersje.
Walkę Nate Diaz vs Mike Perry obstawisz w SUPERBET. Nie czekaj i odbierz bonusy już teraz!
Nate Diaz nie wierzy w konflikt Chimaeva i Stricklanda
Jeszcze kilka godzin przed wejściem do klatki zawodnicy wymieniali ostre, osobiste ciosy słowne. Tymczasem już podczas walki i po jej zakończeniu atmosfera diametralnie się zmieniła. Było przybijanie rękawic, wzajemny szacunek, a choćby symboliczne zakończenie konfliktu, gdy Chimaev chciał założyć pas na biodra Stricklanda.
Taki obrót spraw nie przekonał Diaza. W rozmowie przed swoim powrotem na kartę gali z pojedynkiem Ronda Rousey kontra Gina Carano jasno zasugerował, iż cała historia mogła być jedynie grą pod publikę:
– Oni to wszystko udawali. Najpierw gadanie, wyzwiska, a potem nagle przytulaski i wielka przyjaźń. Dla mnie to sztuczne. Nie zamierzam robić czegoś takiego. Nie będę tworzył fałszywego konfliktu, tylko wyjdę i zrobię robotę – powiedział Diaz, co drugie słowo przeklinając. Wulgaryzmy jednak pominęliśmy.
– Nie jestem tu od pogaduszek. Nie wkręcam ludzi, a oni to zrobili. Z czymś takim nie potrafiłbym żyć – dodał.
Warto przypomnieć, iż Diaz miał już wcześniej skrzyżować rękawice z Chimaevem na UFC 279. Do walki jednak nie doszło przez problemy wagowe rywala. Ostatecznie Amerykanin zmierzył się z Tony Ferguson i zakończył pojedynek przez poddanie.
















