To już pewne – sprawa anulowanych kar dla Pierra Gasly po GP Monako będzie miała swój ciąg dalszy. Minimum 2 zespoły wniosły apelację od tego rozstrzygnięcia.
Piątkowe rozstrzygnięcie prawa do ponownego rozpatrzenia kar dla Pierra Gasly z GP Monako wywołało spore zamieszanie w świecie Formuły 1. Alpine udowodniło, iż dystans pierwszego odcinka pomiaru prędkości w alei serwisowej został błędnie wyznaczony, co poskutkowało karami dla wielu kierowców.
Tylko jednak Pierre Gasly nie odbył jej w trakcie wyścigu, dlatego w jego przypadku było możliwe odliczenie mu karnego czasu i przywrócenie na podium.
To rozwiązanie nie spodobało się tym, którzy zyskiwali pierwotnie na jego karach – McLarenowi i Red Bullowi. Obie ekipy złożyły apelację od werdyktu sędziów.
Jako pierwsza potwierdziła to ekipa z Woking.
“McLaren Racing potwierdza, iż złożył apelację od decyzji sędziów z GP Monako. Podczas gdy w pełni respektujemy proces jurysdykcyjny FIA i rolę sędziów, uważamy, iż ta sprawa rodzi konkretne obawy o sprawiedliwość sportową, stałość regulacji i równość zasad współzawodnictwa” – czytamy w oświadczeniu McLarena.
“Podczas Grand Prix Monako – i każdego innego eventu – wszystkie zespoły działają zgodnie z przepisami i ustalonymi standardami, dotyczącymi również limitów prędkości w alei serwisowej. Zespoły dostosują swoje procedury do tego, a o ile trzeba, odbywają kary nałożone przez regulacje. Według nas, usuwanie konkretnych kar stwarza sytuacje, w których niektórzy kierowcy będą pokrzywdzeni tym, iż działali zgodnie z przepisami i decyzjami sędziów. Powstaje ryzyko stworzenia nierówności” – dodaje McLaren.
Zespół podkreśla, iż jego apelacja nie jest skierowana przeciwko konkretnemu kierowcy czy zespołowi i ma ma względzie tylko zapewnienie transparentności i sprawiedliwości dla wszystkich uczestników.
Niedługo po McLarenie swoją apelację złożył Red Bull.

3 godzin temu












