Michael Caselli dla Interplay.pl: Nasza branża jest ofiarą własnego złego PR

1 dzień temu
Wywiady
Wywiady Michael Caselli dla Interplay.pl: Nasza branża jest ofiarą własnego złego PR
02.04.2025 14:16

Michael Caselli dla Interplay.pl: Nasza branża jest ofiarą własnego złego PR

Michael Caselli to legenda branży gamingowej. Jest osobą odpowiedzialną za najważniejsze konferencje branżowe ICE oraz iGB. Oba wydarzenia w tym roku przeszły duże zmiany i to właśnie o tych zmianach, ale także o trendach w biznesie i sytuacji na polskim rynku, udało nam się porozmawiać z nim podczas Prague Gaming&Tech Summit.

Piotr Biedrzycki
Udostępnij
Autor zdjęcia: Interplay.pl

Interplay.pl: Czy policzyłeś, ile kroków zrobiłeś w ciągu trzech dni ICE 2025?

Michael Caselli, założyciel iGB oraz członek rady nadzorczej Clarion Events: Takich obliczeń nie robiłem, ale jakieś 10 lat temu, gdy ICE odbywało się w ExCeL w Londynie, policzyliśmy wszystkie kroki wykonane przez wszystkich klientów i uczestników ICE przez wszystkie dni wydarzenia. Z obliczeń wyszło, iż wystarczyłoby na okrążenie całej kuli Ziemskiej.

Zobacz także: ICE i iGB Affiliate wśród najwyżej ocenianych wydarzeń biznesowych na świecie

Interplay.pl: Konferencja ICE, największe wydarzenie w kalendarzu dla branży gamingowo-rozrywkowej, w tym roku po raz pierwszy odbyła się w Barcelonie, a nie w Londynie. Jakie były powody tej zmiany i jak tę zmianę oceniasz?

Michael Caselli: To była decyzja naszych partnerów. To klienci chcieli znaleźć miejsce, które byłoby trochę tańsze niż Londyn. Wiele firm sprowadza na ICE ogromną liczbę pracowników do obsługi stoisk, a Londyn, jeżeli chodzi o kwestie zakwaterowania, transportu, jedzenia – jest po prostu drogim miastem. Dlatego nasi partnerzy poprosili nas, abyśmy rozważyli zmianę lokalizacji. Przyjrzeliśmy się Paryżowi, Brukseli i Amsterdamowi, rozważaliśmy Londyn, Barcelonę i Madryt. Gdy poprosiliśmy naszych Partnerów o wskazanie które z tych miast odpowiadałoby im najbardziej, wybór padł na Barcelonę. Władze miasta były naprawdę pomocne, czuć było, iż naprawdę chcą żebyśmy zorganizowali tę konferencję u nich. Zrozumieliśmy, iż Barcelona ma również inne zalety, ponieważ Centrum Konferencyjno-Kongresowe Fira de Barcelona jest w rzeczywistości większym obiektem niż to, które mieliśmy do dyspozycji w Londynie. W kompleksie ExCeL wypełnialiśmy i wykorzystaliśmy całą powierzchnię, w tym roku w Fira de Barcelona wykorzystaliśmy tylko pięć hal. W 2026 roku postanowiliśmy rozbudować wydarzenie do aż ośmiu hal. Potrzebujemy więcej miejsca, więcej przestrzeni do bardziej atrakcyjnych aktywacji dla naszych partnerów i uczestników konferencji. W przyszłym roku będziemy mogli spełnić oczekiwania naszych największych klientów co do wielkości przestrzeni. Spodziewam się, iż w 2026 roku na ICE goście będą mogli doświadczyć rzeczy, których nigdy wcześniej nie widzieli na targach.

Interplay.pl: Czyli zmiany wywołane są nie tylko potrzebą pozyskania nowych Klientów, ale głównie mają wpłynąć na jakość wydarzenia samego ICE’a?

Michael Caselli: W tym roku zdecydowaliśmy się nie pozyskiwać nowych firm i nie zwiększać liczby stoisk na evencie tylko po prostu zapewnić naszym stałym klientom dodatkowe możliwości prezentacji siebie i swoich produktów. W przyszłym roku zamierzamy otworzyć się na kolejnych, nowych partnerów, na firmy wchodzące do branży, więc wystawców będzie więcej, ale miejsca dla nich zdecydowanie nie zabraknie. Hale Fira de Barcelona są tak ogromne, iż pozwolą nam zrealizować i jeden i drugi cel.

Zobacz także: Podsumowanie ICE 2025 – jaką przewagę miała Barcelona nad Londynem?

Interplay.pl: W lipcu w Londynie odbędzie się iGB Live, wydarzenie nazywane „młodszą siostrą” ICE. Zdradzisz nam, czego możemy się spodziewać po tej imprezie?

Michael Caselli: ICE z założenia jest wydarzeniem dedykowanym w znacznej mierze dla producentów oferujących produkty naziemne, z kolei iGB opiera się w znacznej mierze na produktach online’owych. Z poziomu formalnego kwestia iGB i ICE wyglądała tak, iż ICE zarządzane było prze Clarion Events, z kolei iGB zarządzane było w znakomitej większości przeze mnie osobiście. Kiedy Clarion zdecydował się kupić iGB, to kupił nie tylko nasz know-how technologiczny, organizacyjny i osobowy, ale wchłonęli, czy też zaadaptowali naszą kulturę organizacji. To był dla mnie najważniejszy czynnik przy podjęciu decyzji o sprzedaży iGB. Przedstawiciele Clarion przyszli do nas i powiedzieli: słuchajcie, kochamy Waszą kulturę i potrzebujemy żebyście ją wszczepili i przenieśli także do nas. I tak też zrobiliśmy, choć proces trwał kilka dobrych lat. Przez pierwsze trzy lub cztery lata po fuzji działaliśmy oddzielnie jak dwa różne, ale to naprawdę różne biznesy. Dziś ICE jest i przez cały czas będzie miejscem dla klientów oferujących rozwiązania naziemne z całego świata, będzie najważniejszym i największym wydarzeniem dla gier i zakładów sportowych offline. I to jest jedno miejsce. Przy okazji iGB Live zdecydowanie bardziej skupiamy się na stronie igamingowej. Mamy bardzo aktywną społeczność afiliacyjną, która przychodzi na iGB Live. Zakładamy, iż w Londynie pojawi się około 15 000 osób, co byłoby satysfakcjonującą dla nas frekwencją.

Interplay.pl: Patrząc na tegoroczny ICE dało się zauważyć także wyraźny wzrost liczby osób i firm z regionu LATAM. Na ile iGB Live jest bardziej ukierunkowane na Stany Zjednoczone i Kanadę, niż na właśnie przedstawicieli państw latynoamerykańskich?

Michael Caselli: ICE ma być wydarzeniem globalnym, przyciągać przedstawicieli firm z całego świata. Dlaczego Barcelona przyciąga tak dużo ludzi z LATAM? Ponieważ można tam bezpośrednio dolecieć z Ameryki Południowej. Myślę więc, iż dlatego mieliśmy ogromny wzrost firm z tego regionu. Nie da się jednak nie zauważyć trendu, jakim jest wzrost rynku, graczy i podmiotów z państw latynoamerykańskich. Po pierwsze ogromne zmiany zaszły w obrębie regulacji w Brazylii, przez co teraz i Brazylia i jej sąsiedzi stali się gorącym tematem i „gorącym” rynkiem. Wiele firm zakłada tam działalność jako dostawcy B2B lub B2C i to jest w pewien sposób naturalna kolej rzeczy.

Zobacz także: Drugi dzień Prague Gaming&Tech Summit z panelem poświęconym Polsce

Interplay.pl: Rozmawiamy podczas Prague Gaming&Tech Summit, wydarzenia diametralnie mniejszego niż ICE lub iGB, ale zdecydowanie zaliczającego się do eventów inspirujących i ważnych dla biznesu i regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Jak to oceniasz tę konferencję?

Michael Caselli: Cóż, po pierwsze, Praga to świetne miasto. Kiedyś organizowaliśmy tutaj wydarzenie, które nazywało się iGaming Super Show. Igaming Super Show w założeniu był pierwszą na świecie imprezą, która łączyła przedstawicieli zakładów sportowych, kasyn, gamingu i loterii online, w zasadzie skupiała przedstawicieli wszystkich branż igamingu pod jednym dachem. I twłaśnie pierwsza edycja tego wydarzenia odbyła się w Pradze, później organizowaliśmy to również w Budapeszcie, Amsterdamie czy Dublinie. I ten koncept, tego wydarzenia, ostatecznie zmieniliśmy na iGB Live. Praga jako miasto zawsze była świetna. Obiekty konferencyjne w Pradze były trochę poza miastem, dlatego byliśmy tu przez rok lub dwa. Ale powodem, dla którego się przeprowadziliśmy, było to, iż obiekty konferencyjne nie były dla nas wystarczająco duże i były trochę poza miastem. Prague Gaming&Tech Summit to jednak mniejsza konferencja, w której uczestniczy około 300 osób. Jesteśmy w samym środku miasta, jesteśmy 10 minut od Rynku Starego Miasta. Podoba mi się, iż jesteśmy w jednym hotelu, iż centrum konferencyjne jest na pierwszym piętrze, mój pokój jest na drugim piętrze, a lunch i bary na parterze. Wszystko jest na trzech piętrach i to jest naprawdę wygodne. A kiedy chcesz się z kimś spotkać i porozmawiać biznesowo, to okazuje się, iż pokój tej osoby jest tylko dwa piętra wyżej, więc po prostu umawiacie się na spotkanie i idziecie. To naprawdę działa.

Interplay.pl: Czy wyjedziesz z Pragi z jakimiś branżowymi newsami albo ciekawymi trendami?

Michael Caselli: Biorąc pod uwagę, iż w iGB mamy swój serwis informacyjny i wydajemy magazyny branżowe, to jestem raczej na bieżąco z trendami i tym, co się dzieje w biznesie. Jednak to, co tu można usłyszeć, to opinie poszczególnych osób z branży, interesujący punkt widzenia osób będących w biznesie ale często stykającymi się z różnymi wyzwaniami i doświadczeniami. A kiedy jesteś na tak kameralnym wydarzeniu gdzie jeszcze w programie są naprawdę interesujące panele dyskusyjne i prezentacje, to zdecydowanie jest to wartość dodana. Do tego dochodzi większa interakcja z tymi osobami, bo jednak wszyscy uczestnicy są dostępni praktycznie na wyciągnięcie ręki, więc tak naprawdę możesz po prostu podejść do kogokolwiek i porozmawiać z nim o czymkolwiek chcesz.

Zobacz także: Regulacje, Compliance i walka ze stereotypami o branży. Za nami pierwszy dzień Prague Gaming&Tech Summit

Interplay.pl: Mi osobiście na tym wydarzeniu brakuje tylko przedstawicieli podmiotów regulujących branże w danych krajach lub regionach. Dlaczego Twoim zdaniem te osoby nie biorą udziału w tego typu wydarzeniach?

Michael Caselli: Pytanie brzmi: czy regulator zawsze ma pełne prawo decydować o kierunku i sposobie regulacji? W niektórych przypadkach jest to oczywiście główne zadanie regulatora, ale w wielu krajach decyzyjność leży po stronie lokalnych polityków. W niektórych krajach to politycy wyznaczają kierunek zmian, a regulator musi te zmiany albo egzekwować albo wdrażać odpowiadające im zasady, które później muszą być przestrzegane, aby osiągnąć założony cel. Dlatego wysłuchanie przedstawicieli regulatora to jedno, ale słuchanie najlepszych prawników czy operatorów czasami daje ci lepszy pogląd na branżę. Najlepszy prawnik będzie wiedział jakie wyzwania stają przed branżą, jakie działania powinny zostać podjęte w stosunku do nowego systemu regulacji, czy co przestaje być zgodne z przepisami, a co nie. I to niezależnie od tego, czy będą to prawa Unii Europejskiej czy prawa w danym kraju. To od prawników najszybciej dowiesz się zarówno o tym, co jest złym, jak i korzystnym dla branży elementem ustawodawstwa. To właśnie dzięki temu operatorzy będą wiedzieć, jak dostosować się do nowych elementów ustawodawstwa, a czego zacząć się wystrzegać. Tak więc słuchanie prawników i operatorów może dać ci lepszy pogląd faktycznej sytuacji na danym rynku czy w danym obszarze branży, niż słuchanie tego bezpośrednio od regulatora.

Interplay.pl: Wydaje mi się mimo wszystko, iż obecność polityków czy przedstawicieli regulatora byłaby istotna z poziomu spotkań networkingowych, bo jednak zawsze jest to okazja do tego, żeby oni też usłyszeli zgodny głos od różnych przedstawicieli branży.

Michael Caselli: W wielu krajach są swego rodzaju stowarzyszenia formowane z przedstawicieli danej branży, w tym wypadku naszej, których głównym zadaniem jest rozmawianie z politykami o potrzebie zmian w konkretnych przepisach czy regulacjach. Niestety często, aby wdrożyć jakąkolwiek zmianę, potrzebna jest zgoda nie tylko jednego organu regulacyjnego, ale często kilku członków kilku instytucji. Niestety w tego typu działaniach mamy do czynienia z poważną biurokracją, i to na każdym etapie tego procesu.

Interplay.pl: Podczas Prague Gaming&Tech Summit brałeś udział w ciekawym panelu, z którego w pamięci najbardziej utkwiło mi jedno Twoje stwierdzenie, iż „biznes hazardowy, jest ofiarą własnego złego PR”. Czy naprawdę myślisz, iż ten PR można zmienić?

Michael Caselli: Kiedyś brałem udział w konferencji, podczas której w jednym z paneli występowali przedstawiciele operatorów z różnych podmiotów w branży. To była bardzo miła sesja, prowadzona w fajnej atmosferze, aż przeszliśmy do pytań z sali. Jeden facet podniósł rękę i powiedział: „to, co robicie, jest dla mnie po prostu nikczemne”. Zapytałem go więc, czym on się zawodowo zajmuje, na co odpowiedział, iż reprezentuje loterię organizowaną przez państwo. Zapytałem go więc, jaki mają poziom zwrotu z gry na co on powiedział, iż na poziomie aż 48%. Wówczas wtedy dla mnie ta rozmowa dobiegła końca. Przy takim poziomie zwrotu z gry jej organizator nie ma prawa przegrać. W różnego rodzaju legalnych, ale prywatnych działaniach czy to loteryjnych czy igamingowych, użytkownikowi oferowana jest rozrywka, która zabiera zdecydowanie mniej dochodów z gry. Loterie organizowane przez Państwo mają też tę przewagę, iż są postrzegane jako dochodowe dla rządu i skarbu państwa, zaś opinia o loteriach prywatnych jest zgoła inna, są postrzegane jako te złe i szkodliwe. Dlaczego? Ponieważ organizatorzy loterii państwowych wykonują świetną robotę, mówiąc publicznie, iż pieniądze z części zysku inwestują z powrotem w sport, kulturę czy oświatę. Niestety, mimo iż teraz w prywatnych grach robimy to samo, czyli sporą część zarobionych pieniędzy przeznaczamy czy to na wspieranie organizacji pozarządowych, czy na budowanie infrastruktury w krajach trzeciego świata, czy na organizacje charytatywne. Na przykład w minionym roku jeden z podmiotów działających w branży igamingu, sfinansował budowę infrastruktury telekomunikacyjnej w Kostaryce. Dzięki tego typu działaniom ludzie w biedniejszych częściach świata znajdują pracę, lokalne gospodarki szybciej się rozwijają, dzieją się naprawdę piękne i ważne rzeczy. O wspieraniu inicjatyw mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa gracza już nie wspomnę. Prywatni producenci gier, tak samo jak gry organizowane przez Państwo, istnieją i działają profesjonalnie i w zgodzie z regulacjami obowiązującymi w danym kraju i regionie. Tak samo zapewniają bardzo dobrą rozrywkę, tak samo są grami losowymi, tak samo realizują cele odpowiedzialne społecznie. A jednak mimo to wszystko, są one postrzegane jak dwa, kompletnie różne działania. Dlaczego? Bo nikt nie komunikuje publicznie pozytywnych aspektów gier i loterii.

Interplay.pl: Ale czy to efekt restrykcyjnych regulacji, które zabraniają reklamować tego typu działania, czy braku prowadzenia odpowiedniej komunikacji marketingowej?

Michael Caselli: Kiedykolwiek i z kimkolwiek o tym nie rozmawiam, to nie jesteśmy sobie w stanie odpowiedzieć na to pytania. Dlaczego nie prowadzimy skutecznego marketingu poprawiającego świadomość społeczną. Niestety historycznie pierwsze z kasyn były organizowane w budynkach za ciemnym szkłem, do których nie można było zajrzeć i zobaczyć co się dzieje w kasynie, a żeby do niego wejść i przekonać się o tym na własnej skórze, to trzeba było mieć ukończone 18 lat. To są aspekty, które każdej aktywności dodają pewnej nutki niepewności i tabu. Branża kasynowa zawsze była owiana swoistą chmurą tajemnicy, niepewności. Wydaje mi się, iż w dzisiejszych czasach po prostu musimy być bardziej otwarci i komunikować gry i loterie jako grę opartą na zasadzie „jest ryzyko, może być nagroda”. Marże na większości gier i loterii wynoszą około pół procenta. Ważne jest też ciągłe informowanie o odpowiedzialnej grze: jeżeli lubisz grać, to graj, ale na małe stawki i z określonym limitem. To całkiem proste. W Wielkiej Brytanii i na całym świecie jest wiele loterii charytatywnych, które również wspierają organizacje charytatywne, a to powoduje, iż możesz wybierać gry, z których pieniądze trafiają na konkretne, dedykowane cele czy organizacje charytatywne. jeżeli chcesz, możesz wybrać na co trafiają pieniądze z twojej ewentualnej przegranej i teoretycznie to powinna być podstawa do wyboru takiej a nie innej gry czy loterii.

Nie można nie dodać tutaj jeszcze jednego elementu. Pamiętajmy, iż branża gier hazardowych w większości państw świata płaci podatek czy cło. Podatek od gier hazardowych to dodatkowa opłata, która nie ma absolutnie żadnego logicznego wytłumaczenia istnienia poza tym, iż ma powiększać budżet skarbu państwa. Bo tak. Uważam, iż chociażby za to, producenci i operatorzy gier czy loterii powinni być lepiej postrzegani, bo w jakimś sensie wpływają na finanse kraju czy regionu, w którym działają. Moim wymarzonym scenariuszem jest taki, w którym przychody z podatku od gier hazardowych były przeznaczane na konkretne, z góry ustalone przez władze cele. Może to być promocja sportu w danym kraju, może być dofinansowanie młodych sportowców, może być to fundusz stypendialny czy olimpijski. Dokładnie taki mechanizm stosują organizatorzy loterii państwowych w wielu krajach. Możliwości jest naprawdę dużo, a każda z nich jest lepsza od scenariusza, w którym cała kwota z tego podatku idzie do ogólnie rozumianego budżetu państwa i jest wydawania w niekontrolowany sposób. Nie sądzę, a wręcz jestem przekonany, iż firmy zajmujące się grami nie chcą, aby środki od nich były przeznaczane na zakup na przykład broni przez Rząd, bo akurat jest potrzeba pozyskania dodatkowych środków dla departamentu obrony, czy na remonty dróg, bo fundusz infrastrukturalny ma braki. Chciałbym każdego dnia budzić się i mówić, iż popieraliśmy to, to i tamto, iż popieraliśmy działania, z którymi się utożsamiamy, i które są dla nas ważne. Od tego branża musi zacząć budowanie lepszego PR wokół siebie.

Zobacz także: Szara strefa się zmniejsza, ale może lepiej znieść monopol?

Interplay.pl: Na koniec chciałbym Cię zapytać o polski rynek z punktu widzenia branży hazardowej. Jakie jest twoja opinia na temat naszego rynku?

Michael Caselli: Wiele rynków popełnia błąd nadmiernej regulacji, która skutecznie ogranicza napływ środków do budżetu państwa i jednocześnie promuje operatorów czarnego rynku. jeżeli rynek jest nadmiernie regulowany, a licencjonowani operatorzy nie mogą się reklamować i mają ograniczenia dotyczące przyjmowania różnych sposobów płatności, to więcej graczy będzie decydowało się przejść do zagranicznego, często nielegalnego w danym kraju operatora. To generuje kolejne problemy, bo osoba grająca w szarej strefie, poza systemem i regulacjami, nie jest odpowiednio chroniona. Dodatkowo: im więcej osób gra w szarej strefie tym mniej środków odprowadzanych jest do Skarbu Państwa. To pokazuje, iż nadmierna regulacja przynosi bardzo dużo negatywnych komplikacji i to dla niemal każdego obszaru. Tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż te regulacje dotyczą tylko tych ludzi, którzy chcą brać udział w grach czy loteriach. To wszystko jest jak wąż zjadający własny ogon.

Clarion Gaming Clarion Gaming ICE HIPTHER ICE 2025 ICE i iGB Affiliate London iGB Affiliate Prague Gaming & Tech Summit
Udostępnij

Piotr Biedrzycki

Więcej Wywiady

Wywiady

Owocne działania TOTALbetu i Julii Szeremety. „Współpraca wygląda bardzo dobrze”

Totalbet w grudniu podpisał umowę z Julią Szeremetą. Bukmacher w ostatnim czasie zintensyfikował marketingowe działania z wicemistrzynią olimpijską. – Ogólnie „Julia Week” okazał się dla nas naprawdę dużym sukcesem i już mogę zdradzić, iż jesienią powtórzymy tę promocję – powiedział nam Marcin Giera, COO TOTALbet. Jakub Kłyszejko
Eventy Bartosz Malaka: Grand Chess Tour i Poland Dart Masters są ikonami Superbetu [WYWIAD] Bartłomiej Najtkowski
Wywiady Katarzyna Gawlik: stale podnosimy poprzeczkę jeżeli chodzi o aktywację wszystkich naszych współprac [WYWIAD] Bartłomiej Najtkowski
Wywiady Paulina Laby: niewątpliwym sukcesem było dla mnie zdobycie tytułu – jako jedynej kobiety – przyszłej liderki Sport Biznes Polska Bartłomiej Najtkowski
Wywiady Od Barcelony, przez Lagos po Pragę. „Promatic obecny tam, gdzie liczy się gaming” Piotr Biedrzycki
Idź do oryginalnego materiału