Menedżer Stali Gorzów o przyczynach porażki w Toruniu. Szczera analiza

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Piotr Paluch przyjechał ze swoim zespołem do Torunia w całkiem dobrych nastrojach. Mieszanka rutyny z młodością zaowocowała udaną rundą Gezet Stali Gorzów. W niedzielne popołudnie na Motoarenie wyraźnie lepsi byli jednak gospodarze, co menedżer przyjezdnych przyznał bez ogródek.

– W pierwszej części zawodów szło to w miarę równo, choć były biegi, które nie powinny się potoczyć tak, jak się potoczyły. Drużyna z Torunia miała niewielką przewagę, ale w drugiej połowie zawodów wyraźnie nam odjechała. Podejrzewam, iż nie poszliśmy w odpowiednią stronę. Niektórzy zmienili motocykle i wyszło to na dobre, ale poza tym, drużyna PRES Toruń ma bardzo mocną drużynę. Ciężko ich zatrzymać, jeżeli są rozpędzeni. Nie załamujemy się. Niektórzy pojechali poniżej oczekiwań, ale wyciągniemy z tego wnioski i zbudujemy drużynę na kolejny mecz – powiedział Piotr Paluch w rozmowie ze speedwaynews.pl.

Piotr Paluch ocenił liderów i pozostałych zawodników Stali

Menedżer Gezet Stali przyznał w podsumowaniu zawodów, iż większość jego zespołu nie zapisze tego meczu po stronie udanych. Wspominał o „dużych błędach”. Zapytaliśmy o Andersa Thomsena, który zdobył cztery trójki w świetnym stylu, ale przy jego nazwisku zapisaliśmy też dwa zera.

– Pojechał bardzo dobre zawody. Zdobył zero po polaniu, być może nie zmienił też takiego przełożenia. Później z kolei powinien zmienić, nie poszło to tak, jak miało być. W wyścigu nr 15 znowu doszedł. Tu nie chodzi o Andersa, bo inni też tracili punkty. Cały kolektyw nie pojechał tak, jak trzeba. Na toruńskiej ziemi trzeba pojechać powyżej normy – podkreślił Piotr Paluch.

Pytany o Jacka Holdera szkoleniowiec przyznał, iż Australijczykowi brakowało prędkości. Lider i jeden z najlepszych zawodników PGE Ekstraligi zdobył „trójkę” dopiero w wyścigach nominowanych. Swojego dnia nie miał również Adam Bubba Bednar, który po dwóch seriach miał odjechane… cztery wyścigi. Czy to nie zbyt duże obciążenie dla nastolatka?

– To zależy, czy w teamie wszystko jest poukładane. Adam miał problemy ze sprzętem, gaźnikiem, sprzęgłem. Mechanicy pomagali, ale w tym przypadku było troszkę nerwowo. W tym drugim swoim biegu pojechał fajnie. Stoczył bardzo ładny pojedynek z Lambertem, gdyby go zamknął po małej, byłoby całkiem inaczej. Wiem, iż Adam potrafi, ponieważ w Gorzowie, po dwóch zerach potrafił pojechać wspaniały bieg, także wyciągamy wnioski i jedziemy dalej – zaznaczył Piotr Paluch.

Reneseans Pollestada, ale było już za późno

W samej końcówce spotkania do gry wrócił Mathias Pollestad. Norweg zawodził w pierwszej fazie zawodów, ale wygrał wyścig nr 12 i dzięki temu zapewnił sobie udział w biegach nominowanych. – Zmienił motocykl i wewnętrzna mu służyła. Końcówka była dobra, ale to była musztarda po obiedzie – podsumował Piotr Paluch.

Po pierwszej rundzie sezonu 2026 PGE Ekstraligi, Gezet Stal okupuje 6. miejsce. Menedżer Gorzowian wyraził nadzieję, iż młoda ekipa będzie jechać jeszcze lepiej, ale jednocześnie zaznaczył, iż od młodszej części zespołu trudno oczekiwać stabilnej formy. Ekipa jest tak skonstruowana, iż przy gorszych występach zawodników z pozycji 14-16/6-8, Stal ma niełatwe zadanie.

Piotr Paluch w barwach Stali Gorzów, zdjęcie archiwalne
Idź do oryginalnego materiału