Legia Warszawa nie wygrała meczu na boiskach Ekstraklasy od 28 września 2025 roku. Ponadto z dorobkiem zaledwie sześciu punktów "Wojskowi" nie zakwalifikowali się do fazy play-off Ligi Konferencji. Takiego kryzysu w klubie ze stolicy nie było od dawna.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki nie certoli się w sprawie Legii: Klub się totalnie skompromitował
Misję ratowania warszawskiej ekipy powierzono Markowi Papszunowi. Celem byłego szkoleniowca Rakowa będzie nie tylko uratowanie Legii przed spadkiem, ale także poprawienie stylu gry, a co za tym idzie, odbudowanie zaufania kibiców, którzy w coraz mniejszej liczbie przychodzą na stadion.
"Żyleta? To zupełnie co innego, niż 10 lat temu". Leśnodorski zabrał głos
W sprawie odwracających się od drużyny fanów głos zabrał Bogusław Leśnodorski. Były prezes warszawskiego klubu udzielił wywiadu "Nowemu Dziennikowi" i podzielił się swoją opinią na ten temat. Przyznał, iż sam niedawno pojawił się na trybunie dla najbardziej zagorzałych kibiców Legii.
- Ostatnio byłem na Żylecie. I doszedłem do wniosku, iż to już jest zupełnie co innego, niż jeszcze 10 lat temu. Teraz jest więcej dzieciaków, nastolatków, momentami miałem wrażenie, iż jestem w środku jakiegoś happeningu hipsterskiego - stwierdził.
- Oczywiście Żyleta to ciągle Żyleta. Ale nie da się ukryć, iż cała masa ludzi, którzy wychowali się na Żylecie - będących w twoim wieku, starszych, czy choćby sporo starszych ode mnie - przestała chodzić na mecze. Bo to przestało być przyjemne - dodał Leśnodorski.
Obecność byłego współwłaściciela Legii na Żylecie może zaskakiwać. Nie tylko ze względu na to, iż sam nie funkcjonuje już w strukturach klubu, ale przede wszystkim dlatego, iż nigdy nie był zagorzałym kibicem piłkarskim.
- Za piłką nożną istotnie niespecjalnie przepadałem, ale od dziecka byłem legionistą. Trenowałem w Warszawie pięciobój na Fortach Bema i wychowałem się w kulturze Legii. Nie w kulturze piłki nożnej, ale właśnie Legii, jako klubu wielosekcyjnego. Można powiedzieć, iż Legia była częścią tożsamości mojej i moich kolegów. A podejmując decyzję o zajęciu się piłką uważałem, iż to musi być przyjemne. W sporcie, ale w futbolu szczególnie, jest tyle emocji, iż musi to dawać frajdę. Jasne, jest stres i są sytuacje kiepskie, kiedy przegrywasz, ale ogólnie to jest naprawdę dobra zabawa - przyznał "Nowemu Dziennikowi".
Legia wróci do gry w Ekstraklasie 1 lutego. "Wojskowi" przed własną publicznością podejmą Koronę Kielce, do której w ligowej tabeli tracą pięć oczek. Pozostaje pytanie, czy Marek Papszun i potencjalni nowi piłkarze przyciągną kibiców z powrotem na trybuny?
Zobacz też: Gigantyczny ból głowy Papszuna! Media: Kolejny piłkarz chce odejść z Legii

16 godzin temu














