Na wynik tego meczu czekała cała Warszawa. Tak zagrała Termalica

2 godzin temu
Raków Częstochowa był zdecydowanym faworytem meczu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. I nic dziwnego, bo w końcu przed meczem Niecieczanie byli najgorszą drużyną naszej ligi. Goście potrafili jednak się postawić i mieli swoje okazje. Nie brakowało też kontrowersji związanych z ręką w polu karnym, co ostatnio jest już normą w naszej Ekstraklasie. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną gospodarzy 1:0.
Raków nie zaczął dobrze rundy wiosennej. Częstochowianie nie wygrali jeszcze meczu. Pod tym względem nie różnili się od Termaliki, ale tylko jedną z tych drużyn wymieniano przed sezonem wśród kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski - i nie byli to Niecieczanie.

REKLAMA







Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!



Raków lepszy od Termaliki. Kolejna kontrowersja w Ekstraklasie
Od początku spotkania stroną przeważającą byli Częstochowianie, ale to goście jako pierwsi doszli do naprawdę dobrej okazji strzeleckiej. W 9. minucie spotkania blisko zdobycia bramki był Durdov, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez Racovitana. Chwilę później gola mógł zdobyć Patryk Makuch, ale z jego uderzeniem w świetnym stylu poradził sobie Chovan.


W 27. minucie Jonatan Braut Brunes powinien zdobyć bramkę dla Rakowa, ale norweski napastnik potknął się o piłkę i nie trafił do pustej bramki. Do dużej kontrowersji doszło w 33. minucie, gdy piłka po dośrodkowaniu z lewej strony boiska trafiła w pole karne Rakowa. Odbiła się ona od ręki Jeana Carlosa Silvy. Arbiter nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki i ta decyzja na pewno będzie przedmiotem licznych dyskusji.
W 42. minucie padł pierwszy gol w tym meczu. Duży błąd popełnił Krzysztof Kubica, który wybił piłkę na tyle słabo, iż dopadł do niej Ivi Lopez. Hiszpan zdobył swoją trzecią bramkę w tym sezonie i Raków do przerwy prowadził 1:0.








Od początku drugiej połowy to Termalica przeważała, szukając bramki na 1:1. W 59. minucie dobrą okazję do zdobycia gola miał Krzysztof Kubica, ale z jego strzałem głową poradził sobie bramkarz Oliwier Zych.



W 70. minucie statystyki były już kompromitujące dla gospodarzy. Termalica w pierwszym kwadransie drugiej połowy oddała 11 strzałów. Raków nie miał choćby jednej próby. Zespół Łukasza Tomczyka był skupiony jedynie na obronie. Uderzenia podopiecznych trenera Marcina Brosza nie były jednak najlepszej jakości. Piłkarze Rakowa nie mieli większych problemów z blokowaniem ich okazji.
Ostatecznie Raków wygrał 1:0 i awansował na 3. miejsce w tabeli. Termalica pozostaje najgorszą drużyną w Ekstraklasie, ale wciąż ma tyle samo punktów co zajmująca 17. pozycję Legia Warszawa (21 pkt).
Idź do oryginalnego materiału