Mateusz Gamrot już niedługo wróci do oktagonu największej organizacji MMA na świecie. Przed galą UFC 327 Polak odsłonił jednak kulisy przygotowań, które tym razem różniły się od standardowego schematu. W rozmowie z Polsatem Sport „Gamer” przyznał, iż podczas walki z Estebanem Ribovicsem zabraknie jednego z najważniejszych ogniw jego sztabu.
Jak co obóz, Gamrot przygotowywał się w renomowanym American Top Team, gdzie szlifował formę pod okiem czołowych trenerów. Kluczową postacią w jego sztabie był Mike Brown, który przepracował z nim cały okres przygotowawczy. Tym razem jednak amerykańskiego szkoleniowca zabraknie w narożniku podczas samej walki.
Wszystkie walki UFC możesz obstawić i oglądać na żwyo u legalnego bukmachera SUPERBET. Kliknij i skorzystaj z atrakcyjnego pakietu powitalnego.
Bez Browna przy klatce. Gamrot spokojny o swój występ
Powód? Zobowiązania wobec innego zawodnika. Brown w tym samym czasie uda się do Japonii, gdzie jego podopieczny Danny Sabatello stanie do obrony pasa organizacji RIZIN. Jak podkreślił Gamrot, sytuacja była jasna od samego początku.
– Mike Brown leci do Japonii. Danny Sabatello broni tam swojego pasa RIZIN, który zdobył wcześniej. Ta walka już wcześniej była ustawiona, a ja wskoczyłem gdzieś tam w międzyczasie po prostu, a Mike jest trenerem nas obu, więc po prostu już od początku było powiedziane, iż leci z nim – wyjaśnił Polak.
Mimo braku głównego trenera przy oktagonie, „Gamer” nie widzi w tym najmniejszego problemu. Jak zaznacza, najważniejsza praca została wykonana w trakcie przygotowań, a wszystkie najważniejsze wskazówki i założenia taktyczne zostały wcześniej dokładnie omówione.
– Ale nie ma najmniejszego problemu. Wiesz, ja z Mikiem zrobiłem cały okres przygotowawczy. Przekazał mi swoje numery i swoją koncepcję na tą walkę. Mam Borysa, w którego wierzę najbardziej. On jest ze mną, on wierzy we mnie i to mi w zupełności wystarczy.
Obecność Borysa Mańkowskiego w narożniku to dla Gamrota ogromny komfort. Panowie znają się od lat i mają za sobą wiele wspólnych doświadczeń, zarówno treningowych, jak i startowych. Zaufanie między nimi jest jednym z fundamentów współpracy, co w tak wymagającym sporcie ma ogromne znaczenie.
Zmiany w narożniku tuż przed walką często budzą niepokój wśród kibiców, jednak w tym przypadku wszystko wskazuje na to, iż sytuacja jest w pełni pod kontrolą. Gamrot pozostaje skupiony, pewny swoich umiejętności i gotowy na wyzwanie, jakie czeka go podczas UFC 327.
Starcie z Estebanem Ribovicsem będzie dla Polaka kolejnym ważnym krokiem w kontekście dalszej kariery w wadze lekkiej. Ewentualne zwycięstwo może umocnić jego pozycję w rankingu i przybliżyć go do jeszcze większych pojedynków. Jedno jest pewne – mimo roszad w narożniku „Gamer” nie zamierza szukać wymówek i chce pokazać pełnię swoich możliwości w oktagonie.
















