Lewandowski w końcu się doczekał. "To może być punkt zwrotny sezonu"

1 godzina temu
Jedenaste ligowe zwycięstwo FC Barcelony w bieżącym sezonie stało się faktem. W sobotę na Camp Nou podopieczni Hansiego Flicka pokonali 3:1 Deportivo Alaves. Bohaterem drużyny był Dani Olmo - strzelec dwóch goli. Dla kibiców ważniejszy może okazać się powrót na boisko ofensywnego tercetu, który wyszedł w podstawowym składzie po raz pierwszy w tym sezonie. Robert Lewandowski czekał na to od pół roku!
W sobotnie popołudnie Barcelona pokonała Deportivo Alaves 3:1. Spotkanie nie było pokazem znakomitej gry podopiecznych Hansiego Flicka, jednak podstawowe zadanie zostało wykonane - Duma Katalonii odniosła jedenastą ligową wygraną w tym sezonie. Mecz na Camp Nou był istotny z jeszcze innego powodu, który może wlać optymizm w serca kibiców Blaugrany.


REKLAMA


Zobacz wideo Kto winny kryzysowi Legii? Kosecki: Za mało odpowiedzialności ponoszą piłkarze


Jak informuje portal fcbarca.com, sobotnie spotkanie było pierwszym w tym sezonie, w którym w wyjściowym składzie Hansi Flick umieścił Roberta Lewandowskiego, Lamine Yamala oraz Raphinhę. Wszystkiemu winne były kontuzje piłkarzy. Polak do tej pory opuścił cztery mecze Barcelony, Hiszpan - pięć, a Brazylijczyk - aż dziewięć.


Poprzednim razem, kiedy cała trójka wystąpiła razem od pierwszej minuty, Barcelona pokonała Athletic Bilbao 3:0. Było to ostatnie spotkanie sezonu 2024/25, a nieco ponad kwadrans Lewandowski dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Od tego meczu minęło pół roku, ale dopiero wczoraj cała trójka mogła zagrać razem.
Szczęśliwy powrót ofensywnego tercetu
W sobotę również zakończyło się optymistycznie. Barcelońskie trio poprowadziło drużynę do wygranej nad Deportivo Alaves. Każdy z trzech piłkarzy miał swój udział w tym zwycięstwie. Przy bramce Yamala asystował Lewandowski, z kolei przy drugim trafieniu Daniego Olmo podawał Raphinha. To może być punkt zwrotny, gdyż do tej pory Barcelona raczej nie zachwycała poczynianiami w ofensywie.
Widać było jednak, iż maszyna nie działa jeszcze idealnie. Polak mógł skończyć mecz z pokaźniejszym dorobkiem, ale pod koniec pierwszej połowy jego zagrania nie wykorzystał Yamal, a w 59. minucie 37-latek nie dał rady pokonać bramkarza. Chwilę później zszedł z boiska.


Trzy punkty zdobyte na Camp Nou sprawiły, iż podopieczni Hansiego Flicka wrócili na prowadzenie w lidze hiszpańskiej. Barcelona zwyciężyła wszystkie cztery spotkania od przegranego pod koniec października El Clasico. Odpowiedź Królewskich nadejdzie w niedzielny wieczór. O 21:00 Real Madryt na wyjeździe zmierzy się z Gironą.
Idź do oryginalnego materiału