Liverpool rozbił Galatasaray 4:0 w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów i zameldował się w kolejnej fazie najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie. Podopieczni Arne Slota kontrolowali przebieg spotkania od samego początku do samego końca, oddając łącznie 32 strzały i pozwalając rywalom ze Stambułu na zaledwie cztery uderzenia w kierunku bramki Alissona Beckera.
REKLAMA
Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"
"Najgorszy na świecie". Grzmią po haniebnym występie Raczkowskiego
"The Reds" zatem w podręcznikowy sposób zareagowali na to, co stało się przed tygodniem w Stambule, gdy przegrali 0:1. Z tym, iż Turcy są zdania, iż nie dokonali tego w stu procentach uczciwie. Mowa o bardzo słabej dyspozycji Pawła Raczkowskiego, który zastąpił w roli sędziego głównego kontuzjowanego Szymona Marciniaka. Dla 43-latka był to pierwszy od pięciu lat mecz w LM i... nie pozostawił po sobie dobrego wrażenia - w szczególności nad Bosforem.
Szczególne zażalenia do pracy arbitra zgłaszał trener gości Okan Buruk. Jego zdaniem Polak pozwalał piłkarzom Liverpoolu na zbyt wiele, zwłaszcza w sytuacjach stykowych pomiędzy Ibrahimą Konate a jego napastnikiem Victorem Osimhenem. Nigeryjski zawodnik opuścił murawę z kontuzją po pierwszej połowie, a francuski stoper choćby nie obejrzał żółtej kartki.
- Spodziewaliśmy się najlepszego sędziego na świecie, ale mecz sędziował prawdopodobnie najgorszy - stwierdził bez najmniejszych oporów turecki szkoleniowiec.
Hejt w kierunku Raczkowskiego wylewa się także w mediach społecznościowych. "Bardzo źle prowadził grę, podejmował fatalne decyzje, stracił kontrolę nad meczem" - czytamy w jednym z wpisów. "Liverpool wygrałby i bez twojego wsparcia, ale jesteś hańbą dla piłki nożnej w Europie, hańbą dla Polski" - zwrócił się do polskiego sędziego jeden z kibiców.
- Raczkowski to Yasin Kol z Polski. Nie potrafiłby choćby posędziować meczu w lidze tureckiej. To fatalny sędzia. Nie twierdzę, iż przegraliśmy z jego powodu, ale był jak polski odpowiednik Yasina Kola - grzmiał dziennikarz związany z Galatasaray Haluk Yurekli.
Co ciekawe, 43-letni arbiter mylił się w dwie strony. W 89. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki dopadł Virgil van Dijk i odbił ją w kierunku Alexisa Mac Allistera. Argentyńczyk z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do bramki, ale po chwili Raczkowski podjął decyzję o odgwizdaniu faulu Van Dijka na bramkarzu Ugurcanie Cakirze. Sędziowie VAR choćby nie poprosili arbitra głównego o podejście do monitora.
Zobacz też: Urban już tego nie ukrywa! Tak widzi rolę Pietuszewskiego w kadrze

2 godzin temu















