Abramczyk Polonia Bydgoszcz pomimo początkowych problemów zdecydowanie wygrała niedzielne spotkanie z H.Skrzydlewska Orłem Łódź. Krzysztof Buczkowski zdaje sobie jednak sprawę, iż trzeba być cały czas czujnym i w finale być gotowym na absolutne 100%.
– Po wyniku widać, iż wszystko mieliśmy pod kontrolą, ale cały czas musieliśmy być czujni. Mamy trochę przetrzebiony ten skład i niektórzy jedziemy trochę niedoleczeni, ale myślę, iż jest coraz lepiej. Dobrze, iż teraz jest czas wolny między meczami i można poświęcić trochę czasu w miejscu, aby się doleczyć na finał. Tam trzeba być gotowym na 100% – powiedział Buczkowski.
Dla Buczkowskiego były to pierwsze zawody po wypadku w Łodzi. 40-latek przyznał, iż niedzielny występ pomógł mu w podbudowaniu pewności siebie przed decydującą rozgrywką.
– To było dziwne uczucie, ale ta przymusowa przerwa się przydała. Nie chcę mówić, iż tak musiało być i szkoda iż to się wydarzyło, ale na szczęście dziś mogłem pojechać, co pomoże z lepszym nastawieniem przystąpić do finału – mówi.
„Zwycięstwo…albo nic”
Mimo dobrej formy, Buczkowski uważa iż trzeba pozostać skoncentrowanym, zwłaszcza w obliczu problemów zdrowotnych Maksymiliana Pawełczaka.
– Nastroje są cały czas bojowe i wiadomo o co jedziemy i nie ma tego co ukrywać. Albo będzie zwycięstwo albo…nic. Musimy podejść do tego skoncentrowani i z chłodną głową. Wiadomo, iż to jest koniec sezonu i najważniejsze mecze przed nami. Pracowaliśmy cały rok i niestety nie obyło się bez kontuzji, teraz niestety mamy Maksa trochę poturbowanego, ale wierzę w to, iż wszyscy staną na głowie, aby Maks był zdrowy na finał – powiedział.
Choć Bydgoszczanie w rundzie zasadniczej pewnie wygrali w Poznaniu, to Buczkowski podkreśla iż mecz meczowi nie jest równy i finałowe starcie może mieć zupełnie inny przebieg.
– Każdy mecz jest inny. Mecz meczowi nierówny – my tam w rundzie zasadniczej pojechaliśmy świetnie, a Poznań teraz pojechał znakomicie z Rybnikiem. Wiemy z jednej strony czego możemy się tam spodziewać, ale z drugiej rzeczywistość może być inna. Jesteśmy cały czas skoncentrowani i jeszcze nie ma żadnej radości, bo wiemy iż czeka nas jeszcze kolejne zadanie – mówi.
Krzysztof Buczkowski















