Stelmet Falubaz Zielona Góra ma na swojej głowie sporo problemów – oprócz mierzenia się z niezwykle ciężkim rywalem, musi też mierzyć się z problemami kadrowymi. Podczas niedzielnego turnieju pożegnalnego Grzegorza Walaska urazów doznali Kacper Witrykus oraz Leon Madsen. Młodzieżowiec doznał złamania nogi i było jasne, iż czeka go długa przerwa w startach. jeżeli chodzi natomiast o Madsena, Duńczyk „tylko” uszkodził żebra, co dawało nadzieję na jego występ we Wrocławiu. W piątkowy poranek Madsen jednak poinformował, iż nie da rady w piątek wesprzeć swojej drużyny, a jego miejsce w składzie zajął Eryk Farański.
Absencję Duńczyka na antenie Canal+Sport skomentował menadżer Zielonogórzan, Grzegorz Walasek. Można było wyczuć w jego tonie wyraźną irytację. Od rana również krążyły informacje w sieci jakoby o nieobecności Madsena miał się dowiedzieć z drugiej ręki.
– Leon jest nam bardzo potrzebny dzisiaj, ale podjął decyzję, iż dzisiaj nie pojedzie. I na tym zakończyłbym temat – skwitował dość tajemniczo i wymownie Walasek.
Warto też zaznaczyć, iż Grzegorz Walasek nie zastosował za swojego lidera zastępstwa zawodnika, bowiem oznaczałoby to, iż nie mógłby skorzystać z niego w kluczowym meczu drugiej kolejki przeciwko Bayersystem GKM-owi Grudziądz – aby użyć „ZZki”, zawodnik musiałby wypaść na co najmniej dwa tygodnie. Ewentualna porażka przeciwko „Gołębiom” mogłaby już na początku sezonu mocno skomplikować podopiecznym Grzegorza Walaska sprawę awansu do fazy play-off.












