Abramczyk Polonia Bydgoszcz fenomenalnie weszła w sezon 2026. Wysoka wygrana z bardzo mocnymi Wilkami z Krosna tylko podkręciła apetyty w Bydgoszczy na awans do PGE Ekstraligi. Świetny występ zanotował junior gospodarzy Maksymilian Pawełczak. Bydgoski diament podzielił się swoimi przemyśleniami po spotkaniu z zespołem Cellfast Wilki Krosno.
Zabrakło korekt przed ostatnim biegiem
Maksymilian Pawełczak długo musiał czekać na swój czwarty start tego wieczoru. Jego trzeci start miał miejsce w ósmym biegu wieczoru. Natomiast kolejny raz na torze pojawił się dopiero w wyścigu czternastym. Jak sam przyznaje tak długa przerwa nie ułatwiła mu i tak wymgającego już zadania.
Nie powiedziałbym, iż mi przeszkodziła ale ja trochę źle zrobiłem, bo nie dokonałem żadnych zmian w moim motocyklu po ósmym biegu. Ten tor w tym czasie się dużo zmienił. Zrobił się bardziej twardy niż zakładłem, iż będzie. Tutaj trochę błąd z mojej strony ale i tak fajny wynik drużyny. Wygrywamy dzisiaj, także oby tak zostało dalej.
Plandeka nie przeszkodziła
Przed zawodami na torze wyłożona była plandeka. Pawełczak przyznał, iż tor delikatni ich zaskoczył, jednak zawodnicy Abramczyk Polonii Bydgoszcz świetnie odnaleźli się na swoim domowym owalu.
Na pewno trochę nas zaskoczył bo nie mogliśmy przygotować go tak jak chcieliśmy w stu procentach. Natomiast i tak wyszło dobrze bo był bardzo podobny do tego co mieliśmy na treningach. Zabrakło trochę tej szerokiej, ale i tak udało się nam dobrze dopasować do toru i przywieźć fajny wynik.
Dobrze wjechałem w te zawody. Udało się zdobyć dwie trójki na samym początku. Potem gdzieś te punkty uciekły. Na pewno ja mogę być z siebie zadowolony. Teraz wszystko do analizy i jedziemy dalej. Początek był naprawdę mega mocny. W czterech biegach wygrać cztery razy 5:1, to naprawdę cieszy.















