Nasi rywale: Krono-Plast Włókniarz Częstochowa

stalgorzow.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: 629761096_1325757992923836_8087767187469410907_n


Przed rokiem to właśnie ta drużyna wydłużyła naszą walkę o pozostanie w PGE Ekstralidze. Pod Jasną Górą doszło do rewolucji, ale czy na plus?

Szanse trzeba wykorzystywać

Przed rokiem Lwy w fazie zasadniczej zajęły 7. pozycję. W niej częstochowianie wszystkie mecze wygrali u siebie. Nas pokonali 54:36, rybniczan 51:39, a także wrocławian 46:31.

4-krotni Drużynowi Mistrzowie Polski znaleźli się w pewnym momencie w tarapatach, ponieważ poważnych urazów nabawili się Mads Hansen oraz Piotr Pawlicki. Ten drugi z wymienionych był siła napędową. Piter powrócił bowiem do swojej dawnej formy i spisywał się fenomenalnie. W tym wszystkim nie był osamotniony, ponieważ ponownie solidnie prezentował się Jason Doyle. Australijczyk we Wrocławiu zresztą, jak zauważył Rafał Gurgurewicz, jako pierwszy zawodnik od pamiętnego występu Darcy’ego Warda na naszym stadionie w 2015 roku, wywalczył 20 punktów podczas meczu PGE Ekstraligi.

Do tego solidnie prezentował się Kacper Woryna. Ta trójka oraz Mads Hansen w dużej mierze sprawili, iż Włókniarz zapewnił sobie w fazie play-down 6. miejsce. Do tego należy wspomnieć o całkiem solidnym występie Wiktora Lamparta w Częstochowie.

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany

W okresie posezonowym pod Jasną Górą dokonała się roszada na najważniejszych stanowiskach. Po ponad dekadzie pełnienia najważniejszych funkcji w klubie Michał Świącik oddał klub Bartłomiejowi Januszce. Nowym prezesem został Jakub Michalski, a dyrektorem sportowym ogłoszono Rafała Piotrowskiego.

Nowi sternicy od razu wzięli się za porządki. Doprowadzono do końca stare sprawy, a także zadbano o zabezpieczenie finansowe klubu.

Transfery

Niestety dla częstochowian nie udało im się zatrzymać ani jednej z armat z poprzedniego sezonu. Piotr Pawlicki po kapitalnym sezonie powrócił do macierzy. Młodszy brat Przemysława po trzech latach rozłąki powróci do Unii Leszno. Kacper Woryna, który awansował do cyklu Grand Prix poprzez GP Challenge w duńskim Holsted, przeniósł się z kolei na Lubelszczyznę. Z kolei do Metalkas 2. Ekstraligi zszedł Jason Doyle. Australijczyk podpisał kontrakt z Cellfast Wilkami Krosno. Wiktor Lampart zakończył wiek uprawniający go do jazdy jako zawodnik U24. Tym samym jedynym żużlowcem ostałym się z numerów 1-5/9-13 został Mads Hansen.

Przyszli:

– Jaimon Lidsey (z ZOOLeszcz GKM-u Grudziądz);

– Jakub Miśkowiak (z ZOOLeszcz GKM-u Grudziądz);

– Sebastian Szostak (U24, z Moonfin Malesy Ostrów Wielkopolski);

– Rohan Tungate (z Innpro ROW-u Rybnik)

Do tego tzw. kontrakt warszawski podpisał Matej Žagar.

Zostali:

– Mads Hansen

A także w większości meczów podstawowy duet juniorski (Szymon Ludwiczak i Franciszek Karczewski)

Odeszli:

– Jason Doyle (do Cellfast Wilków Krosno);

– Philip Hellström-Bängs (U24)

– Wiktor Lampart (do Innpro ROW-u Rybnik)

– Piotr Pawlicki (do FOGO Unii Leszno);

– Kacper Woryna (do Orlen Oil Motoru Lublin)

Kacpra Halkiewicza z kolei wypożyczono do Orła Łódź.

Na co ich stać?

Przez lata wielkim atutem drużyny z Częstochowy była para młodzieżowa Jakub Miśkowiak-Mateusz Świdnicki. Duet ten wielokrotnie ratował mecze. Ostatni raz na pozycjach 6-7 mogli oni występować w 2022 roku. Dość powiedzieć, iż Bartłomiej Kowalski musiał szukać dla siebie miejsca poza Włókniarzem, bo nie łapał się do składu. Od tamtej pory sporo się pozmieniało i choć minęły już 3 lata, to Lwy pojedynczymi wyskokami (jak w 2023 roku w Grudziądzu), mają problemy z formą młodzieżowców. Niemniej Franciszek Karczewski potrafił zaskakiwać w zawodach indywidualnych. Przed rokiem to właśnie on wygrał Brązowy Kask.

Na pozycji U24 doszło do poniekąd wymuszonej zmiany. Biorąc pod uwagę wymaganą liczbę Polaków w składzie, a także fakt końca okresu ochronnego u Wiktora Lamparta, rolę zawodnika U24 musi pełnić Polak. Wybór padł na Sebastiana Szostaka. Zna się on bardzo dobrze z trenerem Włókniarza, czyli Mariuszem Staszewskim. Starszy brat Gracjana miał już styczność z PGE Ekstraligą. W 2022 roku był bowiem częścią drużyny z Ostrowa Wielkopolskiego. Na przestrzeni 24 biegów uzyskał średnią biegopunktową rzędu 0,667. W oficjalnym komunikacie dotyczącym tego transferu, obecny trener Lwów nazwał go swoim wychowankiem. Szostak to z pewnością utalentowany zawodnik, ale w ostatnich czterech latach zaliczył kilka poważnych upadków, które nieco zwolniły jego rozwój.

W 2022 roku podczas zawodów DMPJ w Toruniu nabawił się kontuzji ręki. Na początku kolejnego sezonu z kolei w Gdańsku w widowiskowo wyglądającym upadku doznał urazu kręgosłup. Nie był to jego jedyny raz. w okresie 2024 podczas rundy SGP2 w Rydze ponownie doznał kontuzji kręgosłupa, który pozbawił go nie tylko szansy na walkę o medal IMŚJ, ale również przeszkodził jego drużynie w walce o finał Metalkas 2. Ekstraligi. Z kolei w minionym roku zaliczył bolesne upadki w Rzeszowie (w lidze) oraz w Poznaniu (eliminacje IMP). Ambicji nie można mu jednak odmówić. Na Węgrzech był bowiem bardzo niezadowolony ze swojego występu w Turnieju o Wielką Nagrodę Debreczyna. Jego jak najbardziej nie można skreślać. Wielokrotnie pokazywał, iż w najmniej oczekiwanych momentach potrafi obrócić sytuację na swoją korzyść. Zresztą w 2024 roku wygrał rundę kwalifikacyjną do wspomnianego już SGP2 w Terenzano.

Oprócz niego do drużyny dołączył duet Australijczyków. Rohan Tungate miniony sezon rozpoczął świetnie, ale potem jego forma przygasła. Obudził się dopiero pod koniec sezonu, dzięki czemu zdołał uplasować się w czołowej 20. najlepszych żużlowców PGE Ekstraligi. Jaimon Lidsey z kolei od lat ustabilizował się na poziomie średniej w przedziale 1.6-1.7 punktu na bieg. Michał Korościel podczas transmisji na antenie Eleven Sports zwracał uwagę, iż Kangur wygrywał biegi, w których teoretycznie nie miał nic do powiedzenia, po czym przegrywał z juniorami.

Po dwóch latach rozłąki pod Jasną Górę zawita ponownie Jakub Miśkowiak. Siostrzeniec Roberta właśnie w barwach Włókniarza święcił swoje największe sukcesy w karierze. Indywidualny Mistrz Świata Juniorów z 2021 roku od jakiegoś czasu jeździ bardziej odważnie. Spora w tym zasługa jazdy po agrafce w Norrköping. Ten tor zlokalizowany w Szwecji liczy 273 metry i jak sam zainteresowany powiedział, gdy jeszcze jeździł u nas, właśnie dlatego wybrał jazdę tam, aby mógł dopracować swoją technikę. Marcin Kuźbicki podczas meczów niejednokrotnie określał go mianem bańki wstańki. Miśkowiak potrafił bowiem wygrywać lub dowieźć z kolegą z pary 5:1, by w kolejnej serii mieć spore problemy z przywiezieniem punktów do mety. Jako zawodnik U24 nie przekroczył ani razu średniej biegopunktowej wynoszącej 1,5. A jak będzie teraz?

Podsumowanie

Na papierze Krono-Plast Włókniarz Częstochowa skazywany jest przez ekspertów na spadek. Wszystko jednak zweryfikuje tor. Najwięcej mówi się o tym, iż w kadrze bardzo trudno znaleźć lidera z prawdziwego zdarzenia. Odejście trójki Doyle-Pawlicki-Woryna to spory cios. Zwłaszcza, iż ci zawodnicy wielokrotnie ratowali wynik i zachowywali zimną krew w trudnych momentach.

W minionym sezonie żaden z obecnych żużlowców 4-krotnych DMP nie zbliżył się do średniej biegopunktowej wynoszącej 2.0. Niewiadomą jest również postawa Sebastiana Szostaka i juniorów. Z drugiej strony oni nic nie muszą, tylko mogą.

Na pewno stabilniejsza sytuacja w klubie przyniosła efekt świeżości. Żużel do tego lubi niespodzianki. Kto przed zeszłym sezonem powiedziałby, iż Polonia Piła awansuje do Metalkas 2. Ekstraligi? Albo, iż PSŻ Poznań w 2024 roku będzie do końca biło się o finał zaplecza PGE Ekstraligi? Już nie wspominając o psikusie, jakiego sprawili rybniczanie Polonii Bydgoszcz w tym samym sezonie. Papier to jedno, a tor to drugie. Dopóki taśma strzela do góry, to wszystko jest możliwe i nikogo nie wolno skreślać.

Fot. Grzegorz Misiak – Facebook.com/WlokniarzCzestochowa

Idź do oryginalnego materiału