To już oficjalne - Thomas Thurnbichler nie będzie trenerem polskich skoczków w kolejnym sezonie. Jego następcą został Maciej Maciusiak. Wszystko zostało ogłoszone w miniony weekend w Planicy przy okazji konferencji prasowej PZN. - Niezależnie od tego, co się ze mną stanie, podobały mi się te trzy lata - mówił Thurnbichler jeszcze przed konferencją. Austriak dostał ofertę pracy przy juniorach, ale raczej z tego nie skorzysta.
REKLAMA
Zobacz wideo Polscy skoczkowie mają nowego trenera. Thurnbichler się pożegnał
Czytaj także:
Oto co Thurnbichler powiedział o Polsce i Polakach. Tego mu nie zapomną
Thurnbichler nie powinien narzekać na brak zainteresowania, bo Jakub Balcerski ze Sport.pl informował, iż dostał ofertę od niemieckiej federacji jako asystent Stefana Horngachera. Może też objąć intratną funkcję w Austriackim Związku Narciarskim. - Błędów moim zdaniem nie było dużo, ale ta relacja trener - zawodnik była na pewno naruszona - tak o pracy swojego poprzednika wypowiadał się Maciusiak w wywiadzie dla Eurosportu.
Przy okazji ostatniego weekendu Pucharu Świata w Planicy szerokim echem odbiły się słowa Aleksandra Zniszczoła i Dawida Kubackiego nt. pracy Thurnbichlera. - Bardzo dobra decyzja, jestem z niej bardzo zadowolony. W mojej ocenie atmosfera była nie taka, jaka powinna być. Na pewno coś nie zagrało w przygotowaniach, nie było systematyczności. Potem byłoby ciężko, choćby jakby Thomas został. W tej grupie byłoby 30 proc. mniej zaangażowania - tak o byłym trenerze wypowiadał się Zniszczoł.
Czytaj także:
Oto co Polacy zrobili Thurnbichlerowi po Planicy. Maski opadły
- To, co Thomas robił, żeby zrobić pod górkę Kamilowi, zakrawa o zbrodnię. Nie będzie tyle mieszania, zamętu i chaosu w tym wszystkim jak przez ostatnie 2,5 roku. Nasz były już trener nie potrafił się ustatkować, iż jak coś robimy tak, to robimy to właśnie tak - dodawał Kubacki.
Małysz tłumaczy decyzję o zwolnieniu Thurnbichlera. "To była droga donikąd"
Teraz o zwolnieniu Thurnbichlera wypowiedział się Adam Małysz w rozmowie z Interią. Zdaniem prezesa PZN, pozostanie Austriaka na stanowisku mogłoby być drogą donikąd. - To była wspólna decyzja całego zarządu. Wiemy, iż decyzja jest podjęta w trudnym momencie, bo na rok przed igrzyskami. Jestem przekonany, iż tylko poprawienie atmosfery sprawi, iż wszystko ruszy do przodu. Decyzja zapadła w ostatnich tygodniach. Ostateczna oczywiście na zarządzie przed Planicą - powiedział.
Zobacz też: Wstrząsające wyznanie Stękały. Ujawnił szczegóły śmierci partnera
- Thomas dawał z siebie wszystko. Nie można mu zarzucić tego, iż się obijał. Robił, co mógł. jeżeli jednak nie miał posłuchu u zawodników, to była to droga donikąd. Przyznam, iż musieliśmy coś zrobić. Choćby dlatego, żeby oczyścić atmosferę. Thomas nie miał dobrego kontaktu z zawodnikami. Po prostu większość go nie słuchała. I przez to było mu trudno cokolwiek zrobić - dodawał Małysz, tłumacząc powody takiej decyzji.
Małysz jednocześnie nie ukrywa, iż postawienie na Maciusiaka w okresie olimpijskim jest ryzykiem. - To, co planuje Maciek, ma sens. Teraz trzeba liczyć na to, iż to wszystko zagra. Maciek przejmuje kadrę w bardzo trudnej sytuacji. Mamy bowiem zaraz igrzyska i oczekiwania po dwóch słabych sezonach będą wielkie. Michal Dolezal będzie z nim współpracował, ale przede wszystkim będzie głównym trenerem Kamila Stocha - podsumował prezes PZN.