Największa sensacja mistrzostw świata! Rywale Polaków wracają do domu

1 dzień temu
Włosi, absolutni dominatorzy w rozgrywkach męskiego i żeńskiego tenisa reprezentacyjnego ostatnich lat, nie wyszli z grupy na turnieju United Cup. Nie pomogło im choćby zwycięstwo nad Francją. Znów nie pomógł im największy gwiazdor Jannik Sinner, który konsekwentnie omija imprezę w Australii. Niepowodzenie włoskich tenisistów to największa sensacja trwających w tej chwili nieoficjalnych drużynowych mistrzostw świata w tenisie.
Turniej United Cup 2026 znajduje się dopiero na półmetku, a znamy już największą sensację. W tegorocznej edycji imprezy rozgrywanej w Australii z grupy nie wyszli Włosi - jedni z głównych faworytów. Ich kosztem do ćwierćfinału awansuje Szwajcaria, a włoskiej reprezentacji nie pomogła choćby wygrana nad Francją.


REKLAMA


Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"


O skali niespodzianki świadczy fakt, iż włoscy tenisiści zdominowali w ostatnich latach rozgrywki drużynowe. Włoszki wygrywały turniej Billie Jean King Cup w okresie 2024 i 2025, w półfinale sprzed dwóch lat okazały się lepsze od Polek 2:1. Męska reprezentacja od 2023 roku jest niepokonana, a w zeszłym roku triumfowała w finałach Pucharu Davisa choćby mimo poważnych osłabień. W zespole nie zagrali wtedy wicelider ranking Jannik Sinner i siódmy na świecie Lorenzo Musetti.


To dopiero czwarty przypadek w historii tenisa, by jeden kraj wygrał zarówno męskie, jaki i kobiece rozgrywki reprezentacyjne dwa razy z rzędu. Wcześniej w ten sposób zwyciężali Amerykanie w latach 1978-1979 oraz 1981-1982, a także Australijczycy w okresie 1964-1965. Włochów pełno jest w top 100 rankingu WTA i ATP, przeżywają złoty czas.
Szwajcaria zaskoczyła Włochów
To jednak nie przełożyło się na trwające zawody United Cup, nazywane nieoficjalnymi mistrzostwami świata drużyn mieszanych w tenisie. Już początek był zaskakujący, gdy w meczu ze Szwajcarią obchodząca tego dnia urodziny Jasmine Paolini przegrała z Belindą Bencic 4:6, 3:6. Następnie co prawda 22-letni Flavio Cobolli po męczarniach ograł 40-letniego Stana Wawrinkę 6:4, 6:7, 7:6, ale w mikście doszło do sytuacji trudnej do wyobrażenia - Sara Errani i Andrea Vavassori ulegli parze Belinda Bencic - Jakub Paul 5:7, 6:4, 7-10. Włosi to trzykrotni mistrzowie wielkoszlemowi w grze mieszanej (US Open 2024, Roland Garros 2025, US Open 2025), Bencic rzadko gra w debla, Paul to w tej chwili 341. tenisista świata, który na co dzień nie występuje w tak prestiżowych imprezach, jak United Cup.


Gdy dzień później Szwajcarzy ograli także Francuzów 3:0, stało się jasne, iż Włosi nie mają już szans wyjść z grupy z pierwszego miejsca. Mogli jedynie liczyć na awans z drugiej pozycji. Regulamin turnieju zakłada, iż do fazy pucharowej awansują wszyscy zwycięzcy grup oraz najlepszy wicemistrz z grup rozgrywanych w jednym mieście (Perth lub Sydney). Włoscy tenisiści musieli pokonać Francuzów 3:0, by uzyskać najlepszy bilans z ekip zajmujących drugie lokaty w grupach w Perth. Tak się jednak nie stało, a z awansu do ćwierćfinału w tych warunkach cieszą się Argentyńczycy.


Pechowy United Cup
Wszystko z powodu wtorkowej porażki Flavio Cobolliego z Francuzem Arturem Rinderknechem 7:6, 6:7, 5:7 i to mimo, iż Włoch w trzecim secie prowadził już 4:2. Późniejsze wygrane Jasmine Paolini nad Leolią Jeanjean 6:2, 6:3 oraz pary miksta Jasmine Paolini/Andrea Vavassori nie miały już znaczenia. Francja wcześniej straciła szanse na wyjście z grupy. Największą pozytywną niespodzianką pozostaje Szwajcaria, na jej zwycięstwa mało kto stawiał.
Ponownie okazało się, iż w tenisie dwa plus dwa wcale nie musi równać się cztery. Włochy od lat są najlepsze drużynowo w kobiecym i męskim tenisie, ale rozgrywek damsko-męskich nie potrafią podbić. Najbliżej byli w pierwszej edycji United Cup, gdy trzy lata temu doszli do finału, w którym przegrali ze Stanami Zjednoczonymi. Później było tylko gorzej - w okresie 2024 nie wyszli z grupy, przegrywając z Francją i Niemcami. To było jednak jeszcze zanim Paolini wskoczyła na wyższy poziom i zaczęła osiągać wielkoszlemowe finały, a Errani nie występowała wtedy z Vavassorim. W zeszłym roku Italia uległa zaś w ćwierćfinale Czechom.
Czytaj także: Mistrz świata znaleziony martwy
Z pewnością Włosi mogliby liczyć na lepszy wynik, gdyby z turnieju w Australii nie rezygnował regularnie Jannik Sinner. - Nigdy nie grał w United Cup, ostatnio zaczyna rok dopiero od Australian Open. W tym roku wcześniej zagra tylko pokazowy mecz z Carlosem Alcarazem 10 stycznia w Seulu - mówi Sport.pl włoska dziennikarka Federica Cocchi z dziennika "La Gazzetta dello Sport".


Sinner znów nie startował
Podobnie do United Cup podchodzi Carlos Alcaraz - jeszcze nie występował w tych zawodach. Dlaczego dwaj najlepsi tenisiści na świecie pomijają grę w reprezentacji na początku roku? - Podejrzewam, iż chodzi o intensywny terminarz ich startów - tłumaczył kilka dni temu Jaume Munar, który w przeciwieństwie do Alcaraz startuje właśnie w barwach Hiszpanii. To nie przeszkadza liderom rankingu zagrać w pokazówce w Korei, która odbywa się dzień przed zakończeniem United Cup. Co ciekawe, we Włoszech i Hiszpanii cicho na ten temat. Można wyobrażać sobie skalę zamieszania w Polsce, jakie powstałoby, gdyby Iga Świątek wybrała mecz pokazowy na początku sezonu kosztem gry w reprezentacji.
Federica Cocchi wskazuje też na inny problem włoskiego tenisa. - Nowy rok nigdy nie jest dla nas łatwy - podkreśla. Warto pamiętać, iż Paolini i Errani zwykle potrzebują więcej czasu, by wskoczyć na najwyższy poziom. Ta pierwsza w Australian Open tylko raz w życiu doszła do czwartej rundy, ta druga od 12 lat czeka na przejście trzeciej rundy w Melbourne w deblu, w którym się specjalizuje.
Sara Errani od sezonu 2026 ma łączyć występy w grze deblowej i mikście z pracą w teamie Jasmine Paolini w roli konsultantki. Głównym trenerem pierwszej rakiety Włoch został Danilo Pizzorno, a koleżanka z debla ma pomagać Paolini w kwestiach taktycznych. Posiadająca polskie korzenie Włoszka przed Australian Open zagra jeszcze w pokazówce z udziałem amatorów z Australii, która odbędzie się w Melbourne cztery dni przed startem Wielkiego Szlema. Wystąpią także m.in. Iga Świątek, Jannik Sinner, Nick Kyrgios, Carlos Alcaraz czy Coco Gauff.
Idź do oryginalnego materiału