Liverpool bił głową w mur! Sensacja w Lidze Mistrzów

3 dni temu
Galatasaray sensacyjnie pokonał Liverpool 1:0 w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 7. minucie dzięki trafieniu Mario Leminy, a następnie dowieźli je do końcowego gwizdka. W drugiej części spotkania sędziowie nie uznali dwóch goli - jednego dla gospodarzy, drugiego dla gości.
W pierwszym wtorkowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów swoje siły mierzyli starzy dobrzy znajomi z fazy ligowej. Galatasaray po raz drugi już w tym sezonie europejskich pucharów podejmował Liverpool i liczyłl na to, iż uda się powtórzyć wynik z 30 września - wówczas Turcy wygrali 1:0 po trafieniu Victora Osimhena z rzutu karnego.


REKLAMA


Zobacz wideo Vuković uratuje Widzew? Żelazny: To wciąż jest niedoceniany trener, ma świetny warsztat


Podopieczni Arne Slota z kolei mieli do udowodnienia coś zarówno sobie, jak i kibicom. Wprawdzie w ostatnich tygodniach "The Reds" seryjnie wygrywali, ale tydzień temu sensacyjnie przegrali 1:2 z szorującym po dnie tabeli Premier League Wolverhampton. Mohamed Salah i spółka zamierzali dowieść, iż był to tylko wypadek przy pracy.
Zadanie nie należało do najprostszych, gdyż ostatnie zwycięstwo nad Galatasaray piłkarze Liverpoolu odnieśli w 2006 roku - z tym, iż na Anfield. Ostatnie cztery pojedynki nad Bosforem kończyły się zwycięstwami ekipy ze Stambułu.


Świetny początek Galatasaray! choćby Mamardaszwili nie uratował Liverpoolu
Już od początku spotkania jasne stało się, iż nikt nie odpuści. W 2. minucie mocny strzał z dystansu oddał Florian Wirtz, ale nieznacznie chybił. Chwilę później swoich sił spróbował Dominik Szoboszlai, jednak na posterunku był jeden z obrońców gospodarzy.
Galatasaray odpowiedział w najlepszy możliwy sposób już w 7. minucie gry. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Gabriel Sara, głową zgrywał Victor Osimhen, a do siatki tuż obok bezradnego Giorgiego Mamardaszwilego trafił Mario Lemina i wyprowadził zespół Okana Buruka na jednobramkowe prowadzenie.


Liverpool starał się odpowiedzieć, ale dobrze spisywał się Ugurcan Cakir. Turek skutecznie bronił strzaly Wirtza czy Ibrahimy Konate. Więcej pracy zdawał się mieć jednak jego vis-a-vis. Mamardaszwili musiał wysilić się przy uderzeniu Davinsona Sancheza oraz centrostrzale Noaha Langa. Ostatecznie do przerwy to gospodarze prowadzili 1:0, a kibice "The Reds" po raz kolejny w tym sezonie mogli odczuwać spory niepokój.
Liverpool bił głową w mur. Dwa nieuznane gole w Stambule
Tuż po zmianie stron Cakir po raz kolejny został sprawdzony przez jednego z graczy Liverpoolu. Tym razem kibice na stadionie oglądali piekielnie mocny strzał Szoboszlaia, ale turecki golkiper doskonale sobie poradził. Kilkadziesiąt sekund później znakomitą okazję po wrzucie z autu miał Alexis Mac Allister, jednak piłka po jego uderzeniu minęła słupek bramki Galatasaray.
W 63. minucie powinno być 2:0 dla gospodarzy. Wskutek serii fatalnych błędów Konate piłka trafiła pod nogi Osimhena, a Nigeryjczyk wpakował ją do pustej bramki. Liverpool uratował gwizdek sędziego - Baris Alper Yilmaz znajdował się na ofsajdzie i w efekcie kuriozalny gol nie mógł zostać uznany.
Dwie minuty później przed genialną okazją na wyrównanie stanął Hugo Ekitike. Francuz przejął futbolówkę po złym podaniu jednego z rywali i pognał w pole karne, ale przegrał pojedynek z Cakirem, któremu na wślizgu pomagał kapitan Abdulkerim Bardakci. "The Reds" nie przestawali bić głową w mur, a czas płynął na korzyść Galatasaray.


W 70. minucie wydawało się, iż goście w końcu dopięli swego. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Szoboszlai i po ogromnym zamieszaniu piłka odbiła się od pięty Virgila van Dijka, a następnie od Cakira i wpadła do bramki. Sędzia dopatrzył się jednak przewinienia, więc wynik wciąż brzmiał 1:0 dla drużyny trenera Buruka.
80. minuta przyniosła dwójkową akcję Cody'ego Gakpo i Andy'ego Robertsona lewym skrzydłem. Szkot próbował zgrywać do Ekitike, ale jego podanie zablokował Sanchez. Z tym iż po interwencji Kolumbijczyka piłka leciała w światło bramki, więc instynktowną paradą popisał się golkiper gospodarzy.
Sześć minut później potężne uderzenie z lewej strony pola karnego oddał Sara, ale trafił jedynie w boczną siatkę. Galatasaray jednak chciał podwyższyć prowadzenie i ustawić się w jeszcze lepszej sytuacji przed rewanżem. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie - piłkarze ze Stambułu sensacyjnie zwyciężyli 1:0.
Rewanżowe starcie pomiędzy Liverpoolem a Galatasaray odbędzie się w środę 18 marca. Pierwszy gwizdek na Anfield wybrzmi o godz. 21:00. Pomiędzy meczami Ligi Mistrzów oba zespoły czekają spotkania ligowe - "The Reds" zmierzą się z Tottenhamem, a "Aslanar" zagrają z Basaksehirem.


Galatasaray 1:0 Liverpool (7' Lemina)


Galatasaray: Cakir - Singo, Sanchez, Bardakci, Jakobs - Torreira (90+3. Gundogan), Lemina (77. Sallai) - Yilmaz (90+3. El Mali), Sara (87. Boey), Lang (77. Akgun) - Osimhen
Liverpool: Mamardaszwili - Gomez, Konate, Van Dijk, Kerkez (60. Robertson) - Gravenberch, Mac Allister - Salah (60. Frimpong), Szoboszlai, Wirtz (73. Gakpo) - Ekitike
Żółte kartki: Sanchez (Galatasaray) - Kerkez, Van Dijk, Gravenberch, Szoboszlai (Liverpool)
Sędzia: Jesus Gil Manzano (Hiszpania)


Zobacz też: Widzew się nie zatrzymuje. Będzie kolejna rewolucja?
Idź do oryginalnego materiału