Mustang kontra kangur. Brutalny wypadek na starcie wyścigu

rallyandrace.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Mustang kontra kangur. Brutalny wypadek na starcie wyścigu


Kangury są jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli toru Mount Panorama. zwykle ich wtargnięcie na tor jest niegroźne i prowadzi do zabawnych sytuacji, w których samochody podążają ślimaczym tempem jak podczas neutralizacji. Zdarzają się jednak momenty, które przypominają o tym, jak niebezpieczne jest zderzenie ze 100-kilogramową ruchomą przeszkodą.

Zaledwie kwadrans po rozpoczęciu tegorocznego 12-godzinnego wyścigu Bathurst na własnej skórze przekonał się o tym fabryczny kierowca Forda, Christopher Mies, który nie miał żadnych szans na reakcję, gdy tuż przed świtem na prostej Conrod Straight na tor wyskoczył kangur. Zderzenie nastąpiło przy prędkości około 250 km/h i natychmiast wyeliminowało z rywalizacji Forda Mustanga GT3. Samochód został poważnie uszkodzony, a sam zawodnik wyszedł z kokpitu cały we krwi – na szczęście bez obrażeń.

Mies jechał z otwartą szybą kasku, przez co krew i szczątki zwierzęcia dostały się na jego twarz i do oczu. „Cieszę się, iż stoję tutaj i mogę z wami rozmawiać. To było bardzo, bardzo mocne uderzenie przy ogromnej prędkości” – mówił po wyjściu z centrum medycznego. Niemiec podkreślał też bezpieczeństwo konstrukcji Mustanga, dziękując Fordowi za solidność samochodu. „W chwili, gdy zobaczyłem kangura, już w niego uderzyłem. Nie było żadnego ostrzeżenia ani flag”.

Niemiec nie ukrywał, iż zaraz po incydencie musiał zwymiotować, a zapach krwi towarzyszył mu choćby po dwóch prysznicach. 36-latek jest regularnym uczestnikiem w wyścigach w Bathurst. Nieco ironicznie, w jednym ze swoich pierwszych startów prowadził samochód z namalowanym wielkim znakiem „uwaga kangury”.

To nie był jedyny przypadek kontaktu z dziką fauną. W trakcie poranka inne kangury zostały potrącone jeszcze przez dwóch kierowców.

Zderzenie Mustanga z kangurem było jednak tylko jednym z kilku mrożących krew w żyłach momentów tegorocznej edycji. Spektakularny wypadek miał James Golding, którego samochód po uderzeniu w barierę wzbił się w powietrze w kuli ognia. Najpoważniejsze konsekwencje miał jednak incydent z udziałem Ralfa Arona – Estończyk trafił do szpitala po zderzeniu z autem stojącym w poprzek toru.

Bathurst po raz kolejny udowodniło, iż to wyścig wyjątkowy: bezlitosny, nieprzewidywalny i niebezpieczny. choćby dla najbardziej doświadczonych kierowców walka z czasem i rywalami bywa tam mniej groźna niż spotkanie z naturą.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.

Idź do oryginalnego materiału