Max Holloway podda byłego rywala Gamrota? Odważna deklaracja Hawajczyka

1 dzień temu


Max Holloway zdradził, iż nie wyklucza poddania Charlesa Oliveiry.

Wielkimi krokami zbliża się gala UFC 326 w Las Vegas, którą zwieńczy starcie Maxa Hollowaya z Charlesem Oliveirą. Na szali pojedynku znajdzie się pas BMF. właściciel takiego trofeum może nazywać się „Najtwardszym sk*rwi*lem w branży”.

IT'S FINALLY BMF FIGHT WEEK @BlessedMMA vs @CharlesDoBronxs 2

[ #UFC326 | LIVE MAR 7 at 9pmET on @ParamountPlus ] pic.twitter.com/Eat0C7l7DP

— UFC (@ufc) March 2, 2026

Przypomnijmy, iż będzie to rewanż za pojedynek, który odbył się w 2015 roku. Pierwsza konfrontacja wspomnianej dwójki nie trwała zbyt długo, ponieważ Brazylijczyk doznał urazu już w 1. rundzie, co spowodowało natychmiastowe przerwanie walki.

Niemniej jednak do dziś wiele osób uważa, iż „Do Bronxs” po prostu bał się Maxa Hollowaya, dlatego zasymulował kontuzję, aby uniknąć większych obrażeń. Teraz – po ponad dekadzie – były mistrz UFC stanie przed szansą na zamknięcie ust wszystkim niedowiarkom.

Max Holloway z poddaniem na Oliveirze?

Przed galą UFC 326, zgodnie z tradycją odbyło się spotkanie zawodników z dziennikarzami. Podczas sesji z Maxem Hollowayem z ust Hawajczyka padło zaskakujące stwierdzenie. Otóż „Błogosławiony” wyznał, iż może poddać Brazylijczyka.

Wiele osób traktuje tę walkę jako pojedynek strikera z grapplerem. Są w błędzie. choćby Charles to przyznał. Wcześniej uprawiał jiu-jitsu. Teraz jest zawodnikiem MMA, a wiele jego zwycięstw przez poddanie wynikało z tego, iż jako pierwszy zadawał ciosy. Najpierw zadaje przeciwnikom ból w stójce, a potem poddaje ich w parterze. To dość „BMF-owe” podejście. Więc nie mam dla niego nic poza miłością.

Co prawda nie udało mi się pokazać zbyt wiele moich umiejętności w parterze, ale poddanie go byłoby niezłe. Poddanie mistrza poddań byłoby godne miana pasa BMF. Charles może mówić, co chce. Może mówić, co chce. Ja też mogę mówić, co chcę. W sobotę wieczorem się przekonamy, kto ma rację. To jest w tym piękne.

– Powiedział Max Holloway.

Max Holloway (27-8) to niezwykle doświadczony zawodnik, choć przeciwnik 34-latka również może poszczycić się podobnym stażem. Hawajczyk związany jest z największą organizacją MMA na świecie od 2012 roku. W tym czasie stoczył trzydzieści jeden pojedynków, z czego dwadzieścia trzy zakończyły się jego zwycięstwem. „Błogosławiony” zyskał sympatię kibiców na całym świecie dzięki swojej postawie w oktagonie. Zawsze agresywny i dążący do zwarcia, tak właśnie zostanie zapamiętany Max Holloway. Jego znakiem rozpoznawczym stał się gest, który zachęca przeciwnika do wymiany ciosów na środku oktagonu.

Każdy miłośnik MMA z pewnością pamięta dramatyczną końcówkę starcia Hollowaya z Justinem Gaethjem, kiedy to z inicjatywy Hawajczyka panowie ruszyli na ostrą wymianę w ostatnich sekundach pojedynku. Wówczas Amerykanin został ciężko znokautowany równo z gongiem kończącym walkę. Ostatni raz Holloway był widziany w akcji w lipcu ubiegłego roku, kiedy to jednogłośną decyzją sędziów pokonał Dustina Poiriera.

Charles Oliveira (36-11) przeszedł długą drogę, aby znaleźć się w tym miejscu. Gdy Brazylijczyk debiutował w UFC, był postrzegany jako wirtuoz parteru. Jednak gwałtownie wyszyły na jaw jego braki w stójce. Na nogach „do Bronxs” prezentował się naprawdę słabo, co naturalnie zaczęli wykorzystywać jego rywale. Brazylijczyk zdawał sobie sprawę ze swoich niedociągnięć i nieustannie pracował nad poprawą swojej stójki.

W pewnym momencie 36-latek zaczął nokautować swoich rywali, a z walki na walkę jego postawa na nogach zaczęła wyglądać coraz lepiej. Aktualnie śmiało można stwierdzić, iż Charles Oliveira jest zawodnikiem kompletnym. Na koniec warto dodać, iż Brazylijczyk ostatnią walkę stoczył w październiku 2025 roku – poddał on wchodzącego na zastępstwo Mateusza Gamrota.

ZOBACZ TAKŻE: Szczere wyznanie Cody’ego Garbrandta. Były mistrz UFC ujawnił trudną prawdę

Kto Waszym zdaniem opuści T-Mobile Arena z pasem BMF na biodrach? Jak zawsze, czekamy na Wasze komentarze!

Idź do oryginalnego materiału