
Nie milkną echa wypowiedzi Maxa Verstappena po wczorajszym wyścigu F1 o Grand Prix Japonii. Holender otwarcie stwierdził, iż rozważa wycofanie się z Formuły 1 po zakończeniu obecnego sezonu. Pytanie brzmi, na ile jest to scenariusz realistyczny, a na ile próba wywierania jakiejś presji – chociażby na FIA w kwestii regulacji. Wszak Max nie jest pierwszym kierowcą, który grozi odejściem „jeśli nic się nie zmieni”.
Spis treści:
- Max chce odejść z F1?
- Red Bull nie jest w stanie walczyć o podia
- Verstappen stracił radość
- Czy to element strategicznej gry?
Verstappen rozważa odejście z F1
Przejdźmy zatem do genezy tematu. Po zakończeniu wyścigu F1 o Grand Prix Japonii Max Verstappen stwierdził, iż rozważa odejście z serii po zakończeniu sezonu. Pierwszy informował o tym holenderski De Telegraaf, który często ma informacje na temat Maxa z pierwszej ręki. To De Telegraaf jest najbliżej kierowcy Red Bulla i to on zwykle jako pierwszy podaje najważniejsze informacje z nim związane. Później natomiast informację podały też największe serwisy, m.in. SkySports, ESPN oraz BBC.
fot. Sam Bloxham / LAT Images / Getty Images / Red Bull Content PoolMax Verstappen dał do zrozumienia, iż rozważa wycofanie się z Formuły 1 po sezonie 2026. Z jego wypowiedzi wynikają dwa zasadnicze powody, przez które miałoby się to wydarzyć. Pierwszym z nich jest absolutny brak tempa bolidów Red Bulla. Zaczęło się całkiem nieźle, bo w Australii stajnia z Milton Keynes prezentowała się choćby dobrze. Natomiast Chiny i Japonia obnażyły wszelkie słabości tej konstrukcji. Max Verstappen nie ma aktualnie narzędzi do walki chociażby o podium. Kiedyś wśród kibiców pojawiało się takie twierdzenie, iż Holender jest w stanie wygrać każdym bolidem, jaki tylko dostanie do dyspozycji. Możemy dziś wsadzić takie historyjki gdzieś między bajki – nie jest w stanie.
Frustracja rośnie
Oczywiście Max w wyścigach może wyprzedzić kilku chłopaków samym ustawieniem, swoim racecraftem, kunsztem. Natomiast jest pewna granica, której tenże racecraft nie przeskoczy. Pakiet Red Bulla nie pozwala aktualnie na walkę z Mercedesem, Ferrari, ani McLarenem. Ba – w Japonii nie wystarczył choćby na skuteczną walkę z Alpine Pierre’a Gasly’ego. Po trzech wyścigach głównych i jednym sprinterskim w nowym sezonie Verstappen ma na swoim koncie 12 punktów. W tabeli kierowców jest nie tylko za kierowcami trzech czołowych zespołów, ale też za Oliverem Bearmanem (który nie ukończył wyścigu w Japonii) i za Pierrem Gaslym. Ledwie 2 punkty mniej ma w tym momencie Liam Lawson – kierowca siostrzanego Racing Bulls.
fot. Mark Thompson / Getty Images / Red Bull Content PoolJasne – można zwalić tutaj wszystko na silniki. Red Bull od tego sezonu sam produkuje dla siebie jednostki. Dla siebie oraz oczywiście dla Racing Bulls. I można było spodziewać się tego, iż mogą one odstawać od czołówki, od jednostek Mercedesa i Ferrari. Budowanie silnika do F1 to proces, w którym nie da się przeskoczyć masy cennych danych i doświadczenia. Eksperci mówili o tym już podczas sezonu 2025. Cała ta pogoń Maxa Verstappena za Lando Norrisem nie wynikała przecież z tego, iż Holender przyspieszał a kierowcy McLarena zwalniali. Rzecz w tym, iż McLarena od dawna rozwijał już bolid na sezon 2026, a Red Bull – wiedząc, jak trudny może być ten sezon 2026 z nowymi silnikami, rzucił wszystko na końcówkę sezonu 2025, aby pozwolić walczyć Verstappenowi być może o jego ostatni tytuł mistrzowski. Dziś widzimy tego efekty – McLaren przez cały czas jest mocny, a Red Bull?
Dla Verstappena to nie jest naturalne otoczenie w F1
Z jednej strony Max twierdzi, iż jest w stanie pogodzić się z 7. czy 8. miejscami, bo nie zawsze można w F1 wygrywać. Jednak z drugiej strony mówi wprost, iż to dla niego nie jest naturalne środowisko. Źle się czuje w tej sytuacji i nie czerpie z niej radości. Można by stwierdzić, iż Holendra nudzi takie ściganie, iż obraził się na Formułę 1. Kiedy wygrywał, wszystko było świetnie, natomiast teraz, kiedy bolid nie daje mu ogromnej przewagi, ściganie już fajne nie jest. Jesteśmy w stanie to zrozumieć – przecież kierowca wyścigowy zawsze chce wygrywać. Ale nie zawsze ma ku temu narzędzia – czy to powód na to, aby obrażać się na cały świat?
fot. Rudy Carezzevoli / Getty Images / Red Bull Content PoolOczywiście w każdej swojej wypowiedzi Max zwraca też uwagę na nowe przepisy. Nie podobają mu się i określa je jako anty-ściganie. Natomiast wyobraźmy sobie sytuację, w której Red Bull w nowych regulacjach dominuje. Myślę, iż Holender nie wypowiedziałby wówczas choćby jednego złego słowa w kierunku nowych bolidów i nowych przepisów. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – Max nie ma narzędzi do wygrywania, więc wszystko mu przeszkadza. choćby bogu ducha winny dziennikarz na konferencji prasowej, którego trzeba wyrzucić za drzwi. Kierowcy Mercedesa tym czasem mają narzędzia do wygrywania i nie powiedzieli choćby pół złego słowa na temat nowych aut. Tak to działa – to bardzo prosty schemat.
Na co gra Verstappen?
Należy mieć na uwadze to, iż jeżeli zawodnik coś mówi, niekoniecznie musi mieć to na myśli. Czasami wypowiadane słowa są pewnym elementem strategii i wywierania presji. Często dzieje się tak na przykład w świecie piłki nożnej. Kiedy zawodnik nie może dojść do porozumienia z klubem w sprawie nowego kontraktu i lepszych zarobków, zaczyna poruszać w wypowiedziach dla mediów możliwość ewentualnego transferu. Wszystko to element pewnej strategicznej gry, która często prowadzi do tego, iż aktualny klub zawodnika jest skłonny zaprezentować lepsze warunki finansowe, aby go zatrzymać.
fot. Simon Galloway / LAT Images / Getty Images / Red Bull Content PoolWypowiedzi Maxa Verstappena wcale nie muszą oznaczać tego, iż Holender realnie rozważa wycofanie z F1. Równie dobrze może być to element strategicznej gry ukierunkowanej na zmianę przepisów. Przecież Max daje do zrozumienia wprost, iż nie podobają mu się nowe bolidy i nowe przepisy. Łączy to bezpośrednio z wizją odejścia z królowej motorsportu. Ja osobiście rozumiem to jako powiedzenie innymi słowami: „albo coś się zmieni, albo odejdę”. Natomiast jaki plan ma na to FIA i czy ewentualna wizja odejścia Verstappena sprawi, iż przepisy zostaną zmienione? Jestem przekonany, iż jeśli coś się zmieni, będzie to kosmetyka. Nikt po tak hucznych zapowiedziach nie zdecyduje się na drastyczną zmianę kierunku po pierwszym sezonie obowiązywania przepisów. choćby jeżeli Max co wyścig w przypływie frustracji będzie groził swoim odejściem.
Zdjęcie główne: Mark Thompson / Getty Images / Red Bull Content Pool

2 godzin temu













