Linette rozbija Świątek. Wielka sensacja w Miami

2 godzin temu
Iga Świątek przegrała niespodziewanie z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6 w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami. Zwyciężczyni w kolejnym spotkaniu zmierzy się z Filipinką Alexandrą Ealą.
Już na starcie tegorocznej imprezy w Miami doszło do "polskiego" meczu: Iga Świątek - Magda Linette. Aktualne trzecia i 50. rakieta świata spotkały się po raz drugi w historii - wcześniej, trzy lata temu w Pekinie, górą była Świątek, zwyciężając na etapie trzeciej rundy 6:1, 6:1. Tym razem sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa również pozostawała zdecydowaną faworytką.

REKLAMA







Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej



Po 15 minutach było 3:0 w secie dla Igi Świątek. Lepiej serwowała, do tego była dokładniejsza w wymianach i skuteczniejsza. W trzecim gemie Magda Linette miała aż trzy szanse na odrobienie strat, ale ich nie wykorzystała. Wcześniej została efektownie minięta przy siatce, a komentująca w Canal+ Sport Klaudia Jans-Ignacik przyznała: - Posłuchała Iga swojego trenera Wima Fissette’a, stabilnie na nogach i duży spokój.
Dominacja Igi Świątek
Świątek nie miała większy problemów z podaniem Linette, zwłaszcza drugim serwisem. Zwycięski winner pozwolił jej wywalczyć kolejne przełamanie. Wcześniej dłuższa wymiana skończyła się dla niej szczęśliwie - piłka po forhendzie zahaczyła o siatkę i wylądowała na linii. Linette stanęła, nie była w stanie zareagować, a Świątek od razu ją przeprosiła.


Po chwili starsza z Polek zdobyła pierwszego gema, m.in. dzięki efektownej akcji wolejowej. Jednak na więcej nie było ją stać w otwierającej partii - stąd wyniki 6:1 dla Igi Świątek.
Magda Linette miała problem ze zmieszczeniem returnów w korcie. W pewnym momencie zła na siebie wymachiwała rakietą po kolejnym błędzie. - Skontrolować zagranie i okiełznać rotację to najtrudniejsze w grze przeciwko Idze - zauważyli komentatorzy. Linette sobie z tym nie radziła i wyraźnie przegrała seta po 33 minutach.



Więcej walki i końcówka dla Linette
W drugiej partii gra wyrównała się. Magda Linette posłuchała siedzącej w boksie konsultantki Agnieszki Radwańskiej, która doradzała jej: "Próbuj, próbuj". Prawdopodobnie była druga rakieta świata miała na myśli bardziej agresywny styl, bo w kolejnych minutach gra tenisistki z Poznania zmieniła się. Przejmowała inicjatywę, chciała naciskać faworytkę, posyłała asy. Jednego gema wygrała choćby do zera, zaciskając mocno pięść. Takich obrazków brakowało w pierwszym secie. Iga Świątek nieco też pomagała koleżance z reprezentacji, popełniając więcej błędów i tym samym dając jej nadzieję, iż nie wszystko stracone.


Przy wyniku 5:4 dla Magdy Linette nastała krótka przerwa, ale opady deszczu nie trwały długo. W tym czasie trenerzy obu zawodniczek udzielali im wskazówek. Wim Fissette przekazywał Idze Świątek, by "skupiła się na swojej grze, wróciła do prostych rozwiązań". Agnieszka Radwańska zeszła niżej na trybunach, by być bliżej swojej podopiecznej, ale nie mogliśmy usłyszeć podczas transmisji, o czym rozmawiały.
- Wcześniej Magda była bardzo spięta, a warto wykorzystywać szanse, jakie Iga jej daje - oceniła Jans-Ignacik.
Czytaj także: Koszmar Łukasza Piszczka



Magda Linette jakby posłuchała komentatorki. Gdy panie wróciły do gry, okazała się skuteczniejsza w końcówce partii.Prz stanie 5:5 obroniła własne podanie, a następnie przełamała Igę. Gorszy forhend Świątek generował pomyłki, do tego zdarzył się jej podwójny błąd serwisowy, a partię skończył kapitalny, instynktowny return Linette. - choćby ją zadziwił! - wskazywał komentujący Żelisław Żyżyński. Po 90 minutach doszło do wyrównania - 1:1 w setach.
Linette górą w "polskim" meczu!
W trzecim secie przy stanie 2:3 Iga Świątek została przełamana, i to do zera. Najpierw Magda Linette błysnęła winnerem z returnu, następnie bekhend Świątek poleciał w aut, a na końcu forhend w siatkę. Była numer jeden światowego rankingu wyglądała na zdenerwowaną, kilka razy okazywała niezadowolenie ze swojej gry. - Przestań pokazywać, jak ci źle, graj dalej - krzyknął z trybun Maciej Ryszczuk, jej trener przygotowania fizycznego.
Po chwili było już 5:2 dla Linette, która w kluczowych momentach grała bardzo spokojnie, dokładnie, a przy tym dobrze serwowała. Po stronie Świątek z kolei rosła liczba pomyłek. - To niby proste zagranie, ale w momencie, gdy pojawia się napięcie, nie jest już tak łatwo - wskazywali komentatorzy po kolejnym błędzie.
W ósmym gemie faworytka obroniła jeszcze dwie piłki meczowe, ale ostatecznie przegrała niespodziewanie 6:1, 5:7, 3:6, po dwóch godzinach i 10 minutach.



Rywalką Magdy Linette w trzeciej rundzie zawodów w Miami będzie Filipinka Alexandra Eala, która pokonała Niemkę Laurę Siegemund 6:7, 6:3, 6:3. Eala rok temu dotarła w tym turnieju do półfinału, po drodze pokonując m.in. - w ćwierćfinale - Igę Świątek, a wcześniej Madison Keys oraz Jelenę Ostapenko.
Transmisje z imprezy na Florydzie w Canal+ Sport, relacje w Sport.pl.
Idź do oryginalnego materiału