Mateusz Gamrot ponownie na celowniku. Jest chętny na walkę z Polakiem

1 godzina temu


Zgłosił się chętny na walkę z „Gamerem”. Mateusz Gamrot na celowniku nowej gwiazdy organizacji UFC.

Mateusz Gamrot pomimo upływających lat niezmiennie pozostaje jednym z najważniejszych nazwisk w kategorii lekkiej UFC, a zarazem jednym z jej najbardziej konsekwentnych zawodników. Choć droga na sam szczyt nie jest prosta, „Gamer” wciąż trzyma się ścisłej czołówki dywizji i regularnie podejmuje ryzyko, mierząc się z najmocniejszymi rywalami na świecie.

Ostatnie miesiące były dla Gamrota okresem dużych wyzwań. W 2025 roku stoczył parę znaczących pojedynków, które jasno pokazały, w jakim miejscu znajduje się jego kariera. Pierwszym z kluczowych starć było zwycięstwo nad Ľudovítem Kleinem. Gamrot kontrolował przebieg walki, skutecznie narzucał swoje tempo i wykorzystywał przewagę zapaśniczą, co pozwoliło mu odnieść pewną wygraną na punkty. Warto odnotować, iż choćby w płaszczyźnie stójkowej, z której wywodzi się Słowak, to właśnie nasz rodak radził sobie lepiej. Oczywiście nie można zapomnieć o tym, iż Klein był i zresztą w dalszym ciągu jest spoza rankingu dywizji, jednakże nieustannie poluje na awans do czołowej 15-stki, który z pewnością zapewniłaby mu właśnie potencjalna wygrana z byłym podwójnym mistrzem KSW.

Ten pojedynek potwierdził, iż Polak wciąż potrafi dominować rywali, zachowując chłodną głowę na pełnym dystansie. Warto odnotować, iż tym samym powrócił on na zwycięskie tory po porażce z Danem Hookerem na gali UFC 305 w Perth.

ZOBACZ TAKŻE: Żelazna ręka Donalda Trumpa? Gala UFC w Białym Domu prawdopodobnie bez Rosjan

Po rywalizacji z eksplozywnym stójkowiczem Mateusz zmierzył się z prawdziwym testem, którym była walka z Charlesem Oliveirą, byłym mistrzem UFC. Gamrot zgodził się na ten pojedynek w trudnych okolicznościach, co samo w sobie pokazuje jego mentalność wojownika. Nadmienić należy, iż wskoczył on w miejsce Rafaela „Atamana” Fizieva, który wypadł z rywalizacji z Brazylijczykiem ze względu na kontuzję. Polak o starciu w Rio de Janeiro co prawda dowiedział się trzy tygodnie przed samym wydarzeniem, jednakże w związku ze swoimi sprawami, wylotami – do „American Top Team” w Miami oraz samej Brazylii – miał on raptem kilka dni na przygotowanie się. Podkreślić należy, iż była to rywalizacja pięciorundowa, co dodatkowo było jeszcze wielkim obciążeniem.

Co do samego starcia, to niestety nie potoczyło się ono po jego myśli – Oliveira wykorzystał swoje ogromne doświadczenie i skuteczność w parterze, a przede wszystkim pełen okres przygotowawczy i skończył tę walkę przed czasem. Była to bolesna porażka, ale jednocześnie cenna lekcja, która nie tyle obnażyła różnicę między solidnym pretendentem, a zawodnikiem z mistrzowskim obyciem, jak się wielu osobom zdaje, ale przede wszystkim obecność obozu przygotowawczego do jego braku. Sam polski wojownik zresztą przyznał już na chłodno, iż nie był przygotowany, a po pierwszej rundzie czuł, iż znalazł się w poważnych tarapatach w kontekście wydolności.

Mateusz Gamrot na celowniku

Po tej przegranej Gamrot nie zniknął z radarów. Wręcz przeciwnie – otwarcie mówił o błędach, które popełnił, i o konieczności dalszego rozwoju. W mediach podkreślał, iż przez cały czas wierzy w swoją drogę do pasa, choć zdaje sobie sprawę, iż wymaga ona cierpliwości i kolejnych wygranych.

Aby jednak znów się liczyć w rozgrywce o pas mistrzowski, musi on przede wszystkim powrócić na zwycięskie tory. Oczywistym jest, iż tym razem nie dostanie rywala z samego TOP-u dywizji do 155 funtów. Jego usługami są jednak zainteresowani inni…

ZOBACZ TAKŻE: Będzie pas w walce kobiet na gali KSW? Dyrektor Sportowy odpowiada

Najpierw do czynienia mieliśmy ze wstępnym umawianiem się na walkę przez Gamrota oraz Seana Brady’ego. Temat ten gwałtownie się zakończył, bowiem Amerykanin nie jest w stanie zejść do niższej kategorii jak planował. Co ciekawe, zaprosił on Mateusza na wspólny pojedynek do kat. półśredniej, na co ten oczywiście nie ma, jak się zgodzić.

Sporo też się mówiło o potencjalnej rywalizacji z Faresem Ziamem. Francuz początkowo był zainteresowany rywalizacją z naszym rodakiem, jednakże z czasem przyznał, iż organizacja podobno nie chce mu dać aż tak wysoko notowanego rywala.

Teraz jednak zdaje się to lekceważyć bądź okazuje się, iż pewne plany uległy zmianie. Otóż tak odpowiedział zawodnik z dołu rankingu dywizji lekkiej na pewien post sugerujący wspólną potyczkę właśnie z jego udziałem oraz Gamrota:

Dlaczego nie?

– napisał Fares Ziam za pośrednictwem swojego Insta Story.

Przypomnijmy, iż Ziam w swoim ostatnim pojedynku zdominował Nazima Sadykhova, czyli niedoszłego przeciwnika Polaka. Potencjalna wygrana z byłym czempionem KSW z pewnością wiązałaby się z pierwszorzędnym owocem.

Co do Mateusza, to jegoo determinacja, gotowość do brania trudnych walk i sportowe podejście sprawiają, iż kibice przez cały czas wierzą, iż najlepsze rozdziały jego kariery mogą być jeszcze przed nim.

Idź do oryginalnego materiału