Miliony mają popłynąć do Rosji z Bliskiego Wschodu. Chcą zbudować giganta

3 godzin temu
Rosja z powodu inwazji na Ukrainę została zawieszona w międzynarodowych rozgrywkach piłkarskich, przez co kluby borykają się ze stagnacją czy wręcz zapaścią. Ale nagle mogą zyskać sportowy eliksir życia. Zainteresowany ich rozwojem jest fundusz ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na pierwszy plan w tworzeniu futbolowej potęgi ma iść... Wołgograd.
Czy surrealistyczna wizja rosyjskiego Manchesteru City lub PSG w Wołgogradzie może stać się rzeczywistością? Po tym, jak fundusz z Kataru zainwestował w piłkę w Paryżu, Arabia Saudyjska wydaje pieniądze na Newcastle i sprowadza światowe gwiazdy do swej ligi, a Manchester City od dawna wspomagany jest przez Abu Dhabi United Group ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, teraz do gry chce wejść kolejny fundusz z tego ostatniego kraju. Pomysł ma dość oryginalny, "na teraz" być może choćby absurdalny.

REKLAMA







Zobacz wideo Kto jest najlepszym komentatorem? "Ktoś powie, iż Pełka, ktoś, iż Święcicki, ktoś, iż ja. Każdy ma rację"



Miliony rubli w Wołgogradzie. "Obiecująca inwestycja"
No Limits Sport z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich poważnie rozważa wejście na rosyjski rynek piłkarski. Głównym celem inwestorów jest Rotor Wołgograd, klub z bogatą historią, który w tej chwili walczy o powrót do rosyjskiej ekstraklasy.
Skąd pomysł szejków? prawdopodobnie stąd, iż szefem operacji eurazjatyckich funduszu (również na terytorium Rosji) jest Wadim Andriejew. To człowiek, który niegdyś był prezesem Krylji Sowietow, specyfikę rosyjskiego futbolu zna dobrze. Andriejew właśnie potwierdził państwowej rosyjskiej agencji prasowej TASS to, co sugerowały tamtejsze media - przyznał, iż "jest zainteresowanie" Rotorem, bo to "obiecująca inwestycja".


- To klub z bogatą historią i silnym wsparciem regionalnym, co tworzy solidne podstawy do rozwoju jego potencjału sportowego, jak i komercyjnego. Wołgograd to region z nowoczesną infrastrukturą, odziedziczoną po mistrzostwach świata w 2018 r. To otwiera dobre perspektywy wzrostu aktywów - wyliczał biznesmen.
Andriejew zarządzał zresztą rosyjskim stadionami podczas wspomnianego mundialu. Obiekt w Wołgogradzie jest nowoczesną areną, bo zbudowano go specjalnie na wspomniane mistrzostwa świata. Może pomieścić 44 tys. widzów.



- Rotor dysponuje też własną akademią, a także wieloma komercyjnymi szkołami piłkarskimi w regionie, z którymi możemy budować efektywne partnerstwa - punktował dalej działacz No Limits Sport. Fakt, iż Rotor gra tylko na drugim poziomie rozgrywkowym, też przekuł w atut.
- Stwarza to możliwości nie tylko uzyskania zwrotu z inwestycji, ale także znacznego wzrostu wartości aktywów w perspektywie średnioterminowej - oznajmił Andriejew.
Arabowie chcieliby przy swej inwestycji partnerstwa publiczno-prywatnego. Oznaczałoby to, iż fundusz przejmuje pełną kontrolę nad finansowaniem klubu i jego akademiami, natomiast władze regionalne udostępniają na preferencyjnych warunkach nowoczesną infrastrukturę. Inwestycje funduszu określono - na początek - na minimum miliard rubli (ok. 45 mln złotych), ale górnej granicy limitów inwestorzy nie postawili.
Arabski fundusz w Wołgogradzie. Ambicje silniejsze niż sankcje?
Mimo sytuacji międzynarodowej: sankcji ekonomicznych, nałożonych na Rosję, wykluczenia tego kraju z rozgrywek FIFA i UEFA, ograniczenia transferów i wszelkich sportowych interakcji z Europą, potencjalni inwestorzy sądzą zapewne, iż sytuacja niebawem się zmieni i iż warto podjąć ryzyko.



- Ograniczenia związane z sankcjami zmuszają nas do większej ostrożności, ale nie powstrzymują przed poszukiwaniem możliwości - skomentował Eric Alonso, jeden z szefów No Limits Sports, cytowany przez Sports.ru. Z jego narracji dotyczącej rosyjskich talentów i pięknych słów o potencjale tamtejszej piłki można wnioskować, iż funduszowi chodzi o szkolenie, promowanie i sprzedawanie najlepszych zawodników.
- Rosja produkuje świetnych piłkarzy, a naszym celem jest pomóc im zabłysnąć na arenie międzynarodowej - przyznał Alonso.
Patrząc na czasy poprzedzające rosyjską inwazję na Ukrainę, na wyobraźnię rzeczywiście mogą działać takie transfery, jak sprzedaż do PSG Leandro Paredesa (za 40 mln euro), Williana do Chelsea (35,5 mln) czy Aleksandra Gołowina do AS Monaco (30 mln). Jednak w ostatnich trzech latach zagranicznymi kierunkami transferowymi z Rosji są głównie kraje arabskie i z Ameryki Południowej. Rosjanom zdarzają się też transfery do Turcji, Francji. Liczone są one jednak częściej w milionach, a nie dziesiątkach milionów euro. Spowolnienie transferowe widać wyraźnie. Wyjątkiem był bodaj tylko Malcom, sprzedany do Al-Hilal za 60 mln, gdy Arabia Saudyjska szastała pieniędzmi i ściągała gwiazdy paletami.
Trudno jednak z punktu widzenia europejskiego zakładać, iż choćby po ewentualnym zakończeniu inwazji na Ukrainę i przywróceniu Rosji na piłkarskie salony, europejskie kluby zaczną nagle z wielkim zapałem i za wielkie pieniądze ściągać do siebie rosyjskich graczy. A może fundusz liczy na arabskich klientów?



Chociaż negocjacje z władzami regionalnymi i przedstawicielami Rotoru jeszcze się nie zaczęły, przedstawiciele No Limits Sports szacują, iż procedury prawne i finansowe, związane z ich możliwym "wejściem" do Rotoru, mogą zamknąć w pół roku.
No Limits Sports. Inwestorzy czy marzyciele?
Według kolejnych sugestii postaci związanych z No Limits Sports, Rotor to dopiero początek. Fundusz analizuje sytuację kolejnych dwóch rosyjskich klubów, a ma także na oku choćby 10 ekip z Uzbekistanu, Białorusi, Gruzji i Kazachstanu.
Entuzjazm studzi jednak przeszłość Erica Alonso. W 2021 roku Hiszpan próbował przejąć angielski klub Derby County, obiecując dynamiczny rozwój. Zatwierdzona wstępnie transakcja upadła, gdy ówczesny właściciel klubu zaczął wątpić, czy Alonso rzeczywiście dysponuje deklarowanymi środkami. Brytyjskie media przypomniały też wówczas krótką współpracę Alonso z Sheffield Wednesday, gdy poróżnił się z tajskim biznesmenem, właścicielem klubu. Wątpliwości budziła też jego działalność w roli piłkarskiego agenta i brak informacji o dotychczasowych biznesach i sukcesach. On sam w rozmowie z angielskimi mediami sugerował, iż pieniądze lubią ciszę, więc nie afiszuje się z interesami w Indonezji, związanymi z kopalniami węgla, czy kompleksami hotelowymi, ale "jest człowiekiem sukcesu". Nie udało się w Anglii, ale w Rosji pójdzie mu lepiej?
Idź do oryginalnego materiału