Motor Lublin mógł zgarnąć za swojego zawodnika ponad 8 mln euro. Do transferu nie doszło, bo… Polacy chcieli więcej

2 godzin temu

Temat potencjalnego transferu Brighta Ede do Premier League wraca jak bumerang i wciąż budzi spore emocje. Teraz do sprawy ponownie odniósł się Tomasz Włodarczyk, który w „Programie Piłkarskim” jasno zaznaczył, iż rozmowy z klubami z Anglii były realne i bardzo zaawansowane, ale rozbiły się o finansowe oczekiwania Motoru Lublin.

Latem wokół 18-letniego stopera narosła narracja o możliwym rekordzie transferowym Ekstraklasy. Pojawiały się kwoty rzędu kilku, a choćby kilkunastu milionów euro. Klubowe wypowiedzi były jednak sprzeczne. Ówczesny dyrektor sportowy Motoru, Paweł Golański, przyznawał, iż zainteresowanie jest konkretne i rozmowy trwają. Zupełnie inaczej sytuację przedstawiał prezes Zbigniew Jakubas, który publicznie twierdził, iż do klubu nie wpłynęła żadna oficjalna oferta, choćby na znacznie niższą kwotę.

Włodarczyk: rozmowy były, ale bez „oferty na maila”

Według Tomasza Włodarczyka ten rozdźwięk wynikał z definicji samej „oferty”.

– Kluby z Premier League rozmawiały o kwotach w okolicach 8–8,5 miliona euro. Problem polegał na tym, iż Motor od początku dawał sygnał: poniżej około 11 milionów euro nie ma tematu. Skoro słyszysz, iż twoja propozycja jest za niska, to nie wysyłasz oficjalnej oferty na papierze – tłumaczył dziennikarz.

Jak dodał, przedstawiciele zainteresowanych klubów byli choćby w Polsce, a rozmowy toczyły się na wysokim szczeblu i dotyczyły już konkretnych liczb. Ostatecznie jednak nikt nie zdecydował się na spełnienie warunków postawionych przez Motor.

Czas nie zadziałał na korzyść piłkarza

Dziś sytuacja Brighta Ede wygląda inaczej. Młody obrońca nie jest już pierwszym wyborem w zespole Mateusza Stolarskiego, a jego występy na początku sezonu nie przekonały sztabu szkoleniowego. Trudno więc zakładać, by zimą lub latem pojawiły się oferty zbliżone do tych sprzed kilku miesięcy.

Motor Lublin zajmuje w tej chwili 11. miejsce w tabeli, a kibice coraz uważniej przyglądają się planom klubu na zimowe okno transferowe. Historia Ede pozostaje jednak jednym z ciekawszych przykładów tego, jak wysoka wycena młodego zawodnika może skutecznie zatrzymać choćby bardzo poważne zagraniczne zainteresowanie.

Idź do oryginalnego materiału