W 70. minucie Robert Lewandowski opuszczał murawę St James’ Park z nietęgą miną. Mimo iż wynik nie był najgorszy, bo FC Barcelona remisowała z Newcastle United 0:0, to kapitan reprezentacji Polski wiedział, iż to nie był jego wieczór. 37-latek zakończył go tylko z jednym, na dodatek niecelnym strzałem i raptem dwoma kontaktami w polu karnym przeciwnika.
REKLAMA
Zobacz wideo Robert Lewandowski czy Kamil Stoch? "Nie znam go"
- To był bardzo trudny mecz dla Roberta - podsumował komentujący mecz w Canal+Sport Kamil Kosowski. Z byłym reprezentantem Polski nie sposób się nie zgodzić, a wieczór Lewandowskiemu szczególnie uprzykrzył Dan Burn, który w Premier League okazał się przeszkodą nie do przejścia dla niejednego napastnika.
Lewandowski zdominowany
Lewandowski znalazł się w wyjściowym składzie pierwszy raz od 22 lutego i meczu z Levante. Sześć dni później w spotkaniu z Villarrealem Polak wszedł na boisko z ławki rezerwowych i strzelił choćby gola, ale doznał też kontuzji. W jednym z pojedynków Lewandowski doznał złamania kości w okolicy lewego oczodołu.
Mimo iż 37-latek opuścił rewanż z Atletico Madryt w półfinale Pucharu Króla, to na boisko i tak wrócił szybko. Lewandowski wszedł na boisko w 62. minucie sobotniego meczu z Athletikiem Bilbao w La Liga. Polak miał na twarzy charakterystyczną maskę, chroniącą kontuzjowane miejsce, którą oczywiście założył też we wtorkowy wieczór w Newcastle.
Życie Lewandowskiemu utrudniała jednak nie tylko maska, ale też lider obrony gospodarzy - Burn. 33-latek od początku meczu podążał krok w krok za polskim napastnikiem, nie dając mu możliwości do zagrożenia bramce Aarona Ramsdale'a. By zrozumieć problemy Lewandowskiego, wystarczy spojrzeć w statystyki. Te - zwłaszcza z pierwszej połowy - są dla Polaka brutalne.
Do przerwy Lewandowski nie oddał żadnego strzału na bramkę Newcastle United i miał tylko jeden kontakt z piłką w ich polu karnym. Źle wyglądały też statystyki pojedynków. W pierwszej połowie Lewandowski miał ich siedem i wygrał tylko jeden z nich. Polak został zdominowany szczególnie w powietrzu, bo tam przegrał wszystkie cztery pojedynki.
- Szkoda mi Lewandowskiego, bo w pierwszej połowie może łącznie przez dwie minuty oglądał bramkę Newcastle United. Poza tym musiał szukać sobie miejsca i zastanawiać się, kiedy piłka do niego trafi - mówił w przerwie ekspert Canal+Sport, Andrzej Juskowiak.
Lewandowski szukał miejsca
Nie było jednak tak, iż w obliczu kłopotów na boisku Lewandowski nie szukał rozwiązań. Wręcz przeciwnie, Polak robił sporo, by pomóc Barcelonie, która we wtorkowy wieczór w ogóle nie miała kontroli nad meczem, a jej najlepszym zawodnikiem był bramkarz - Joan Garcia.
Lewandowski często schodził do środka boiska, a choćby na własną połowę. I to nie tylko po to, by pomagać w rozegraniu, ale też w grze defensywnej. Trzeba jednak przyznać, iż to drugie nie wychodziło mu najlepiej. W 10. minucie spóźniony Lewandowski faulował Harvey'a Barnesa, a kilkanaście minut później miał groźną stratę niedaleko własnego pola karnego.
To, za co trzeba Lewandowskiego pochwalić, to kilka dobrych zagrań w tercję obronną gospodarzy. Lewandowski, schodząc po piłkę, szukał szybkich skrzydłowych - Raphinhi i Lamine'a Yamala - oraz wchodzącego w jego miejsce Fermina Lopeza. Co ciekawe, przed przerwą Lewandowski miał tylko cztery celne podania, ale wszystkie w kierunku bramki Newcastle United.
Zanim Polak zszedł z boiska, dwukrotnie odgryzł się Burnowi, radząc sobie z jego agresywną grą. W 61. minucie Lewandowski przepchnął rywala i podał do Raphinhi, który natychmiastowo zagrał do Yamala. Mimo iż Barcelona gola wtedy nie strzeliła, to i tak była to jedna z jej lepszych akcji w ofensywie.
Pięć minut później Lewandowski doczekał się choćby pierwszej - i jak się okazało jedynej - okazji do oddania strzału. Lewą stroną pomknął Raphinha, a Lewandowski urwał się Burnowi i wbiegł w pole karne gospodarzy. Polak dostał jednak trochę za mocne podanie od Brazylijczyka i - łapiąc piłkę na wślizgu - oddał niecelny strzał.
Słaby nie tylko Lewandowski
Te dwie sytuacje nie ratują jednak ogólnej oceny występu Lewandowskiego. Napastnik zakończył mecz z jednym niecelnym strzałem i raptem dwoma kontaktami z piłką w polu karnym Newcastle United. Lewandowski podawał piłkę 11 razy, z czego ośmiokrotnie robił to dokładnie. To, co jednak najbardziej rzuca się w oczy, to wspomniane wcześniej pojedynki. Ostatecznie Lewandowski wygrał tylko jeden z siedmiu pojedynków główkowych i trzy z sześciu na ziemi. Statystyczny portal Sofascore wyliczył Lewandowskiemu ocenę 6.2, która była najniższą w zespole gości.
Trzeba jednak mocno podkreślić, iż cała drużyna Flicka zagrała we wtorek słabo. Barcelona miała problemy nie tylko z tworzeniem okazji, ale też z obroną własnej bramki. Mimo iż w meczu długo utrzymywał się bezbramkowy remis, to jeżeli ktoś był bliżej decydującego gola, to zdecydowanie była to drużyna Eddiego Howe'a.
I gospodarze dopięli swego w 86. minucie, kiedy po podaniu Jacoba Murphy'ego gola strzelił Barnes. Kiedy wydawało się, iż Newcastle United drugi raz w historii pokona Barcelonę, błąd we własnym polu karnym popełnił Malick Thiaw, który sfaulował Daniego Olmo. Niemiec, który w parze z Burnem we wtorek zachwycał, zachował się nieodpowiedzialnie, przez co spotkanie zakończyło się remisem, bo rzut karny wykorzystał Yamal.
Mimo iż Barcelona pozostała faworytem do awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, to pierwszy mecz pokazał, iż Newcastle United przed rewanżem nie stoi na straconej pozycji. Ten za osiem dni na Camp Nou. Zanim jednak to, Barcelona w niedzielę zagra u siebie z Sevillą w La Liga. Początek meczu o 16:15.

21 godzin temu














