
Wczorajsza walka wieczoru gali KSW w Warszawie wiązała się z naprawdę sporym ładunkiem emocjonalnym zarówno dla jej bohaterów, jak i dla fanów. Mamed Khalidov był o krok od zakończenia kariery, jednakże w decydującej chwili coś, a adekwatnie ktoś – zdołał zmienić jego decyzję.
Po walce wieczoru gali KSW 117 dużo mówiło się nie tylko o samym wyniku najważniejszego starcia wydarzenia, ale przede wszystkim o słowach Mameda Khalidova. Legendarny zawodnik podszedł do porażki z dużą pokorą i spokojem, jasno dając do zrozumienia, iż tego wieczoru lepszy był mistrz. Nie szukał wymówek ani kontrowersji, a wręcz przeciwnie, bowiem otwarcie przyznał, iż został konkretnie naruszony, szczególnie w parterze, gdzie decydującą rolę odegrały łokcie jego rywala, Pawła Pawlaka.
Oczywiście były mistrz Konfrontacji Sztuk Walki zwrócił również uwagę na różne kopnięcia frontalne ze strony swojego oponenta, które choć nie sprawiały dużo bólu – były naprawdę bardzo istotne. Mianowicie to za ich sprawą podopieczny Dawida Pepłowskiego potrafił utrzymać Khalidova z dala od siebie, nie narażając się na niebezpieczeństwo czyhające w półdystansie.
Czym zaskoczył? No spodziewałem się, iż tak będzie pracował, wiedziałem, iż ma taki styl niewygodny. Próbowałem go podejść.
– mówił reprezentant Arrachionu.
Khalidov podkreślał, iż spodziewał się takiego stylu rywala, określając go mianem niewygodnego. Wiedział, z czym przyjdzie mu się zmierzyć, jednak mimo prób nie znalazł sposobu, aby przechylić szalę na swoją korzyść. Oprócz tego, Mamed zaznaczył, iż zbliża się do 46. roku życia i cieszy się, iż wciąż może rywalizować na najwyższym poziomie, mierząc się z aktualnym mistrzem.
Spróbowałem z mistrzem. Mam 46 lat prawie, cieszę się, iż jeszcze mogłem walczyć z mistrzem, a dalej zobaczymy.
– oznajmił Mamed Khalidov w wywiadzie dostępnym na kanale „MMA.pl” w serwisie YouTube.
ZOBACZ TAKŻE: „Paweł jest mądrzejszy od Adriana”. Dyrektor KSW o wygranej Pawlaka nad Chalidowem
Walka wieczoru KSW 117
Sam pojedynek dostarczył wielu emocji, choć jego przebieg z czasem coraz wyraźniej układał się pod dyktando Pawlaka. Początek walki był stosunkowo wyrównany – Khalidov bowiem próbował narzucać swoje tempo i szukał okazji do zadania decydujących ciosów, a przede wszystkim potężnych kopnięć. Mistrz jednak zachowywał spokój i konsekwentnie realizował plan taktyczny. Mimo wszystko pierwsza odsłona była naprawdę wyrównana i nie bez powodu sędziowie punktowi podzielili się przy jej ocenie.
Z każdą kolejną minutą Pawlak stopniowo przejmował kontrolę. Khalidov miał swoje momenty, jednak nie był w stanie utrzymać ich na tyle długo, by realnie zagrozić rywalowi. Jego szarże nie siały spustoszenia, a kapitalna kontrola dystansu w wykonaniu „Plastinho” uniemożliwiała Mamedowi podjęcie jakichś konkretniejszych akcji. W 2. rundzie czempion był wyraźnie lepszy, nie mówiąc o trzeciej odsłonie, w której to mieliśmy do czynienia z początkiem koncertu zawodnika z Łodzi.
Decydująca okazała się być czwarta odsłona, w której Pawlak zdominował przeciwnika w parterze, zasypując go uderzeniami. Zdawało się, iż jest to pewna runda na korzyść Pawła, gdy nagle zdołał mocno trafić łokciem swojego przeciwnika, który wyraźnie to odczuł. Reprezentant Octopus Łódź poczuł krew, a po chwili jego seria mocnych łokci sprawiła, iż sędzia Bronder zdecydował się przerwać pojedynek jedną sekundę przed końcem rundy.
ZOBACZ TAKŻE: „Pokonałbym go easy”. Polak walczący w UFC pewny wygranej nad mistrzem KSW
Mamed Khalidov o krok od zakończenia kariery
Po walce naturalnie pojawiły się pytania o przyszłość Khalidova. Sam zawodnik przyznał, iż temat zakończenia kariery nie jest rzecz jasna dla niego czymś nowym. Już wcześniej, po pojedynku z Adrianem Bartosińskim na gali KSW 100, poważnie rozważał koniec tej pięknej przygody. Jak jednak sam tłumaczył, plany te pokrzyżowała jego własna ambicja, a wręcz – jak to określił – pewnego rodzaju zachłanność na kolejne wyzwania i walki.
To właśnie chęć dalszej rywalizacji sprawiła, iż zdecydował się jeszcze raz wejść do klatki i zmierzyć z mistrzem wagi średniej. Dziś jednak temat powraca ze zdwojoną siłą. Khalidov nie ukrywa, iż nie tyle coraz poważniej myśli o zakończeniu kariery, co wręcz prawie uczynił to właśnie wczoraj, będąc w klatce. Otóż jak mówił w powyższym wywiadzie – był już na 99 procent skłonny zostawić rękawice w oktagonie, ale w ostatniej chwili coś go powstrzymało. Mowa o kibicach w Torwarze, których reakcja poruszyła bohatera tego artykułu do takiego stopnia, iż w decydującej chwili zdecydował się powstrzymać.
Choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, to zbliżamy się do momentu, w którym będzie on musiał podjąć tę najtrudniejszą decyzję.
ZOBACZ TAKŻE: Są karty punktowe z walki Mameda z Pawlakiem. Chalidow prowadził u jednego z sędziów
Co ciekawe, wśród potencjalnych scenariuszy pojawia się jeszcze jeden, który z pewnością spodobałby się fanom. Otóż Khalidov nie tak dawno przyznał, iż chciałby raz jeszcze zawalczyć na PGE Narodowym. jeżeli więc KSW zdecyduje się w przyszłym roku na organizację kolejnej gali na największym stadionie w Polsce, niewykluczone, iż właśnie tam dojdzie do ostatniego występu jednej z największych legend polskiego MMA. To by było dopiero domknięcie tej fantastycznej historii, którą śledziliśmy przez lata.

1 tydzień temu

















