Roch to znana postać w świecie biathlonu. W 2006 roku wraz z Ricco Grossem, Svenem Fischerem i Michaelem Greisem zdobył złoty medal olimpijski w sztafecie. Ponadto wraz z niemiecką drużyną wywalczył trzy brązowe medale mistrzostw świata. Ostatni w 2009 roku w Pjongczangu. Nie znaczy to jednak, iż jego kariera była usłana różami. choćby będąc na szczycie, Rosch zmagał się z problemami finansowymi. Te stanowiły zalążek znacznie poważniejszych komplikacji.
REKLAMA
Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!
"Kto szukał pomocy, był uważany za niezdolnego do radzenia sobie ze stresem"
- Zwycięstwo olimpijskie było publiczne. Najtrudniejsza walka toczyła się w ciszy. Chwilami byłem psychicznie martwy - wyznał w wywiadzie dla Niemieckiej Agencji Prasowej. 42-latek postanowił opowiedzieć o problemach także w podcaście "Od zwycięstwa olimpijskiego do depresji". Jak stwierdził, pierwsze objawy choroby pojawiły się w 2009 roku podczas weekendu Pucharu Świata w Pokljuce.
- Wyszedłem ze stadionu z workiem na śmieci na ramieniu, byłem załamany - powiedział Rosch. Następnie były biathlonista dodał, iż w tamtym czasie nie szukał porad u specjalistów: - Każdy, kto szukał pomocy, był uważany za niezdolnego do radzenia sobie ze stresem - wyznał.
Najgorszy etap kariery Roscha przypadł na 2012 rok, gdy wypadł z niemieckiej kadry i wdał się w konflikt z krajowym związkiem. Wówczas zdecydował się na zmianę obywatelstwa na belgijskie, ale zanim zaczął reprezentować nowy kraj jego karencja trwała dwa lata. To w tym okresie po raz pierwszy miał myśli samobójcze.
"To było jak mgła – i nagle pojawiło się błękitne niebo"
Dalsze lata nie były lepsze dla mistrza olimpijskiego. W 2015 roku wykryto u niego mononukleozę, dodatkowo zerwał ścięgno Achillesa. Jak opisał, zaraz po operacji znalazł się w sytuacji zagrażającej życiu.
- Następne miesiące były jedynie stanem wegetatywnym. Były okresem ledwo słyszalnego istnienia - powiedział Rosch.
Cztery lata później sportowiec przeżył ciężkie załamanie nerwowe. Dopiero wtedy zgłosił się na pogotowie. Dopiero wtedy otrzymał odpowiednią opiekę farmakologiczną, odbył też sesję kilkudziesięciu terapii.
- To było jak mgła - i nagle pojawiło się błękitne niebo - powiedział Rosch, który jednocześnie podkreślił, iż jego walka z depresją nie jest zakończona. - Terapia to nie jest proces zamknięty. Szukajcie pomocy! - dodał.
o ile znajdujesz się w sytuacji kryzysu psychicznego i potrzebujesz natychmiastowego wsparcia, zadzwoń pod bezpłatne, całodobowe numery: - 116 123 - Kryzysowy Telefon Zaufania dla dorosłych. - 800 702 222 - Centrum Wsparcia dla Osób w Stanie Kryzysu Psychicznego.

2 godzin temu










