M. Wałach: Chciałbym utrzymać się w polskiej bramce (ROZMOWA)

3 godzin temu

“Reprezentacja ma to do siebie, iż raz w niej jesteś, a za chwilę może cię już nie być na liście. Trzeba bardzo mocno walczyć o swoje miejsce, zwłaszcza wiedząc, ilu dobrych bramkarzy mamy w Polsce. Oczywiście, chciałbym utrzymać się w polskiej bramce i będę robił wszystko, żeby tak było” – mówi znajdujący się w bardzo dobrej formie Miłosz Wałach przed dwumeczem 2. rundy eliminacji Mistrzostw Świata 2027 przeciwko Łotwie. Pierwsze starcie, na wyjeździe, już w czwartek 19 marca o godz. 18.40. Transmisja na żywo na kanale Polsat Sport 3.

Reprezentacyjny bramkarz Miłosz Wałach przeżywa bardzo dobry okres w swojej karierze. Przed sezonem 2025/2026 “Miłek” odszedł z Industrii Kielce i po raz pierwszy dołączył do zagranicznego klubu – HC Vardar 1961. W Macedonii Północnej gwałtownie odnalazł swój rytm.

Jego klub świetnie radzi sobie zarówno w lidze, gdzie przewodzi lokalnej stawce, ale też w Lidze Europejskiej, gdzie Vardar zapewnił już sobie udział w ćwierćfinale. Bardzo dużą rolę w takich wynikach drużyny ze stolicy Macedonii ma nasz bramkarz, który w obu rozgrywkach plasuje się w czołówce rankingów na swojej pozycji.

Formę Wałacha docenia także sztab reprezentacji Polski, który “zabrał” bramkarza na Mistrzostwa Europy 2026, co było pierwszym podobnym wydarzeniem dla 24-latka. Podczas styczniowego EURO “Miłek” był jedną z najjaśniejszych postaci w Biało-Czerwonej drużynie.

Teraz bramkarz ma zamiar pomóc naszej kadrze w awansie na kolejną wielką imprezę, czyli Mistrzostwa Świata Mężczyzn 2027. Polacy drogę na mundial rozpoczynają już od drugiej rundy, w której zmierzą się w dwumeczu z Łotwą. Pierwsza odsłona będzie miała miejsce w Jełgawie w czwartek 19 marca o godz. 18.40. O losach awansu do kolejnej rundy kwalifikacji zadecyduje natomiast spotkanie w 3mk Arena Ostrów w Ostrowie Wielkopolskim, które odbędzie się w niedzielę 22 marca o godz. 15.00. Bilety na to wydarzenie są wciąż dostępne (TUTAJ). Oba mecze będzie można obejrzeć na żywo na antenach sportowych Polsatu Sport.

Związek Piłki manualnej w Polsce: Jak przebiegły przygotowania do dwumeczu z Łotwą?

Miłosz Wałach, bramkarz reprezentacji Polski: jeżeli chodzi zgrupowanie, to ja dołączyłem do kadry w poniedziałek wieczorem, bo czekała mnie długa podróż z Macedonii (w niedzielę wieczorem Miłosz Wałach brał udział w ligowym spotkaniu HC Vardar 1961 z Eurofarmem Pelister – red.). We wtorek odbyliśmy już dwa treningi w hali. Rano trenowaliśmy obronę, a po południu atak. Analizowaliśmy też grę Łotyszy na wideo. Skupiliśmy się przede wszystkim na naszych aspektach obronnych, ale szlifowaliśmy też rozwiązania w ataku.

Jakim rywalem są Łotysze?

Na pewno są ciekawym zespołem. Można powiedzieć, iż nie kalkulują zbytnio, tylko za każdym razem próbują atakować i grać gwałtownie z kontrataku lub jak najszybciej wznawiać grę ze środka po utracie bramki. Widać, iż jest to ambitna drużyna, która nie ma nic do stracenia.

Jaką w takim razie musimy zobaczyć reprezentację Polski?

Mocną, ambitną i pewną siebie.

Tobie pewności siebie nie powinno brakować, bo w klubie przeżywasz bardzo dobry okres. Jesteś w czołówce najlepszych bramkarzy Ligi Europejskiej.

To prawda, iż w Skopje czuję się dobrze i gram dobrze. Uważam, iż transfer do Vardaru był dla mnie dobrym ruchem. Jestem w Macedonii z dwoma Polakami (Markiem Marciniakiem i Wiktorem Jankowskim, którzy także grają w HC Vardar 1961 – red.), co też sprawia, iż lepiej odnajduję się podczas pierwszego mojego wyjazdu za granicę. Vardar to klub, który chce wrócić na mistrzowskie tory. Niedawno wygraliśmy w ligowym meczu na szczycie z Eurofarmem Pelister (27:22 – red.), więc wszystko wygląda dosyć dobrze.

Ile daje ci regularna gra w europejskich pucharach?

Cieszę się, iż udało nam się awansować do czołowej ósemki Ligi Europejskiej, a teraz będziemy walczyć o awans do Final4 tych rozgrywek, co byłoby dla nas mega dużym osiągnięciem. Mecze w Lidze Europejskiej są bardzo fajne i dają dużo. Na początku nie wiedziałem do końca, czego się spodziewać po tych rozgrywkach, a gramy z mocnymi rywalami, mogę sprawdzić się z wymagającymi przeciwnikami, wygrywamy mecze, awansujemy dalej, więc mogę powiedzieć, iż się rozwijam. Chciałbym jednak dodać, iż macedońska liga też jest bardzo fajna. Są co najmniej cztery naprawdę mocne zespoły, wśród których każdy może walczyć z każdym, przez co jest ciekawie.

Któryś mecz utkwił ci w pamięci szczególnie?

Jestem bardzo zadowolony z ostatniego spotkania przed zgrupowaniem, czyli właśnie wyjazdowego zwycięstwa z Pelisterem. Granie przez 60 minut w Bitoli przy takich kibicach i takiej atmosferze, jaka tam panuje, jest wymagające, a mimo wszystko i zespół, i ja, dźwignęliśmy to zadanie, choćby mimo czerwonej kartki już w pierwszych 10. minutach.

Atmosfera na trybunach przypomina nieco tę znaną z polskiej rywalizacji między zespołami z Kielc i Płocka?

Nie chciałbym porównywać tych rywalizacji, ale śmiało mogę powiedzieć, iż jeżeli ktoś jest fanem sportu i piłki manualnej, to naprawdę powinien się kiedyś wybrać do Macedonii na takie derby, bo jest to coś niesamowitego. Kiedy rozmawiamy w Skopje, często podkreślamy między sobą i powtarzamy innym, iż takiej atmosfery doświadcza się naprawdę rzadko.

Jak wpłynęły na ciebie styczniowe mistrzostwa Europy? To był twój debiut na takim poziomie.

W Szwecji zagrałem niezły turniej. Indywidualnie mogę powiedzieć, iż było okej, nie byłem zadowolony tylko z występu w ostatnim meczu z Włochami i przede wszystkim wyniku całej kadry. Dla mnie ten turniej był pierwszym podobnym doświadczeniem, które mam nadzieję, iż da mi bardzo dużo w przyszłości. Cieszę się, iż miałem taką okazję, bo wiadomo, iż zawsze chciałem dołączyć do kadry na stałe. Wcześniej zaglądałem do niej raz czy dwa, ale nie miałem okazji wziąć udziału w mistrzostwach. Po turnieju czuję, iż udało się spełnić jakiś cel. Teraz pora na kolejne.

Czyli regularne bycie bramkarzem numer jeden w reprezentacji Polski?

Reprezentacja ma to do siebie, iż raz w niej jesteś, a za chwilę może cię już nie być na liście. Podczas zgrupowania kadry są najczęściej tylko dwa mecze, żeby się pokazać. W klubie gramy co trzy lub cztery dni, więc okazji jest zdecydowanie więcej i zawsze można się poprawić. W reprezentacji nie ma na to miejsca. Trzeba więc bardzo mocno walczyć o swoje miejsce, zwłaszcza wiedząc, ilu dobrych bramkarzy mamy w Polsce. Oczywiście, chciałbym utrzymać się w polskiej bramce i będę robił wszystko, żeby tak było.

Idź do oryginalnego materiału