– Wygrywałem starty i z tego elementu jestem zadowolony. W tej chwili bardzo dobrze się czuję i krok po kroku rozpędzamy się na wejściu w ten sezon. Myślę, iż każdy z nas ma jeszcze jakiś element do poprawy i nad nim trenuje. Mamy fajny klimat w zespole. Wiadomo, iż jak się wygrywa mecze to bez dwóch zdań łatwiej o tę dobrą atmosferę. Oczywiście cieszymy się, iż jest tak, a nie inaczej – mówił Bartosz Zmarzlik w media center.
Przed spotkaniem 2. kolejki PGE Ekstraligi w Częstochowie zastanawiano się jedynie nad tym, jak wysokie zwycięstwo odniesie drużyna z Lublina. Wszak Orlen Oil Motor to jeden z faworytów rozgrywek, a Krono-Plast Włókniarz został spisany do roli outsidera.
Ostatecznie goście wygrali 64:26, a sam Zmarzlik zdobył 12 punktów w czterech startach. Zapytaliśmy mistrza świata, czy trudniej mu wzbudzić w sobie motywację na mecz, w którym z góry jest aż tak zdecydowanym faworytem.
– W ogóle nie jest mi trudniej o mobilizację. Kocham jeździć, kocham się ścigać. Po prostu chcę wygrywać, bez względu na to, gdzie jestem – odpowiedział Bartosz Zmarzlik na pytanie portalu speedwaynews.pl.
W jego jeździe widać już tę pewność i zdecydowanie na torze. Po pierwszych przedsezonowych turniejach spekulowano nad jego dyspozycją. Tymczasem sam zawodnik niezbyt się tym przejmował. – W ogóle nie, bo wiedziałem z czego to się brało. Oczywiście zawsze chcę zwyciężać, ale czasem trzeba coś czemuś poświęcić, zwłaszcza na początku sezonu, żeby coś zrozumieć. Tym bardziej jak robisz inne rzeczy z motocyklami, aby jutro jeździć może jeszcze szybciej – wytłumaczył Bartosz Zmarzlik.
Po piątkowym meczu towarzyszył mu dobry humor. Wspomniał o swoich synach, którzy śledzą wszystkie jego poczynania. – Na pewno dostanę te śmieszne pytania czemu pojechałem cztery, a nie pięć razy – żartował Zmarzlik.
Bartosz Zmarzlik














